Twoja pomoc ratuje życie
MBANKPL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BICBREXPLPWMBK
882 088 834

Duszek – MYŚLELIŚMY, ŻE KTOŚ GO OKALECZYŁ… PRAWDA OKAZAŁA SIĘ INNA

Duszek - Zdjęcie 1

18:30. WŁAŚNIE USIADŁAM DO PIERWSZEGO POSIŁKU TEGO DNIA.

Dopiero wtedy dotarło do mnie, że ostatni raz jadłam nad ranem. Jakiś kawałek bułki przegryziony parówką, zjedzony w biegu. Później już nie było czasu. Kolejne telefony, wyjazdy, kolejne zgłoszenia i kolejne zwierzęta potrzebujące pomocy.

I właśnie wtedy zadzwonił telefon. Kolejny raz.

Coraz częściej łapię się na tym, że zaczynam bać się dźwięku telefonu. Bo wiem, że po drugiej stronie najczęściej czeka ból, cierpienie i następny dramat.

Rozum mówi: stop. Już nie jesteś w stanie przyjąć kolejnego zwierzaka. Nie masz gdzie. Nie masz za co. Nie masz już siły.

Ale serce… Serce nigdy nie słucha rozumu.

Po drugiej stronie usłyszałam zapłakany głos kobiety. Bardzo chaotycznie próbowała opowiedzieć, co się stało. Przyjechała rowerem na cmentarz odwiedzić groby swoich bliskich. I wtedy z krzaków wyszedł biały kot. Przerażony. Zakrwawiony.

Powiedziała, że chyba nie ma już nosa. Że być może nie ma też oka. Że po ranach chodzą robaki.

Jak miałam powiedzieć: „Proszę go tam zostawić…”? Nie potrafiłam.

Dzieliło nas ponad 200 kilometrów. Nie było nikogo, kto w tej chwili mógłby po niego pojechać.

Rozpoczęła się burza mózgów. Dziesiątki telefonów. Kto? Gdzie? Jak? W jaki sposób pomóc mu jak najszybciej?

Na szczęście udało się znaleźć rozwiązanie.

Kobieta, która go znalazła, zgodziła się zabrać go do siebie i bezpiecznie przetrzymać do rana. Sama ma pod opieką około dziesięciu kotów uratowanych z ulicy. Nie prowadzi fundacji. Nie ma wielkich możliwości. A mimo to nie odwróciła wzroku.

To dzięki niej Duszek doczekał pomocy.

Zawsze staramy się działać natychmiast. Niestety nie zawsze jest to możliwe. Jest okres wakacyjny, wielu wolontariuszy wyjechało, a nas jest po prostu za mało. Bardzo chcielibyśmy być wszędzie od razu, ale czasami zwyczajnie nie jesteśmy w stanie.

Rano kolega odebrał kota. Kiedy wysłał nam pierwsze zdjęcia, zamarliśmy.

Wyglądało to tak, jakby Duszek w ogóle nie miał nosa. Byliśmy przekonani, że ktoś zrobił mu niewyobrażalną krzywdę.

Dopiero po badaniu w lecznicy okazało się, że prawda jest inna. Zaawansowana, długo nieleczona infekcja związana z kocim katarem doprowadziła do rozległego zniszczenia tkanek w okolicy nosa. To właśnie choroba wyrządziła tak ogromne spustoszenie.

To była dla nas ogromna ulga.

Od chwili, gdy zobaczyliśmy pierwsze zdjęcia, byliśmy przekonani, że ktoś zrobił Duszkowi niewyobrażalną krzywdę. Na szczęście badanie wykazało, że rozległe zniszczenia nie były skutkiem okaleczenia przez człowieka, lecz zaawansowanej, długo nieleczonej infekcji związanej z kocim katarem.

To nie zmienia jednak faktu, że Duszek przez bardzo długi czas musiał żyć z ogromnym bólem i cierpieniem. I właśnie dlatego dziś zrobimy wszystko, aby dać mu szansę na nowe życie.

Do tego doszły panujące upały. Skrajnie osłabiony organizm nie radził sobie już z chorobą. Duszek jest bardzo odwodniony, wychudzony i wycieńczony. Nie chce jeść ani pić.

A pchły… Na jego białym futerku było ich tyle, że urządziły sobie prawdziwy park trampolin. Dosłownie skakały po całym jego ciele, odbierając mu kolejne siły. Do tego robaki, które pojawiły się w uszkodzonych tkankach.

Dzisiaj Duszek jest już bezpieczny. Przebywa w lecznicy pod opieką lekarzy. Otrzymał leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, antybiotyki, kroplówki, leki wzmacniające oraz leczenie przeciwpasożytnicze. Rany będą wymagały codziennego oczyszczania i przemywania, a cały proces leczenia będzie długi.

Ze względu na bardzo zaawansowaną infekcję musi być również odizolowany od pozostałych kotów.

Przed nami jeszcze długa droga.

Koszty diagnostyki, leczenia, hospitalizacji, leków, kroplówek, specjalistycznej karmy, suplementacji, środków wzmacniających i codziennej opieki.

I właśnie tutaj znowu pokazujecie, jak wielkie macie serca. Bo prawda jest taka, że to nie tylko my ratujemy zwierzęta.

My odbieramy telefony. Jedziemy. Organizujemy transport. Czasami przez cały dzień zapominamy o jedzeniu, bo liczy się tylko to, żeby zdążyć.

Ale to Wy sprawiacie, że możemy powiedzieć: „Tak. Przyjmujemy go. Zrobimy wszystko, żeby żył”.

Bez Was nie bylibyśmy w stanie odebrać kolejnego telefonu i powiedzieć: „Pomożemy”.

Ta historia zaczęła się od kobiety, która nie przeszła obojętnie. Później znaleźli się ludzie, którzy pomogli z transportem. Lekarze rozpoczęli leczenie.

A teraz do tego łańcucha dobra dołączacie Wy. To Wy jesteście bohaterami historii Duszka. To dzięki Wam zwierzęta, które świat dawno skreślił, dostają jeszcze jedną szansę.

Dlatego z całego serca prosimy Was o wsparcie. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo naprawdę mają znaczenie.

Bo Duszek już nie walczy sam. Dzisiaj walczymy o niego wszyscy.

I wierzę, że wspólnie damy mu szansę na nowe życie.

Video thumbnail
×
Video thumbnail
×

Przekaż darowiznę z hasłem Duszek na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK

Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

Forma płatności

Wybierz kwotę wsparcia

Wybierz kwotę wsparcia

Wybierz kwotę wsparcia

Kwota pobierana co miesiąc.
  1. Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
  2. Wpisz numer telefonu naszej fundacji
    882 088 834
  3. Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
Wyślij SMS o treści: DUSIO
NA NUMER 7420
(KOSZT 4,92 PLN)
LUB
NA NUMER 7901
(KOSZT 11,07 PLN)
I kup tapetę. Zobacz regulamin pobierania tapet.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera.

Twoja pomoc ratuje życie
MBANKPL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BICBREXPLPWMBK
882 088 834