😼 FISZKA – ZAAKCEPTOWAŁAM CZŁOWIEKA. MOŻE ZOSTAĆ. 🏠❤️

Aktualizacja 20.08.2026
Dzień dobry, tu Fiszka. 😼❤️
Podobno powinnam teraz napisać coś wzruszającego. Że jestem szczęśliwa, że mam domek, że dziękuję, że moje życie się zmieniło…
No więc dobrze: mam dom. SWÓJ. 🏠
I od razu wyjaśnijmy jedną rzecz – to nie ja zostałam adoptowana. To ja zaakceptowałam nowych ludzi. Proszę nie przekręcać faktów. 😎
Mam własne miejscówki, pełną miskę i obsługę, która – po krótkim okresie próbnym – rokuje całkiem nieźle. 😂 Czasem pozwalam się pogłaskać, czasem zaszczycam człowieka spojrzeniem, a czasem po prostu odchodzę, bo przecież kocia dama nie musi się nikomu tłumaczyć.
Po tym wszystkim, co przeszłam, wreszcie mogę robić dokładnie to, co lubię najbardziej: żyć po swojemu. Tylko teraz już bezpiecznie. ❤️
Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną po drodze, martwili się, pomagali i trzymali za mnie kciuki.
Możecie już przestać.
Fiszka jest u siebie. 😼🏠❤️
A teraz wybaczcie. Muszę iść sprawdzić, czy moja obsługa przypadkiem nie siedzi na MOJEJ kanapie.
A skoro ja już jestem bezpieczna, to mam do Was jeszcze jedną sprawę. 😼❤️
Zostali tam moi kumple – koty i psy. No dobra… z tymi psami to nie przesadzajmy, bo ja ich tak za bardzo nie lubię. 😂 Ale skoro siedzę już na swojej kanapie, to mogę sobie pozwolić na odrobinę wielkoduszności.
Niech im też się poszczęści. Niech każdy z nich znajdzie swojego człowieka, swoją kanapę i pełną miskę. ❤️
Niech znajdą dom taki jak mój. Albo jeszcze lepszy… chociaż nie wiem, czy lepszy w ogóle istnieje. 😼🏠❤️
Przekaż darowiznę z hasłem Puchatek na konto:
PKO BANK POLSKI: PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375
SWIFT/BIC: BPKOPLPW
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
Poznaj historię

Fiszka. Kotka, która zniknęła na cztery dni. Nikt nie wiedział, że w tym czasie umierała w cierpieniu…
Fiszka była kocią damą. Dziewczyną, która żyła na swoich zasadach. Tu była, tam pobiegła, tu przeskoczyła. Żyła wśród ludzi, a zarazem trochę obok nich. Nigdy nie wchodziła w konflikty z innymi zwierzętami, ale też nie szukała bliskiego kontaktu z człowiekiem. Była wolna. Taka właśnie była.
Mieszkała w okolicy garaży i piwnic. Była wysterylizowana, regularnie odrobaczana, zabezpieczana przed pasożytami i codziennie dokarmiana.
Każdego dnia przychodziła do swojego kociego bufetu. To właśnie tam czekała na nią pełna miseczka i osoby, które znały każdego wolno żyjącego kota. Wiedziały, który kot przychodzi jako pierwszy, który siada z boku, a który pojawia się dopiero po zmroku. Fiszka również miała tam swoje miejsce.
Aż nagle… Fiszka przestała przychodzić. Przez cztery dni nie pojawiła się w swoim kocim bufecie. Nie było jej przy miseczkach. Nie było jej wśród innych kotów. To zaniepokoiło osobę, która od dawna opiekowała się tym miejscem i doskonale znała Fiszkę.
Kiedy w końcu wróciła… serce pękło. Ledwo szła. Każdy krok sprawiał jej ogromny ból. Z jej ciała wydobywał się zapach świadczący o tym, że od wielu dni rozgrywał się dramat. Została natychmiast zabezpieczona i przewieziona do lecznicy. Tam wszystko stało się jasne.
W rozległej ranie rozwijały się larwy much. Fiszka była dosłownie zjadana za życia. Każda kolejna godzina oznaczała dla niej niewyobrażalny ból i postępujące wyniszczanie organizmu. To jednak nie był koniec złych wiadomości.
Badania RTG wykazały złamanie głowy kości udowej. Wszystko wskazuje na to, że musiała ulec poważnemu urazowi. Nie wiemy, czy potrącił ją samochód, czy wydarzyło się coś innego. Tego już prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Wiemy tylko jedno. Przez wiele dni cierpiała samotnie.
Dziś lekarze walczą o to, by najpierw opanować ogromny stan zapalny. Rana wymaga intensywnego leczenia, oczyszczania i codziennej opieki. Fiszka otrzymuje silne leki przeciwbólowe, antybiotyki, leki przeciwzapalne, jest nawadniana kroplówkami, dostaje dożylnie niezbędne mikro- i makroelementy oraz specjalistyczną karmę wspierającą odbudowę organizmu.
Dopiero gdy jej stan będzie stabilny, będzie można przeprowadzić operację złamanej głowy kości udowej. Dziś byłoby to dla niej zbyt dużym ryzykiem. Najpierw trzeba wygrać walkę z zakażeniem i odbudować wyniszczony organizm.
To oznacza kolejne dni hospitalizacji. Kolejne badania. Kolejne leki. Kolejne koszty.
Dlatego z całego serca prosimy Was o pomoc. Potrzebujemy środków na dalsze leczenie, operację ortopedyczną, hospitalizację, leki, specjalistyczną karmę, suplementację oraz wszystko to, co pozwoli Fiszce odzyskać zdrowie i uwolnić się od bólu.
Nie cofniemy tych czterech dni. Nie cofniemy cierpienia, którego doświadczyła. Ale możemy sprawić, że jej dalsza historia będzie już zupełnie inna.
Możemy sprawić, że kocia dama, która zawsze wracała do swojego kociego bufetu, tym razem wróci do życia.
Błagamy, pomóżcie nam uratować Fiszkę. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo dają jej szansę na życie bez bólu.
Dziękujemy z całego serca ❤️ 🐾

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.
Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.



Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.