Twoja pomoc ratuje życie
PKO BANK POLSKIPL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375
SWIFT/BICBPKOPLPW
882 088 834

NIE TAK, KOLEGO, MIAŁA WYGLĄDAĆ TA HISTORIA… 💔

PUCHATEK - Zdjęcie 18

Aktualizacja 01.09.2026

Nie tak, Duszku.

Miałeś z tego wyzdrowieć. Miałeś z nami zostać. Były już przecież takie momenty, kiedy wyglądałeś tak dobrze. Zacząłeś chodzić, miauczeć, dopominać się o jedzenie. Naprawdę wierzyliśmy, że najgorsze zostało za nami.

I wiesz co, chłopie? Na Ciebie już czekał dom. Prawdziwy dom.

Tyle osób o Ciebie pytało, ale byli też ludzie, którzy zrobili ten kolejny krok. Wypełnili formularz adopcyjny i czekali właśnie na Ciebie. Chcieli, żebyś został częścią ich rodziny. Miałeś mieć swoje miejsce, swoich ludzi, ciepło, spokój i miłość. Po tym wszystkim, co przeszedłeś, miało wreszcie zacząć się Twoje normalne, dobre życie.

Miałeś tylko wyzdrowieć. A potem miałeś pojechać do domu.

Ale poszło inaczej.

W bardzo krótkim czasie zacząłeś nam gasnąć.

Robiliśmy wszystko, co mogliśmy. Kolejne wizyty, wyjazdy do lekarzy, leczenie, badania, kroplówki. Każdego dnia mieliśmy nadzieję, że jeszcze raz odbijesz się od dna.

I przyszła ta ostatnia droga.

Jeszcze na autostradzie miauczałeś. Dałeś nam do wiwatu, jakbyś chciał powiedzieć: „Hej, przecież ja tu jeszcze jestem”.

Nie wiemy, w którym momencie odszedłeś.

Kiedy dojechaliśmy do lecznicy i lekarz otworzył transporter, Ciebie już nie było.

Duszku, tak bardzo nam przykro.

Jutro minęłyby cztery tygodnie, odkąd pojawiłeś się w naszym życiu. Cztery tygodnie walki, nadziei, strachu, lepszych i bardzo złych chwil. Naprawdę wierzyliśmy, że zakończenie tej historii będzie zupełnie inne.

Nie udało się.

I chyba z tym najtrudniej się pogodzić. Można walczyć z całych sił, można zrobić wszystko, co się potrafi, a czasami i tak nie można wygrać.

Twoja historia zaczęła się na cmentarzu. Tam znalazła Cię kobieta, która nie przeszła obojętnie obok białego, potwornie chorego kota.

Dzisiaj ta historia zatoczyła koło.

Wróciłeś na cmentarz. Ale tym razem nie jako samotny kot ukryty gdzieś w krzakach. Spocząłeś wśród naszych innych podopiecznych, których kiedyś również musieliśmy pożegnać.

Jesteś wśród swoich.

Jest nam strasznie źle, Duszku. Żal nam, że już więcej nie usłyszymy Twojego miauczenia, że nie będziesz dopominał się jedzenia. I strasznie boli świadomość, że Twój dom już na Ciebie czekał. Twoi ludzie już na Ciebie czekali. Zabrakło tak niewiele.

Tak bardzo chciałeś żyć. Tak mocno walczyłeś.

Teraz już nic Cię nie boli.

Biegaj, chłopie. Szalej tam na górze. Odnajdź nasze kociaki i psiaki, które odeszły przed Tobą. Naróbcie razem trochę zamieszania.

My tutaj otrzemy łzy i pójdziemy pomagać dalej. Bo gdzieś znowu zadzwoni telefon i ktoś będzie nas potrzebował.

Ale Ciebie nie zapomnimy.

Żegnaj, nasz biały Duszku. 🤍

Tym razem naprawdę zostałeś duszkiem.

