RYSIA PRZEŻYŁA PIEKŁO. WYDAWAŁO SIĘ, ŻE NAJGORSZE JUŻ ZA NIĄ… 💔

Rysia pojawiła się przy garażach właściwie znikąd. Bez ogona.
Nikt nie wie, co wydarzyło się wcześniej. Czy potrącił ją samochód, czy doszło do innego potężnego urazu. Nie wiadomo też, gdzie wtedy była, jak długo cierpiała i jak poradziła sobie z tym wszystkim sama.
Jedno jest pewne – jej ogon nie został usunięty bezpiecznie, w lecznicy, pod narkozą. Ona go straciła. W jednej chwili. W wyniku potężnego urazu.
Jak bardzo musiało boleć? Jak długo musiała radzić sobie sama?
Ile razy schowała się gdzieś, żeby przeczekać ból, bo przecież nikt nie wiedział, że cierpi?
Tego Rysia nikomu nie opowie. Ale przeżyła.
I chyba właśnie dlatego mogło się wydawać, że najgorsze ma już za sobą. Nie ma ogona, ale jest. Żyje. Je. Przychodzi. Jakoś sobie radzi.
Tylko że pewnego dnia zauważono, że wokół jej pupy wszystko jest czerwone, podrażnione, bolesne. Pomyślano: rana po ogonie nie chce się zagoić. Niestety. To nie była rana. To był ciąg dalszy jej gehenny.
Okazało się, że uraz, który odebrał Rysi ogon, zostawił po sobie znacznie więcej. W jej ciele powstała przepuklina. Wszystko przestało działać tak, jak powinno.
Rysia nie mogła normalnie zrobić kupy. Tak zwyczajna rzecz. Coś, o czym nawet nie myślimy.
A dla niej każda próba wypróżnienia oznaczała ból, parcie i kolejne cierpienie. Kał zalegał, gromadził się tam, gdzie nie powinien. Pojawiało się podrażnienie, stan zapalny i jeszcze większy ból.
I tak dzień za dniem. Chciała jeść, ale przecież wszystko, co zjadła, później musiało znaleźć drogę na zewnątrz.
A jej ciało tej drogi nie potrafiło już prawidłowo znaleźć. To jest chyba w tej historii najbardziej okrutne.
Rysia przeżyła utratę ogona. Przeżyła ból, którego nawet nie umiemy sobie wyobrazić. Pozbierała się. Zaczęła żyć. A potem jej własne ciało wystawiło jej rachunek za tamten uraz.
Dzisiaj Rysia jest w klinice. I pierwszy raz od dawna nie musi radzić sobie sama.
Jej jelita zostały oczyszczone. Dostaje leczenie i specjalistyczną karmę, która ma maksymalnie ułatwić pracę jelit i nie doprowadzać do kolejnych zaparć. Lekarze obserwują ją i pilnują, czy potrafi samodzielnie się wypróżnić.
Bo teraz nawet zwykła kupa jest małym zwycięstwem.
Badania potwierdziły, jak poważne konsekwencje zostawił po sobie dawny uraz: przepuklinę, zmiany w obrębie kręgów L7–S1 i całkowity brak kręgów ogonowych.
Przed Rysią jest operacja. Operacja, która ma naprawić to, co kiedyś zostało w jej maleńkim ciele tak brutalnie zniszczone.
Nie wiadomo, ile bólu już zniosła. Ale jednego jesteśmy pewni. Wystarczy.
Wystarczy samotnego cierpienia. Wystarczy zaciskania zębów po kociemu i radzenia sobie „jakoś”. Wystarczy bólu przy czymś tak podstawowym jak jedzenie i wypróżnianie.
Teraz Rysia ma szpital, lekarzy, leczenie i ludzi, którzy wiedzą już, co jej jest. Ale przed nią nadal długa droga: hospitalizacja, specjalistyczne żywienie, dalsza opieka, operacja i późniejsza rekonwalescencja.
I właśnie tutaj bardzo potrzebna jest pomoc.
Bardzo prosimy – pomóżcie przeprowadzić Rysię przez ten ostatni kawałek jej gehenny.
Ona już zrobiła swoją część. Przeżyła.
Teraz wspólnie możemy sprawić, żeby nie musiała już tylko przeżywać. Żeby wreszcie mogła po prostu żyć. Bez bólu ❤️

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.
Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.



Przekaż darowiznę z hasłem Rysia na konto:
PKO BANK POLSKI: PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375
SWIFT/BIC: BPKOPLPW
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.