Nie zabrakło miłości. Nie zabrakło determinacji. Teraz potrzeba wsparcia, które da tej walce szansę na szczęśliwy finał
Aktualizacja 27.10.2026
🐾 MIAUWIK - NASZ MAŁY FENIKS. PÓŁ ROKU WALKI O KAŻDY ODDECH. ❤️
Kiedyś ważył zaledwie 2,7 kg, dusił się, a jedno z jego płuc było nieczynne i objęte martwicą. Dziś waży już 4,4 kg, oddycha i nadal jest z nami. ❤️
Za tymi kilkoma zdaniami kryje się ponad sześć miesięcy dramatycznej walki o życie. Miesiące leczenia, badań, transfuzji, inhalacji, zabiegów i nieustannego strachu o kolejny dzień.
A jednak Miauwik wciąż walczy. I każdego dnia pokazuje nam, jak bardzo chce żyć.
Je, utrzymuje wagę i oddycha obydwoma płucami, choć jedno z nich zostało częściowo utracone. Mimo utrzymującej się poniżej normy liczby czerwonych krwinek udało się dotychczas uniknąć kolejnej transfuzji.
Niestety pojawił się kaszel, który mimo leczenia nie ustępuje. Jego organizm nadal jest osłabiony, a wszystko wskazuje na to, że Miauwik może potrzebować stałej opieki weterynaryjnej.
Ale wiecie, co jest w tym wszystkim najpiękniejsze? On nadal potrafi cieszyć się życiem. 🥹
Po kolejnych badaniach, prześwietleniach i inhalacjach wraca do swojego bezpiecznego miejsca. Zasypia w cieple, wystawia brzuszek do głaskania i po prostu cieszy się obecnością człowieka, który tak bardzo go kocha.
Człowieka, do którego kiedyś przybłąkał się jako biedny, bezdomny kot. Człowieka, który dał mu dom i od tamtej chwili nigdy się od niego nie odwrócił.
Jego opiekunka od ponad pół roku robi wszystko, co w ludzkiej mocy, żeby go uratować. Nie poddaje się. My również nie. A przede wszystkim nie poddaje się sam Miauwik.
Jest jednak coś, czego nawet największa miłość nie jest w stanie zastąpić.
PIENIĄDZE NA DALSZE LECZENIE. 💔
Każda konsultacja, każde badanie, każdy lek i każda kolejna inhalacja oznaczają następne wydatki. Za nami ogromne koszty, a przed nami kolejne miesiące opieki, której Miauwik nadal potrzebuje.
I właśnie dlatego po raz kolejny zwracamy się do Was z prośbą o pomoc.
Nie prosimy o cud. Prosimy o możliwość kontynuowania tego, co przez ponad pół roku udało się osiągnąć dzięki ogromnemu zaangażowaniu wielu ludzi.
O kolejne badanie. Kolejne leki. Kolejny dzień bez duszności. O możliwość spokojnego zaśnięcia w ciepłym domu, przy człowieku, który zrobiłby dla niego wszystko.
NIE POZWÓLMY, ŻEBY PO PONAD SZEŚCIU MIESIĄCACH WALKI O JEGO ŻYCIU I DALSZYM LECZENIU ZADECYDOWAŁ BRAK PIENIĘDZY.
Miauwik już nieraz pokazał, że potrafi podnieść się z najgorszego. Dlatego nazywamy go naszym małym feniksem. ❤️
On się nie poddaje. Jego opiekunka się nie poddaje. My też nie.
Ale bez Waszego wsparcia nie będziemy w stanie zapewnić mu wszystkiego, czego nadal potrzebuje.
🙏 Pomóżcie nam dalej walczyć o Miauwika. Bo po tym wszystkim, co przeszedł, zasługuje na każdy kolejny spokojny dzień. ❤️🐾
HistoriaPrzekaż darowiznę z hasłem Miauwik na konto:
PKO BANK POLSKI: PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375
SWIFT/BIC: BPKOPLPW
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
Potwierdź płatność w banku
Otwórz aplikację mobilną swojego banku i zatwierdź płatność. Masz na to około 60 sekund.
