🐾 Maestro i jego szczęśliwe zakończenie 🏡

Aktualizacja 5.06.2026
Cześć, tu Maestro 🐾❤️
Gdyby ktoś kilka miesięcy temu powiedział mi, że będę miał własny dom, miękkie legowisko i ludzi, którzy będą martwić się o mnie bardziej niż o siebie, chyba bym nie uwierzył.
Był taki moment, że moje życie wisiało na włosku. Organizm się poddawał, a każdy kolejny dzień był wielką niewiadomą. Wtedy nie myślałem o domu. Myślałem tylko o tym, żeby przetrwać.
A dziś?
Dziś budzę się we własnym domu. Mam swoich ludzi. Mam swoje ulubione miejsca do odpoczynku. Mam ręce, które głaszczą mnie każdego dnia i głos, który mówi do mnie po imieniu.
Podobno jestem psem z klasą. Nie wiem, czy to prawda. Wiem tylko, że życie w końcu zaczęło być dobre.
Czasami łapię się na tym, że po prostu leżę i patrzę na swoich ludzi. I wtedy przypominam sobie, jak blisko było, żebym nigdy tego nie doświadczył.
Dlatego dziś chciałem powiedzieć tylko jedno.
Dziękuję.
Za drugą szansę. Za dom. Za każdą wpłatę- bo bez nich nie dałbym rady dojść do tego miejsca. A najbardziej za to, że ktoś spojrzał na chorego psa i zobaczył w nim przyjaciela na całe życie ❤️
Wasz Maestro.



Przekaż darowiznę z hasłem Puchatek na konto:
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
(KOSZT 4,92 PLN)
(KOSZT 11,07 PLN)
JEGO HISTORIA

Poznajcie Maestro.
Dostojny, spokojny, piękny pies o niezwykle mądrym spojrzeniu. Taki, obok którego nie da się przejść obojętnie. Ma w sobie elegancję, łagodność i ogromne serce. A mimo to los potraktował go okrutnie.
Maestro został znaleziony na ulicy w stanie krytycznym.
Prawdopodobnie zjadł coś zatrutego. Nie wiemy, czy była to trutka na szczury, zatruta mysz, ptak lub inne zwierzę, które wcześniej miało kontakt z trucizną. Wiemy jedno – stał się kolejną niewinną ofiarą walki z gryzoniami. W tym łańcuchu cierpią często ci najbardziej bezbronni – psy i koty.
Kiedy trafił do lecznicy, trwała walka o każdą sekundę.
Maestro był reanimowany. Z pyska leciała piana, ślina, jego organizm się poddawał. Był dosłownie o krok od śmierci.
Ale się nie poddał.
Dziś żyje.
I bardzo chcemy wierzyć, że najgorsze już za nim.
Przed Maestro jednak długa droga – leczenie, diagnostyka, rehabilitacja i regeneracja organizmu. Nadal nie wiemy, jak bardzo trucizna uszkodziła jego ciało i jakie skutki mogą pojawić się w najbliższych dniach. Potrzebuje leków, antybiotyków, specjalistycznej karmy i stałej opieki weterynaryjnej.
A to wszystko wiąże się z ogromnymi kosztami.
Dlatego z całego serca prosimy Was o pomoc dla tego wyjątkowego chłopaka.
Każda wpłata – nawet najmniejsza – daje Maestro szansę na życie bez bólu. Szansę, by znów biegał, cieszył się światem i w końcu poznał, czym jest prawdziwy dom, bezpieczeństwo i miłość.
Nie pozwólmy, żeby jego historia skończyła się cierpieniem.
Pomóżmy Maestro wygrać tę walkę.
Dziękujemy każdej osobie, która okaże mu serce. ❤️




Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.