PĘDZEL – CHŁOPAK, KTÓRY JESZCZE NIE WIE, ŻE ŻYCIE ZDĄŻYŁO GO TAK MOCNO SKRZYWDZIĆ

Są takie szczeniaki, które wystarczy zobaczyć przez kilka sekund i człowiek już się uśmiecha. Pędzel zdecydowanie jest jednym z nich.
Dlaczego Pędzel? Wystarczy spojrzeć na jego ogon. Wygląda tak, jakby ktoś zanurzył samą końcówkę w puszce z farbą. A najlepsze jest to, że ten „pędzel” praktycznie się nie zatrzymuje. Merda, kręci się, zamiata powietrze i chyba zupełnie nie dostał jeszcze informacji, że jego sytuacja jest naprawdę poważna.
I całe szczęście.
Bo Pędzel nadal jest po prostu dzieckiem. Chce poznawać świat, zaczepiać, bawić się i cieszyć wszystkim, co pojawia się przed jego nosem. Jest w nim ta cudowna szczenięca niewinność, która nie pozwala mu jeszcze zrozumieć, jak brutalne i niesprawiedliwe potrafi być życie.
Pędzel został znaleziony na wsi. Był niedożywiony, a jego organizm przez długi czas nie otrzymywał tego, czego potrzebował do prawidłowego rozwoju.
Diagnoza pokazała skalę problemu. Wtórna nadczynność przytarczyc spowodowana niedoborami żywieniowymi doprowadziła do poważnych zaburzeń gospodarki mineralnej, znacznego osłabienia i odwapnienia kości oraz obustronnego zwichnięcia stawów biodrowych.
Brzmi strasznie. I niestety – takie właśnie jest.
Tylko spróbujcie powiedzieć to Pędzlowi.
On ma ważniejsze sprawy. Trzeba przecież pomerdać ogonem, zainteresować się człowiekiem i sprawdzić, czy przypadkiem nie zaczyna się właśnie jakaś świetna zabawa.
Patrzymy na niego i myślimy tylko jedno: jak dobrze, że on jeszcze nie wie, jak blisko był prawdziwego nieszczęścia.
Przed nim leczenie i długa droga do odzyskania możliwie największej sprawności. Chcemy, żeby kiedyś mógł biegać, szaleć i przeżyć wszystkie te chwile, które powinny być oczywistością dla każdego szczeniaka.
Bo ile razy ten ogon powinien się jeszcze zakręcić z radości?
Tysiące. Dziesiątki tysięcy.
Pędzel ma przecież przed sobą cały obraz do namalowania. Niech będą na nim spacery, trawa pod łapami, wygłupy, pełna miska, kochający ludzie i szczenięce szaleństwa.
Nie chcemy, żeby ból namalował mu przyszłość. Chcemy, żeby zrobił to jego własny, wiecznie merdający Pędzel.
Jego przeszłości już nie zmienimy. Nie cofniemy niedożywienia ani tego, co stało się z jego kośćmi. Ale razem możemy zdecydować, jak będzie wyglądała kolejna część jego obrazu.
Dlatego bardzo prosimy Was o pomoc w leczeniu Pędzla. Przed nim opieka weterynaryjna, odpowiednio dobrana suplementacja i dobrej jakości karma, która pomoże jego organizmowi odbudować to, czego tak długo mu brakowało.
To nie jest biegunka, którą wyleczymy w tydzień. To nie będą dwa czy trzy tygodnie leczenia. To będzie długi proces, a Pędzel jest kolejnym podopiecznym, który zostanie z nami na dłużej.
Ale skoro już trafił pod nasze skrzydła, nie poddamy się w połowie drogi. Prosimy Was o wsparcie, żeby ten mały Cudak mógł swoim wiecznie merdającym ogonem namalować najpiękniejszy obraz – życie bez bólu, za to pełne biegania, szaleństwa i zwyczajnej psiej radości.
Bo Pędzel nadal patrzy na świat tak, jak potrafią patrzeć tylko dzieci – jakby wszystko, co najpiękniejsze, dopiero miało się wydarzyć.
I bardzo chcemy, żeby tym razem miał rację.




Przekaż darowiznę z hasłem PĘDZEL na konto:
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.