Wyglądają, jakby chciało się je schrupać. Problem w tym, że to one próbują schrupać człowieka…

Na pierwszy rzut oka – małe, puchate kociaki. Wielkie oczy, sterczące uszka, futerko, w które najchętniej chciałoby się wtulić. Tylko spróbujcie je pogłaskać. 😅
To nie są słodkie kociaki z kokardką. To trzy małe bestie. Dzikusy przez naprawdę wielkie D.
Zostały znalezione na starym cmentarzu. Wśród grobów żyły koty i kocięta, a z maluchów została trójka – chora, wychudzona, zapchlona i kompletnie nieznająca człowieka.
Dla nich ludzka ręka nie oznacza głaskania. Oznacza zagrożenie. Trzeba przed nią uciekać, syczeć, drapać, a jeśli trzeba – gryźć.
I trudno mieć do nich o to pretensje. One po prostu nauczyły się przetrwać bez człowieka.
Dlatego w ich przypadku toczy się podwójna walka. Walka o nie i… trochę walka z nimi.
Pierwsza dotyczy ich zdrowia. Kociaki są wychudzone, zapchlone, zarobaczone i zmagają się z silną infekcją oraz herpeswirusem. Oczy są mocno zaatakowane. U jednego z maluchów zmiany są już tak poważne, że chore oko najprawdopodobniej będzie musiało zostać usunięte.
Najgorzej czuje się mały szary kociak. Jego stan jest ciężki. Wymaga intensywnego leczenia, leków podawanych dożylnie i dokarmiania, ponieważ sam nie chce jeść. Wyniki krwi również są niepokojące – hemoglobina i hematokryt są obniżone, a liczba białych krwinek podwyższona.
Ale uratowanie ich zdrowia będzie dopiero połową tej historii.
Później trzeba będzie nauczyć je wszystkiego, czego nigdy nie miały okazji poznać. Że człowiek nie musi być wrogiem. Że dotyk nie musi oznaczać zagrożenia. Że przy wyciągniętej dłoni nie zawsze trzeba wystawiać pazury.
To może potrwać tygodnie, a może miesiące. Ale te trzy małe dzikusy dostały szansę, żeby kiedyś przekonać się, że życie może wyglądać zupełnie inaczej.
Patrząc na ich niezwykłe pyszczki, puchate futro i wielkie uszy, można nawet podejrzewać, że gdzieś w ich żyłach płynie odrobina „błękitnej krwi”.
Tylko dla nas nie ma to żadnego znaczenia.
Nie pomagamy im dlatego, że są piękne. Nie dlatego, że mogą mieć w sobie geny rasowego kota. I nawet nie dlatego, że być może kiedyś staną się cudownymi domowymi mruczkami.
Pomagamy, bo żyją. A każde życie zasługuje na taką samą szansę.
Dziki kociak, który dzisiaj syczy, drapie i próbuje ugryźć pomagającą mu rękę, ma dokładnie takie samo prawo do leczenia jak słodki maluch z kokardką, który zasypia człowiekowi na kolanach.
Przed całą trójką długa droga – hospitalizacja, leczenie, diagnostyka, walka z pasożytami i infekcjami, leczenie oczu, dobre jedzenie, mleko i specjalistyczne papki, które pomogą odbudować wyniszczone organizmy. A później cierpliwa socjalizacja.
Rękawice do obsługi małych bestii też się znajdą. 😉
Cierpliwości nie zabraknie. Zadrapania i pogryzienia pewnie też się zdarzą. Na syczenie, pazury i małe ząbki można się przygotować.
Ale bez pieniędzy nie da się przeprowadzić ich przez leczenie.
I właśnie tutaj kończą się możliwości samych dobrych chęci. Hospitalizacji, badań, leków, leczenia oczu, specjalistycznego jedzenia, mleka i papek nie da się zastąpić cierpliwością ani zakasanymi rękawami.
Dlatego z całego serca prosimy o pomoc dla tej małej trójki. ❤️
My możemy wziąć na siebie pazury. Was prosimy – pomóżcie nam wziąć na siebie rachunki.
Bo dziki kociak, który dzisiaj próbuje ugryźć pomagającą mu rękę, zasługuje na ratunek dokładnie tak samo jak mruczący maluch z kokardką.
Dzisiaj trzeba zawalczyć o ich zdrowie. Później przyjdzie czas na ich zaufanie.
A może któregoś dnia ręka, którą dziś próbują ugryźć, stanie się tą, do której same przyjdą po pierwszy dotyk. ❤️

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.

Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.
Drastyczne zdjęcie
To zdjęcie może zawierać drastyczne treści. Powinny je oglądać wyłącznie osoby, które ukończyły 18 lat.



Przekaż darowiznę z hasłem Dzikuski na konto:
PKO BANK POLSKI: PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375
SWIFT/BIC: BPKOPLPW
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.