Oczy Juniora wypełnione są radością a serce rozpiera miłość 🥰

Aktualizacja 31.07.2026
Hej Kochani! Tu Junior! 🐶❤️
Pamiętacie mnie jeszcze?
To ja! Ten chłopak, który półtora roku temu biegał po ulicach, uciekał przed ludźmi i był przekonany, że cały świat uwziął się właśnie na niego.
A teraz… uwaga…
Nadaję do Was prosto z Berlina! 🇩🇪😎
No powiedzcie sami… kto by pomyślał? Mam swój dom. Taki prawdziwy. Mam własną rodzinę, mięciutką kanapę, ulubione miejsce do wygrzewania się w promieniach słońca i codziennie chodzę na spacery. Takie spokojne, bez strachu i bez oglądania się za siebie.
Największy problem, jaki mam dzisiaj? Które miejsce na kanapie jest najlepsze do drzemki. Wiecie, wszyscy mówią, że bardzo się zmieniłem. Podobno to już nie są te same oczy. Kiedyś było w nich więcej strachu niż nadziei. Dzisiaj? Podobno ciągle się śmieją. I chyba mają rację… bo ja naprawdę jestem szczęśliwy.
Czasami przypominam sobie ulicę, klinikę i operację. Ale wiecie co? Dzisiaj te wspomnienia są już dużo słabsze od tych wszystkich pięknych chwil, które przeżywam każdego dnia. A to wszystko dzięki Wam.
Dlatego z całego mojego psiego serducha chcę powiedzieć…
DZIĘKUJĘ! ❤️
Dziękuję każdemu, kto przez te półtora roku był częścią mojej historii. Wolontariuszom, lekarzom, opiekunom i wszystkim Darczyńcom. To Wy sprawiliście, że mogę dziś zamiast uciekać… ganiać za szczęściem. I uwierzcie mi – świetnie mi to wychodzi! Przede mną został już tylko jeden naprawdę poważny problem… Muszę nauczyć się żyć po niemiecku. 🇩🇪😂 Podobno wypada też szczekać po niemiecku. Na razie ćwiczę, ale jeszcze nie wiem, czy „hau, hau” ma tam jakiś akcent. Obiecuję jednak, że będę pilnym uczniem!
A teraz chciałbym powiedzieć coś wszystkim moim psim i kocim kumplom, którzy jeszcze czekają na swoją szansę. Nie poddawajcie się. Ja też kiedyś myślałem, że moje szczęście już nigdy nie nadejdzie. A przyszło.
Dlatego wierzę, że przyjdzie również do Was.
Życzę Wam z całego serca własnego domu, swojej kanapy, swoich ludzi i tylu powodów do machania ogonem, że nie będziecie wiedzieli, od czego zacząć. Bo cuda naprawdę się zdarzają. Trzeba tylko nigdy nie stracić nadziei.
A ja? Lecę, bo podobno znowu zajmuję MOJE miejsce na kanapie… chociaż moi ludzie twierdzą, że to ich kanapa. 😎 Myślę, że jeszcze ich trochę podszkolę.
Ściskam Was najmocniej i przesyłam milion merdnięć ogonem prosto z Berlina!
Wasz szczęśliwy Junior. ❤️🐾



Przekaż darowiznę z hasłem Puchatek na konto:
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją

Aktualizacja 14.08.2025
Cześć, Kochani! Tu Junior! 🐶
Melduję się z mojego domu tymczasowego! Tak, dobrze widzicie – już nie jestem w klinice. Teraz mam swój własny kącik, mięciutkie legowisko, zabawki, ogródek i… pełniutki brzuszek! Czuję się naprawdę dobrze. Nic mnie już nie boli, rany się zagoiły, a ja znowu mam siłę, by cieszyć się życiem. Codziennie chodzę na spacerki, które uwielbiam! Każdy dzień zaczynam z merdającym ogonkiem i uśmiechem na pyszczku. 🐾 Mam wspaniałych opiekunów – troszczą się o mnie z wielkim sercem, a ja staram się im za to odwdzięczyć. Przytulam się, jestem grzeczny i bardzo wdzięczny za wszystko, co od nich dostałem. ❤️ Dziękuję każdemu z Was, kto mnie wspierał – dzięki Wam mogę dziś pozdrawiać Was z ciepłego, bezpiecznego miejsca. To Wasza pomoc pozwoliła mi dojść do siebie, dostać opiekę, leczenie i szansę na nowe życie. Z całego serducha – dziękuję! 💕
Wasz Junior 🐾
Aktualizacja 19.03.2025
Mamy dla Was kolejne wieści o Juniorze! Wciąż przebywa w klinice, gdzie pod czujnym okiem specjalistów przechodzi rekonwalescencję. Po operacji jego stan znacznie się poprawił – rany goją się pięknie, a on sam zaczyna wracać do sił.
Najlepsza wiadomość? Junior już regularnie wychodzi na spacery! Każdy krok to dla niego ogromny postęp, widać jak bardzo cieszy się z możliwości ruchu. Jego determinacja i energia są niesamowite – to prawdziwy wojownik!
Przed nim jeszcze kolejne etapy leczenia. Lada moment czeka go wyciągnięcie płytki, a także zabieg kastracji. Wiemy, że sobie poradzi, ale potrzebuje naszej nieustającej pomocy.
Wasze wsparcie jest dla niego bezcenne – to dzięki Wam otrzymuje najlepszą opiekę, rehabilitację oraz specjalistyczne żywienie i suplementy. Wciąż jednak potrzebujemy środków na dalsze leczenie Juniora.
Prosimy, pomóżcie mu w tej walce o zdrowie i lepsze życie. Każda wpłata, każda udostępniona informacja, każde dobre słowo mają ogromne znaczenie!
Dziękujemy, że jesteście z nami i z Juniorem ❤️




Aktualizacja 26.02.2025
Junior został przeniesiony do specjalistycznej kliniki ortopedycznej, gdzie przeszedł operację. Zoperowano mu rzepkę oraz usunięto dwa śruty.
Niestety, w jego ciele pozostały jeszcze trzy. Ich usunięcie wiązałoby się z ryzykiem powikłań, dlatego weterynarze zdecydowali, że na razie pozostaną tam, gdzie są, ponieważ nie zagrażają jego życiu ani zdrowiu.
Teraz czeka go trudna rekonwalescencja, a my musimy zapewnić mu wszystko, czego potrzebuje – opiekę, rehabilitację, specjalistyczną karmę i suplementy. Koszty są ogromne, ale nie możemy go zostawić.
Prosimy, pomóżcie Juniorowi. On wciąż walczy o lepsze życie, ale potrzebuje naszej pomocy.



JEGO HISTORIA

Junior błąkał się po osiedlu samotny, zagubiony i coraz słabszy. Ludzie widzieli go dzień po dniu – młody pies, wystraszony, kulejący, uciekający przed wyciągniętą dłonią. Jakby nie wierzył już w ludzką dobroć, jakby każde słowo, każdy krok w jego stronę oznaczał zagrożenie. A jednak nikt się nie poddał.
Trzeciej doby nasi wolontariusze w końcu go złapali. Poprosili nas o pomoc. To, co wydarzyło się potem, rozdarło im serca. Junior przestał uciekać. Nie było w nim agresji, tylko ulga. Jakby wreszcie ktoś powiedział mu, że już nie musi się bać i uciekać. Patrzył tymi wielkimi, smutnymi oczami, jakby chciał zapytać: „Czy naprawdę będzie już dobrze?”
W klinice okazało się, że jego ból nie kończy się na strachu. Uszkodzona rzepka, którą trzeba będzie zoperować. A na zdjęciu rentgenowskim – śruty. Ślady po czymś, czego nie chcemy sobie nawet wyobrażać. Jaką krzywdę musiał wyrządzić mu człowiek?
Jak wiele bólu musiał znieść ten łagodny, kochany psiak, który przecież nigdy nie zrobił nic złego?Junior potrzebuje naszej pomocy. Każda złotówka to dla niego szansa – na diagnostykę, leczenie, operację, dobrą karmę, suplementy, na życie bez bólu. Na życie, w którym nie będzie już musiał uciekać.
Prosimy, pomóżmy mu razem. Bo Junior zasługuje na to, by ktoś w końcu powiedział mu: „Jesteś bezpieczny. Jesteś kochany.”



Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.