Przelew na telefon
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
Wybierz kwotę wsparcia
Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku
Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku
Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku
Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku
Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku
Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku
Aktualizacja 30.08.2026
❤️ Miauwik nadal walczy. Jego opiekunka również się nie poddaje. My też nie zamierzamy.
Leczenie cały czas trwa. Miauwik przechodzi kolejną kurację antybiotykową i nadal wymaga bardzo uważnej obserwacji. Ale po wszystkim, co wydarzyło się przez ostatnie miesiące, pojawiło się coś, czego tak bardzo potrzebowaliśmy – poprawa i nadzieja, że naprawdę idziemy w dobrą stronę.
Dzisiaj Miauwik oddycha normalnie, bez duszności. A przecież jeszcze niedawno jego oddech był poważnie zagrożony. Była tlenoterapia, zabiegi, dreny i długa walka z poważnymi problemami w obrębie klatki piersiowej.
To jeszcze nie koniec leczenia. Ale Miauwik pokazuje, że chce żyć i ma siłę walczyć dalej.
Jego opiekunka jest przy nim od samego początku. Kiedyś przybłąkał się do niej jako bezdomny, biedny kot, który nie miał nic. Dostał od niej dom, bezpieczeństwo i człowieka, który dziś zrobiłby dla niego wszystko. I robi. Od miesięcy walczy o jego życie i nie zamierza się poddać.
Jest tylko jedna rzecz, której nie da się zastąpić miłością, determinacją ani troską – pieniądze potrzebne na dalsze leczenie.
Za Miauwikiem są już miesiące badań, konsultacji, pobytów w klinikach, zabiegów, leków i specjalistycznego leczenia. Zobowiązania są ogromne, a przed nim nadal kolejne wydatki.
Dlatego ponownie prosimy Was o pomoc. ❤️
Nie dlatego, że zabrakło komuś siły do walki. Siły są. Nadzieja jest. Miauwik walczy. Jego opiekunka walczy. My również walczymy razem z nimi.
Brakuje tylko środków, żeby móc tę walkę dalej finansować.
Nie pozwólmy, żeby po tylu miesiącach, właśnie teraz, kiedy pojawiła się poprawa, o dalszym leczeniu Miauwika zdecydował stan konta.
On naprawdę nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. ❤️🐾
Pomóżmy mu dojść do momentu, w którym jedynym miejscem, do którego będzie musiał wracać, będzie jego własny dom.
Poznaj historię

Są historie, które trwają tygodniami. Są takie, które trwają miesiącami. A są też takie, w których każdego dnia waży się tylko jedno – życie albo śmierć. To właśnie jedna z nich.
Miauvik nie miał nikogo.
Nie wiemy, ile ma lat. Nie wiemy, skąd przyszedł. Wiemy tylko, że pewnego zimowego dnia, gdy mróz sięgał niemal -20°C, pojawił się pod garażem kobiety, która nie potrafiła zamknąć drzwi przed żadnym potrzebującym zwierzęciem.
Przygotowała mu ciepłe schronienie. Ogrzewaną budkę. Codziennie przynosiła jedzenie. Pozwalała mu samemu decydować, kiedy chce być blisko człowieka, a kiedy znów ruszyć swoją drogą.
Miał być jednym z wielu bezdomnych kotów, którym pomaga przetrwać zimę. Stał się kimś znacznie więcej.
Mijały kolejne tygodnie. Miauvik odżył. Najadł się do syta, nabrał sił, a jego boczki znów zrobiły się okrągłe. Gdy przyszły pierwsze cieplejsze dni, wybrał swoją kocią wolność. Odszedł. Nikt nie przypuszczał, że zaledwie kilka dni później wróci, walcząc o każdy oddech.
Kiedy jeden z psów uparcie szczekał w miejscu, gdzie zwykle zaglądały tylko koty i jeże, poszła sprawdzić, co się dzieje. To właśnie pies uratował Miauvikowi życie.
Leżał ukryty pod stertą starych worków. Skrajnie odwodniony. Wychudzony. Z trudem oddychał. Gdyby nie ten jeden alarmujący szczek, prawdopodobnie nikt nie znalazłby go na czas.
Od tamtej chwili rozpoczęła się walka, która trwa do dziś.
