Dzięki Wam historia Skoczka zakończyła się szczęśliwie. Kociak jedzie właśnie do domu tymczasowego!

Aktualizacja 06.08.2024
Kochani, mam dla Was garść dobrych informacji.
Kociak, którego widzicie na zdjęciu to Skoczek. Maluszek właśnie jedzie z kliniki do domu tymczasowego gdzie będzie powoli przyzwyczajał się do nowej rzeczywistości.
Dzięki Waszej pomocy udało się wdrożyć odpowiednie leczenie i skutecznie uporać się ze skutkami upadku z balkonu. Łapka kotka zrosła się poprawnie i teraz powoli wraca on do pełni sprawności.
Jestem Wam bardzo wdzięczna za bezinteresowną pomoc i zainteresowanie sprawą Skoczka. Podarowaliście temu maluchowi nowe życie.
Dagmara
Przekaż darowiznę z hasłem Puchatek na konto:
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
(KOSZT 4,92 PLN)
(KOSZT 11,07 PLN)
JEGO HISTORIA
Gdy Skoczek wypadł z balkonu, nikt nie przybiegł mu na ratunek… Złamana łapka, problemy z pęcherzem i obrażenia całego ciała – lista dolegliwości jest długa. To cud, że ten mały kociak jest jeszcze z nami.
Mówi się, że koty zawsze skaczą na cztery łapy, jednak i one mogą się czasem po prostu pomylić.
Skoczek wyskoczył przez niezabezpieczony balkon z kilkunastu metrów. Być może się czegoś przestraszył, a może za czymś postanowił gonić… Lot był krótki, świadkowie widzieli jedynie, jak upada i już się nie podnosi, nie wiedzą z którego konkretnie balkonu nawet wyskoczył. Niestety nikt za nim nie wybiegł, właściciel się nie pojawił. Maluszek został zupełnie sam, ze złamaną łapką na pastwę losu. Rozwiesimy ogłoszenia w okolicy, być może jeszcze opiekun się odezwie, ale teraz najważniejsze jest, aby uchronić go przed przedwczesną śmiercią. W tamtej chwili, gdyby nie przypadkowi ludzie, zapewne z wyczerpania zmarłby w kilka chwil.


Trafił do naszej zaprzyjaźnionej kliniki, gdzie weterynarze czekali z pomocą. Niestety ich możliwości też są ograniczone, przez środki, których nie mam. Skoczek również ich nie ma, został sam w wielkim świecie, którego padł ofiarą. Takie jak on, nie potrafią sobie same pomóc, zawsze najmniejsi byli zależni od ludzi i ich dobrych lub złych serc.
Kochani, sytuacja Skoczka wygląda źle. Złamana łapka, mocno poobijane ciałko, problemy z pęcherzem… Lista dolegliwości po upadku jest długa i to cud, że w ogóle jeszcze dziś jest tutaj z nami. Aktualnie maluszek przebywa w klinice, gdzie lekarze czekają na decyzję co dalej. Potrzebny jest zabieg złamanej łapki i unieruchomienie jej. Leki i zastrzyki są również niezbędne, do tego kilka dni w klinice, która za każdy dzień liczy sobie ogromne pieniądze, ale to jedyne wyjście i jedyna nadzieja dla niego, by jeszcze mógł kiedyś odzyskać sprawność.
Wypadki się zdarzają, dziś Skoczek został jednym z tych, którzy potrzebują wsparcia i pomocnej dłoni, która wyciągnie go z dna. Nie wiem, czy zechcecie dołączyć do jego leczenia, nie wiem, czy jeszcze macie na to siły. Proszę z całego serca, dołącz do pomocy Skoczkowi. Nikt z nas nie chciałby się znaleźć przecież w podobnej sytuacji.
Dagmara



Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.