Aktualizacja 30.03.2026
Mamy informacje od Zuzi.
Została zoperowana. Koteczka czuje się dobrze, jej oczko ładnie się goi, a leczenie przebiega prawidłowo. W trakcie zabiegu została poddana sterylizacji.
Obecnie przebywa w klinice, gdzie ma zapewnioną należytą opiekę. Przed nią jeszcze dalsze leczenie, dlatego prosimy Was z całego serca – trzymajcie za Zuzię mocno kciuki, żeby dalej dzielnie wracała do zdrowia.

Przekaż darowiznę z hasłem ZUZIA na konto:
RATUJĘ ZUZIĘ
882 088 834Wyślij SMS o treści
Czasami wystarczy jeden obraz, żeby nie móc o nim zapomnieć.
Mała kotka siedząca przy śmietniku. Nieruchoma, cicha, jakby już nie miała siły nawet uciekać. Jej ciało było wychudzone, futerko brudne i posklejane, a w oczach widać było coś, co łamie serce – rezygnację. Jakby pogodziła się z tym, że nikt nie przyjdzie.
Tak właśnie zaczęła się historia Zuzi.
Kiedy ktoś się do niej zbliżył, nie próbowała uciekać. Nie syczała, nie broniła się. Po prostu siedziała i patrzyła, jakby była zbyt zmęczona walką o życie, którą każdego dnia musiała toczyć gdzieś pomiędzy ulicą, zimnem i głodem. Była skrajnie wyczerpana – głodna, odwodniona, cała zapchlona. Jej drobne ciałko było dowodem długiej, samotnej walki o przetrwanie.
Najbardziej dramatyczny był jednak stan jej oka.
W którymś momencie swojej tułaczki Zuzia doznała poważnego urazu. Być może był to wypadek, może uderzenie, a może infekcja, która przez długi czas pozostawała bez leczenia. Jedno jest pewne – gdyby wtedy ktoś jej pomógł, oczko prawdopodobnie dałoby się uratować.

Ale Zuzia była sama.
Bez opieki.
Bez pomocy.
Bez nikogo, kto zauważyłby jej cierpienie.
Kiedy w końcu trafiła do ludzi, którzy postanowili ją ratować, sytuacja była już dramatyczna. Oko było poważnie uszkodzone, silnie obrzęknięte, objęte stanem zapalnym i wysunięte z oczodołu. Powodowało ogromny, nieustający ból.
Weterynarze nie mieli wątpliwości – to był stan nagły.
Nie można było czekać ani chwili.
Organizm Zuzi był silnie zainfekowany, a w każdej chwili mogła rozwinąć się sepsa. Jej szanse oceniano zaledwie na 50 na 50. Jedyną możliwością ratunku była natychmiastowa operacja usunięcia oka.
Decyzję trzeba było podjąć od razu.
Operacja odbyła się w trybie pilnym i była bardzo skomplikowana. Zuzia przeszła ją w pełnej narkozie, a jej osłabiony organizm musiał zmierzyć się z ogromnym wysiłkiem. Podczas zabiegu, oprócz usunięcia oka, została również wysterylizowana – to ważny krok w jej dalszej ochronie i zdrowiu. Na szczęście zabieg się udał.
Dziś Zuzia żyje i powoli dochodzi do siebie, choć jej stan nadal jest poważny. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie towarzyszy jej już nieustający ból, jednak przed nią długa droga do odzyskania sił.
Zuzia pozostanie w klinice pod całodobową opieką specjalistów, gdzie w spokoju i ciszy będzie mogła się regenerować po operacji. Nadal potrzebuje leków, regularnych kontroli weterynaryjnych, specjalistycznej diety oraz witamin, aby jej wycieńczony organizm mógł wrócić do równowagi.
Leczenie, operacja oraz dalsza hospitalizacja to ogromne koszty, dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie.
Patrząc na Zuzię trudno nie zadać sobie pytania, ile jeszcze takich historii dzieje się każdego dnia – cicho, gdzieś na ulicach, w krzakach, pod samochodami. Zwierzęta cierpią, bo nie mają nikogo, kto mógłby poprosić o pomoc.
Zuzia nie wybrała takiego losu.
Nie wybrała ulicy.
Nie wybrała głodu.
Nie wybrała bólu.
Jest tylko małą kotką, która chciała żyć.
Dzięki szybkiej decyzji o operacji dostała drugą szansę. Teraz potrzebujemy pomocy, aby mogła bezpiecznie wrócić do zdrowia i odzyskać siły.
Każda wpłata – nawet najmniejsza – ma ogromne znaczenie. Każda złotówka pomaga zapewnić Zuzi leczenie, opiekę i szansę na normalne życie.
Wierzymy też, że gdzieś czeka na nią prawdziwy dom. Dom, w którym ktoś zobaczy w niej nie „jednooką kotkę”, ale niezwykle dzielne i kochające stworzenie, które mimo wszystkiego nadal ufa ludziom.
Zuzia nie może zmienić swojej przeszłości.
Ale razem możemy zmienić jej przyszłość.
Prosimy – pomóżcie Zuzi wrócić do zdrowia.
🐾