I już na zawsze zostaniesz częścią naszej historii. 🕯️🐾

Historia

Przekaż darowiznę z hasłem PUCHATEK na konto:

PKO BANK POLSKI: PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375
SWIFT/BIC: BPKOPLPW

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK

Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

LUB
Wyślij SMS o treści PUCHATEK
NA NUMER 7420 (KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901 (KOSZT 11,07 PLN)

Forma płatności

Wybierz kwotę wsparcia

zł

Wpłata kodem BLIK

Wybierz kwotę wsparcia

zł

Potwierdź płatność w banku

Otwórz aplikację mobilną swojego banku i zatwierdź płatność. Masz na to około 60 sekund.

lub

Przelew na telefon

  1. Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
  2. Wpisz numer telefonu naszej fundacji
    882 088 834
  3. Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją

Wybierz kwotę wsparcia

zł

Wybierz kwotę wsparcia

zł

Wybierz kwotę wsparcia

Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku

Kwota21 zł
Tytuł przelewuPUCHATEK
OdbiorcaFundacja Kubusia Puchatka
Numer konta (PKO BP)PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375

Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku

Kwota51 zł
Tytuł przelewuPUCHATEK
OdbiorcaFundacja Kubusia Puchatka
Numer konta (PKO BP)PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375

Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku

Kwota101 zł
Tytuł przelewuPUCHATEK
OdbiorcaFundacja Kubusia Puchatka
Numer konta (PKO BP)PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375

Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku

Kwota201 zł
Tytuł przelewuPUCHATEK
OdbiorcaFundacja Kubusia Puchatka
Numer konta (PKO BP)PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375

Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku

Kwota301 zł
Tytuł przelewuPUCHATEK
OdbiorcaFundacja Kubusia Puchatka
Numer konta (PKO BP)PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375

Zeskanuj kod w aplikacji swojego banku

zł
Tytuł przelewuPUCHATEK
OdbiorcaFundacja Kubusia Puchatka
Numer konta (PKO BP)PL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375

Wybierz kwotę wsparcia

Kwota pobierana co miesiąc.
zł
PUCHATEK - Zdjęcie 14

Aktualizacja 26.08.2026

DUSZEK. NADAL WALCZYMY O JEGO ŻYCIE 💔

Chcielibyśmy napisać, że u Duszka jest już lepiej. Niestety na razie nie możemy.

Jego stan nadal jest ciężki i mało stabilny. Cały czas zmagamy się z problemami ze strony układu trawiennego, a jego osłabiony organizm bardzo szybko się odwadnia i wymaga stałego wsparcia.

Żeby spokojnie pobrać krew do badań, najpierw trzeba było porządnie nawodnić Duszka kroplówkami i dać jego organizmowi kilka godzin, żeby płyny zaczęły działać. Dopiero później można było bez niepotrzebnych, kolejnych prób pobrać krew. Nie chcieliśmy kłuć go kilka razy, dodatkowo stresować i dokładać bólu chłopakowi, który i tak przeszedł już zdecydowanie za dużo.

Teraz czekamy na wyniki i kolejne decyzje lekarzy.

W przypadku Duszka niczego nie możemy przyspieszyć ani powiedzieć: „zobaczymy za kilka dni”. Każdy dzień to obserwacja jego stanu, leczenie, leki, suplementacja, specjalistyczna karma, nawodnienia i reagowanie na to, co dzieje się z jego organizmem.

I niestety każdy taki dzień oznacza kolejne koszty.

Nie możemy jednak spojrzeć na niego i powiedzieć: „Poczekaj, aż będzie nas na to stać”.

On nie ma czasu czekać.

Dlatego po raz kolejny bardzo Was prosimy – pomóżcie nam dalej prowadzić Duszka przez tę walkę. ❤️

Każda wpłata, nawet najmniejsza, dokłada się do jego leczenia, badań, leków, karmy i wszystkiego, czego potrzebuje właśnie teraz.

Jego stan nadal jest ciężki. Ale dopóki walczy Duszek, my również nie odpuszczamy.

Prosimy, zostańcie w tej walce razem z nami. 🐾💔

PUCHATEK - Zdjęcie 10

Aktualizacja 13.08.2026

💔 Ostatnie dni były dla Duszka niezwykle trudne...

W ciągu ostatnich dni jego stan gwałtownie się pogorszył i przeszedł w stan krytyczny. Dziś udało się wrócić do punktu wyjścia, ale to wciąż bardzo ciężki stan.

