Odeszła, ale nie była sama – żegnaj Hariet

Aktualizacja 29.08.2025
Tak bardzo chcieliśmy, by Twoja historia miała inne zakończenie. Walczyliśmy o Ciebie wszyscy – lekarze, wolontariusze, ludzie, którzy od pierwszej chwili zdążyli Cię pokochać. Niestety, mimo szybkiej reakcji i ogromnych starań, nie udało się Ciebie uratować. Substancje, w których szukałaś ulgi przed słońcem, okazały się bezlitosne. Zaatakowały Twoje narządy wewnętrzne, a Twoje ciało nie dało już rady walczyć. Traciłaś oddech, nie mogłaś zaczerpnąć powietrza, aż w końcu – spokojnie, w otoczeniu dobrych ludzi – zasnęłaś na zawsze. Jest nam niewyobrażalnie przykro. Wierzyliśmy, że dasz radę, że jeszcze zobaczysz, jak to jest żyć bez bólu, w cieple i trosce. Choć ta droga była krótka, zdążyłaś zostawić ślad w naszych sercach. Byłaś dzielna, piękna i wyjątkowa. Teraz jesteś już za Tęczowym Mostem. Wierzymy, że biegasz szczęśliwie, wolna od cierpienia, a każdy krok prowadzi Cię ku miłości, której tak bardzo byłaś spragniona. Już nic Cię nie boli, Hariet.
Żegnaj, nasza dzielna suniu. Kochaliśmy Cię i zawsze będziemy pamiętać.
Przekaż darowiznę z hasłem Hariet na konto:
PKO BANK POLSKI: PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375
SWIFT/BIC: BPKOPLPW
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
JEJ HISTORIA

Hariet… bezbronna sunia, która próbowała znaleźć dla siebie odrobinę cienia. Chowała się między garażami przed palącym słońcem. I znalazła schronienie – ale jak strasznie niefortunne… Leżała tam, gdzie ktoś wylał olej, smar, może inne chemikalia. Dla niej to było miejsce odpoczynku, dla jej ciała – dramat i ogromne cierpienie.
Znaleziono ją w tragicznym stanie. Jej futerko było posklejane i brudne, pełne resztek tej śmiercionośnej substancji. Rana na ranie, zaczerwienione oczy, ciężki oddech… a pod zaschniętą skorupą brudu i bólu – ona, żywa istota, która nie miała siły już walczyć.
W klinice, gdy zaczęto ją kąpać i oczyszczać, oczom lekarzy ukazał się jeszcze gorszy obraz – liczne rany, ślady chemicznych oparzeń na brzuchu, dosłownie dziury w skórze. Do tego duży, nabrzmiały brzuszek i niemoc – Hariet nie była w stanie ustać na tylnych łapkach. Dodatkowo na jej ciele robaki urządziły sobie ucztę, dosłownie pożerały ją żywcem. Żal, rozpacz, bezradność – i ogromny gniew to emocje, które nam towarzyszą. Bo to nie powinno się wydarzyć. Pies nie wie, że taka kałuża to trucizna. Człowiek ominie, a on… położy się, ufając, że znalazł choć chwilę ulgi.
Cenę za zaufanie zapłaciła Hariet…
Teraz sunia walczy o życie pod opieką lekarzy. Musi pozostać w klinice, potrzebuje całodobowej opieki, żeby rany były na bieżąco przemywane i opatrywane. Musi zostać wzmocniona dobrej jakości karmą i suplementami. Potrzebuje tego, czego w ostatnim czasie była pozbawiona – troski i miłości.
Błagamy Was o wsparcie dla niej. Sami nie uniesiemy kosztów jej pobytu w klinice i leczenia. Prosimy, pomóżcie nam dać Hariet szansę na życie bez bólu. Ona tak bardzo zasługuje, by choć raz w życiu ktoś stanął po jej stronie.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.
Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.