Najpierw kolejne badania. Później specjalistyczne konsultacje, RTG, echo serca, regularne badania krwi. Lekarze odkryli ciężką anemię, wirusowy niedobór odporności oraz ropniak opłucnej – chorobę, przez którą jego klatka piersiowa wypełniała się ropnym płynem, odbierając mu każdy oddech.
Miauvik wielokrotnie walczył o oddech w tlenoterapii. Przechodził kolejne torakocentezy, zakładano mu dreny do klatki piersiowej, przez wiele dni płukano jamę opłucnej, otrzymywał silne antybiotyki, leki wspierające organizm, a nawet specjalistyczny lek sprowadzany z Niemiec, którego zdobycie graniczyło z cudem.
Ale ona nie odpuściła. Znalazła sposób, by dać Miauvikowi kolejną szansę.
Później przyszły kolejne dramatyczne chwile. Tomografia komputerowa wykazała ropień płuca. Następne zabiegi. Następne dreny. Kolejne dni w szpitalu. Nieustanna walka o to, aby uratować płuco i uniknąć jego usunięcia.
Były momenty, kiedy wydawało się, że jest lepiej. Zaczynał jeść. Odzyskiwał siły. Robił małe kroki do przodu. Po czym choroba znów przypominała o sobie.
Przez cały ten czas jego opiekunka nie odpuszczała ani na jeden dzień. Jeździła z nim od kliniki do kliniki. Uczyła się wyników badań. Pilnowała leków, temperatury, oddechu, każdej porcji jedzenia. Spała mniej, martwiła się bardziej. Brała kolejne zobowiązania finansowe, bo dla niej najważniejsze było jedno – dać Miauvikowi szansę.
Nigdy nie wybrała siebie. Za każdym razem wybierała jego.
Dziś ta walka trwa już wiele miesięcy. Pozostały ogromne długi za leczenie, których sama nie jest w stanie udźwignąć. A przecież każdego dnia robi wszystko, co tylko może. Nie dlatego, że musi. Dlatego, że kocha.
My jako Fundacja również nie jesteśmy w stanie samodzielnie przejąć tak ogromnych kosztów. Dlatego dziś prosimy o pomoc nie tylko dla Miauvika. Prosimy także dla kobiety, która wtedy, podczas siarczystego mrozu, po prostu otworzyła przed obcym kotem drzwi. Bo gdyby wtedy je zamknęła, tej historii już dawno by nie było.
A Miauvik… on wciąż chce żyć.
I właśnie dlatego dziś zwracamy się do Was. Nie pozwólmy, aby ta historia zakończyła się tylko dlatego, że zabrakło pieniędzy. Nie pozwólmy, by miesiące walki, setki godzin spędzonych w klinikach, kolejne badania, zabiegi, nieprzespane noce i niewyobrażalna determinacja jego opiekunki zostały przekreślone w chwili, gdy wyczerpały się wszystkie możliwości.
Lekarze nadal widzą dla niego szansę. Miauvik nie przestał walczyć. Jego opiekunka również się nie poddała.
Dziś najbardziej potrzebuje ludzi, którzy pomogą jej donieść ten ciężar do końca.
Przez tyle miesięcy Miauvik wygrał już z mrozem, bólem, kolejnymi diagnozami i wyczerpującym leczeniem. Nie pozwólmy, by przegrał jedyną walkę, której sam nie jest w stanie wygrać – walkę z brakiem pieniędzy.
Bo czasami największym przeciwnikiem nie jest już choroba. Jest nim brak środków na dalsze leczenie.
Nie pozwólmy, aby o życiu zdecydowało puste konto. Jeśli przez tyle miesięcy Miauvik i jego opiekunka nie stracili nadziei, my również nie możemy jej stracić.
Zróbmy wszystko, aby finałem tej historii nie była bezradność, lecz powrót do domu. Do tej samej kobiety, która pewnego mroźnego dnia otworzyła przed nim drzwi… i już nigdy nie zamknęła przed nim swojego serca.
Pomóżmy dopisać tej historii takie zakończenie, na jakie oboje zasługują ❤️ 🐾

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.
Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.



Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.