Największym problemem okazały się bolesne zmiany w pyszczku. Pojawiły się opryszczkowe owrzodzenia, które pękały i sprawiały Duszkowi ogromny ból. Przestał jeść, a dla kota, którego organizm już wcześniej był skrajnie wyniszczony przez długotrwałe niedożywienie, każdy dzień bez jedzenia oznaczał kolejne osłabienie.

Obecnie naszym najważniejszym celem jest odbudowanie jego sił. Duszek wymaga karmienia kilka razy dziennie, odpowiedniej suplementacji oraz codziennej opieki weterynaryjnej. Na bieżąco jest kontrolowany przez lekarzy którzy dostosowują leczenie. To właśnie teraz walczymy o to, by jego organizm miał siłę na dalszą walkę.

W momencie kiedy zaczynają działać leki przeciwbólowe, nasz pacjent przypomina nam też, że charakteru nigdy mu nie brakowało. 😼 Gdy tylko poczuje się odrobinę lepiej, natychmiast protestuje przeciwko czyszczeniu ropiejących oczu i podawaniu leków. Dla opiekunów to dodatkowe wyzwanie, ale... trudno się nie uśmiechnąć. Każdy taki bunt to znak, że w tym małym wojowniku wciąż jest ogromna wola walki.

To bardzo trudny przypadek. Leczenie bezdomnego kota, który przez długi czas żył w skrajnym niedożywieniu, nie przynosi efektów z dnia na dzień. Każdy, nawet najmniejszy postęp, wymaga czasu, intensywnej opieki i ogromnego zaangażowania.

Niestety, wraz z kolejnymi dniami rosną również koszty leczenia. Wizyty weterynaryjne, leki, suplementy i specjalistyczne żywienie są dziś niezbędne, aby dać Duszkowi szansę na powrót do zdrowia.

🙏 Prosimy, bądźcie z nim nadal. Każde wsparcie przybliża nas do chwili, w której ten mały wojownik będzie mógł zostawić za sobą ból i wreszcie zacząć nowe życie.

Poznaj historię

PUCHATEK - Zdjęcie 1

18:30. WŁAŚNIE USIADŁAM DO PIERWSZEGO POSIŁKU TEGO DNIA.

Dopiero wtedy dotarło do mnie, że ostatni raz jadłam nad ranem. Jakiś kawałek bułki przegryziony parówką, zjedzony w biegu. Później już nie było czasu. Kolejne telefony, wyjazdy, kolejne zgłoszenia i kolejne zwierzęta potrzebujące pomocy.

I właśnie wtedy zadzwonił telefon. Kolejny raz.

Coraz częściej łapię się na tym, że zaczynam bać się dźwięku telefonu. Bo wiem, że po drugiej stronie najczęściej czeka ból, cierpienie i następny dramat.

Rozum mówi: stop. Już nie jesteś w stanie przyjąć kolejnego zwierzaka. Nie masz gdzie. Nie masz za co. Nie masz już siły.

Ale serce… Serce nigdy nie słucha rozumu.

Po drugiej stronie usłyszałam zapłakany głos kobiety. Bardzo chaotycznie próbowała opowiedzieć, co się stało. Przyjechała rowerem na cmentarz odwiedzić groby swoich bliskich. I wtedy z krzaków wyszedł biały kot. Przerażony. Zakrwawiony.

Powiedziała, że chyba nie ma już nosa. Że być może nie ma też oka. Że po ranach chodzą robaki.

Jak miałam powiedzieć: „Proszę go tam zostawić…”? Nie potrafiłam.

Dzieliło nas ponad 200 kilometrów. Nie było nikogo, kto w tej chwili mógłby po niego pojechać.

Rozpoczęła się burza mózgów. Dziesiątki telefonów. Kto? Gdzie? Jak? W jaki sposób pomóc mu jak najszybciej?

Na szczęście udało się znaleźć rozwiązanie.

Kobieta, która go znalazła, zgodziła się zabrać go do siebie i bezpiecznie przetrzymać do rana. Sama ma pod opieką około dziesięciu kotów uratowanych z ulicy. Nie prowadzi fundacji. Nie ma wielkich możliwości. A mimo to nie odwróciła wzroku.

To dzięki niej Duszek doczekał pomocy.

Zawsze staramy się działać natychmiast. Niestety nie zawsze jest to możliwe. Jest okres wakacyjny, wielu wolontariuszy wyjechało, a nas jest po prostu za mało. Bardzo chcielibyśmy być wszędzie od razu, ale czasami zwyczajnie nie jesteśmy w stanie.

