Nie udało się wygrać tej walki… żegnaj Edeczku

Aktualizacja 06.05.2026
Edeczku… 💔
Tak bardzo chcieliśmy Cię uratować. Tak bardzo chcieliśmy podarować Ci jeszcze spokojne dni, ciepło i życie bez bólu.
Niestety… musieliśmy powiedzieć Ci „do widzenia”.
Edek odszedł otoczony troską i miłością. Nie był już sam. Byli przy nim ludzie, którzy walczyli o niego do samego końca i którzy pokochali go całym sercem.
Choć Twoje życie nie było łatwe, wierzymy, że przed odejściem zdążyłeś jeszcze poczuć dobro. Dotyk, którego wcześniej mogło brakować. Spokój. Bezpieczeństwo.
Tak bardzo boli, kiedy przegrywamy tę walkę…
Tak trudno pogodzić się z tym, że czasem miłość i ogrom starań to za mało.
Dziękujemy każdemu, kto był z Edkiem. Za każdą pomoc, każde dobre słowo, każdą myśl i każdą złotówkę przekazaną na jego ratunek.
Edeczku… już nic Cię nie boli. 🌈🐾
Biegaj szczęśliwy za Tęczowym Mostem.
Przekaż darowiznę z hasłem Edek na konto:
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
(KOSZT 4,92 PLN)
(KOSZT 11,07 PLN)

Aktualizacja 31.03.2026
🐾 Aktualizacja stanu zdrowia Edka 🐾
Edek aktualnie przebywa w domu tymczasowym, gdzie ma zapewnioną opiekę i spokojne warunki na powrót do zdrowia. Jest regularnie przywożony na wizyty do lecznicy i kontynuuje leczenie zgodnie z planem.
Choć najtrudniejszy etap jest już za nim, to przed nim wciąż długa droga do pełnej sprawności.
Nadal jest bardzo osłabiony, brakuje mu sił, a problemy ze stawami sprawiają, że większość czasu odpoczywa.
Dziękujemy za każdą okazaną pomoc – to dzięki Wam Edek ma szansę wrócić do zdrowia i cieszyć się jeszcze pięknym, szczęśliwym życiem. 💛
Trzymajcie za niego kciuki.
JEGO HISTORIA

Na poboczu drogi, tam gdzie pędzące samochody nie zwalniają nawet na chwilę, leżało małe, ciche cierpienie, którego nikt nie chciał zauważyć.
Pies.
Sam.
Zapomniany.
Jego ciało było tylko cieniem życia, które kiedyś w nim było. Ledwo oddychał. Każdy wdech był walką, jakby powietrze samo w sobie sprawiało ból. Każdy wydech brzmiał jak pożegnanie.
Nie szczekał.
Nie wołał o pomoc.
Jakby już wiedział, że nikt nie przyjdzie.
Ktoś skrzywdził go w sposób, którego nie da się zrozumieć.
Jego ciało było poranione, pokłute, zniszczone.
Ale najgłębsze rany były niewidoczne — samotność, strach i ból, który trwał zbyt długo.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.
Leżał tam, patrząc pustym wzrokiem, jak świat przejeżdża obok.
Jakby czekał… nie na ratunek, ale na koniec.
I wtedy wydarzył się cud.
Ktoś się zatrzymał.
Ktoś zobaczył.
Ktoś nie odwrócił wzroku.
Delikatne ręce podniosły jego wyniszczone ciało. Był lekki… przerażająco lekki. Jakby życie już prawie z niego uleciało.
W klinice rozpoczęła się walka z czasem.
Kroplówki. Leki. Szybkie decyzje. Lekarze robili wszystko, co mogli, żeby zatrzymać go po tej stronie. I po raz pierwszy… Edek przestał cierpieć choć na chwilę.
Diagnoza była bezlitosna:
- ciężka anemia, która odbierała mu ostatnie siły
- babeszjoza — cicha, śmiertelna choroba
- skrajne odwodnienie i wyniszczenie organizmu
To nie był jeden problem. To była burza, która spadła na małe, bezbronne życie. A jednak… Edek walczy.
W jego oczach, zmęczonych i pełnych bólu, wciąż tli się coś, czego nie da się zgasić.
Nadzieja. Cicha, krucha, ale wciąż obecna. Każdy jego oddech to wysiłek ponad wszystko.
Każde uderzenie serca to małe zwycięstwo.
Ale on nie da rady sam.
Edek już zrobił wszystko, co mógł. Teraz potrzebuje nas.
Potrzebuje ciepła. Bezpieczeństwa. Szansy, której ktoś kiedyś brutalnie go pozbawił.
Każda złotówka, każdy gest, każda myśl — to dla niego coś więcej niż pomoc.
To nadzieja, że świat nie jest tylko miejscem bólu.
Musimy zebrać środki nie tylko na dalszy pobyt w klinice, ale też na specjalistyczną karmę i suplementy, które dadzą mu siłę do walki i pomogą odbudować zniszczone zdrowie.
Nie pozwólmy, żeby historia Edka skończyła się w ciszy, na poboczu drogi. Nie pozwólmy, żeby jego cierpienie było na próżno.
On walczy.
Cichutko.
Resztkami sił.
A my możemy sprawić, że ta walka nie będzie daremna.
💔 Każdy oddech to cud.
💔 Każda chwila to dar.
Pomóżmy Edekowi żyć. Bo on, mimo wszystkiego, wciąż chce spróbować.





Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.