Sali wróciła z piekła, przeżyła niewyobrażalne cierpienie. Teraz walczy o życie i przyszłość bez bólu!

Aktualizacja 14.01.2026
Rany Sali goją się dosłownie jak na psie. Proces gojenia przebiega sprawnie, bez komplikacji, a każdy kolejny dzień przynosi wyraźną poprawę.
Lekarze są bardzo zadowoleni z postępów. Codzienne opatrywanie, leczenie i troskliwa opieka przynoszą efekty, na które wszyscy czekaliśmy.
My jesteśmy ogromnie szczęśliwi.
Dzięki Waszemu wsparciu i środkom lekarze mieli większy wachlarz możliwości pomocy. Dziękujemy Wam z całego serca ❤️
I bardzo prosimy — trzymajcie dalej kciuki za Sali.
Jeszcze chwila, jeszcze trochę drogi przed nią… ale dziś wiemy, że idzie w dobrą stronę. 🐾🙏
Przekaż darowiznę z hasłem Sali na konto:
PKO BANK POLSKI: PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375
SWIFT/BIC: BPKOPLPW
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
JEJ HISTORIA

Sali…
To imię powinno kojarzyć się z ciepłem, bezpieczeństwem, spokojnym snem u czyjegoś boku.
Tymczasem jej historia zaczyna się na zimnym, wiejskim targowisku, przy rozpadającej się budzie, pośród hałasu, obojętności i ludzkich spojrzeń, które odwracały się zbyt szybko.
Leżała tam sama. Złamana bólem, strachem i ciszą. Już z daleka było widać, że to pies, który umiera. Na jej szyi była potworna, szarpana rana. Skóra nie chroniła już jej ciała – zwisała bezwładnie, odsłaniając to, czego żadne żywe stworzenie nie powinno doświadczać. Z rany sączyła się wydzielina, a w powietrzu unosił się zapach gnicia– zapach długiego cierpienia, zapomnienia i samotności.
Sali była tak słaba, że nie miała siły stać. Każdy oddech był wysiłkiem. Każda minuta – walką. Gdyby nikt się nie zatrzymał… Gdyby jedna osoba z wielkim sercem i empatią się nad nią nie pochyliła.
Niewiadomo ile jeszcze by konała w tych cierpieniach.
Po znalezieniu, od razu została zabrana do kliniki. Czas uciekał, a życie Sali wisiało na włosku.
Weterynarze udzielili jej pierwszej pomocy, podali leki przeciwbólowe i zaczęła się diagnostyka. Zdjęcie rentgenowskie wykazało, że jest szansa. Zapadła decyzja, która nie znosiła zwłoki – natychmiastowy zabieg.
Do późnego wieczora lekarze walczyli o nią z całych sił. To była długa operacja, pełna napięcia i strachu. Rana była silnie zainfekowana – Sali nosiła ją na sobie od dłuższego czasu, w ciszy, bez pomocy, bez czyjejkolwiek troski.
Nie wiemy, co dokładnie ją spotkało.
Ale wiemy, że ktoś pozwolił jej cierpieć.
Dziś Sali żyje. Oddycha. Patrzy na człowieka z nieśmiałą nadzieją, jakby pytała: czy teraz już będzie inaczej?
Ale jej walka jeszcze się nie skończyła.
Natychmiastowa operacja kosztowała krocie, a przed nami batalia o lepsze jutro dla Sali. Potrzebne jest dalsze leczenie, pobyt pod stałą opieką lekarzy, codzienne opatrywanie rany, leki, suplementy, specjalistyczna karma, która pomoże jej wyniszczonemu ciału wrócić do życia.
Błagamy – pomóżcie Sali.
Każda złotówka to dla niej coś więcej niż pieniądz. To opatrunek na ból. To dzień bez cierpienia. To krok bliżej do świata, w którym pies nie musi umierać w samotności.
Ratujmy tę maleńką, poranioną duszę razem 🙏

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.
Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.