Rano kolega odebrał kota. Kiedy wysłał nam pierwsze zdjęcia, zamarliśmy.

Wyglądało to tak, jakby Duszek w ogóle nie miał nosa. Byliśmy przekonani, że ktoś zrobił mu niewyobrażalną krzywdę.

Dopiero po badaniu w lecznicy okazało się, że prawda jest inna. Zaawansowana, długo nieleczona infekcja związana z kocim katarem doprowadziła do rozległego zniszczenia tkanek w okolicy nosa. To właśnie choroba wyrządziła tak ogromne spustoszenie.

To była dla nas ogromna ulga.

Od chwili, gdy zobaczyliśmy pierwsze zdjęcia, byliśmy przekonani, że ktoś zrobił Duszkowi niewyobrażalną krzywdę. Na szczęście badanie wykazało, że rozległe zniszczenia nie były skutkiem okaleczenia przez człowieka, lecz zaawansowanej, długo nieleczonej infekcji związanej z kocim katarem.

To nie zmienia jednak faktu, że Duszek przez bardzo długi czas musiał żyć z ogromnym bólem i cierpieniem. I właśnie dlatego dziś zrobimy wszystko, aby dać mu szansę na nowe życie.

Do tego doszły panujące upały. Skrajnie osłabiony organizm nie radził sobie już z chorobą. Duszek jest bardzo odwodniony, wychudzony i wycieńczony. Nie chce jeść ani pić.

A pchły… Na jego białym futerku było ich tyle, że urządziły sobie prawdziwy park trampolin. Dosłownie skakały po całym jego ciele, odbierając mu kolejne siły. Do tego robaki, które pojawiły się w uszkodzonych tkankach.

Dzisiaj Duszek jest już bezpieczny. Przebywa w lecznicy pod opieką lekarzy. Otrzymał leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, antybiotyki, kroplówki, leki wzmacniające oraz leczenie przeciwpasożytnicze. Rany będą wymagały codziennego oczyszczania i przemywania, a cały proces leczenia będzie długi.

Ze względu na bardzo zaawansowaną infekcję musi być również odizolowany od pozostałych kotów.

Przed nami jeszcze długa droga.

Koszty diagnostyki, leczenia, hospitalizacji, leków, kroplówek, specjalistycznej karmy, suplementacji, środków wzmacniających i codziennej opieki.

I właśnie tutaj znowu pokazujecie, jak wielkie macie serca. Bo prawda jest taka, że to nie tylko my ratujemy zwierzęta.

My odbieramy telefony. Jedziemy. Organizujemy transport. Czasami przez cały dzień zapominamy o jedzeniu, bo liczy się tylko to, żeby zdążyć.

Ale to Wy sprawiacie, że możemy powiedzieć: „Tak. Przyjmujemy go. Zrobimy wszystko, żeby żył”.

Bez Was nie bylibyśmy w stanie odebrać kolejnego telefonu i powiedzieć: „Pomożemy”.

Ta historia zaczęła się od kobiety, która nie przeszła obojętnie. Później znaleźli się ludzie, którzy pomogli z transportem. Lekarze rozpoczęli leczenie.

A teraz do tego łańcucha dobra dołączacie Wy. To Wy jesteście bohaterami historii Duszka. To dzięki Wam zwierzęta, które świat dawno skreślił, dostają jeszcze jedną szansę.

Dlatego z całego serca prosimy Was o wsparcie. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo naprawdę mają znaczenie.

Bo Duszek już nie walczy sam. Dzisiaj walczymy o niego wszyscy.

I wierzę, że wspólnie damy mu szansę na nowe życie.

Video thumbnail
×
Video thumbnail
×

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera.

Twoja pomoc ratuje życie
PKO BANK POLSKIPL55 1020 5226 0000 6002 0827 0375
SWIFT/BICBPKOPLPW
882 088 834
Wspieraj
Wpłata 21 PLN
Wpłata 51 PLN
Wpłata 101 PLN
Inna kwota
zł
Płatność kartą
zł
Płatność BLIK
zł
Potwierdź płatność w banku

Otwórz aplikację swojego banku i zatwierdź płatność. Masz na to około 60 sekund.