Aktualizacja 25.11.2025
Zorik po udanej operacji odpoczywa i powoli wraca do sił. Przed nim jeszcze co najmniej miesiąc rekonwalescencji, ale każdy kolejny dzień przynosi postępy.
Codziennie Zorik jest opatrywany, otrzymuje środki przeciwbólowe, a także wychodzi na krótkie spacery wokół kliniki, które pomagają mu w powrocie do formy. Zorik to dzielny chłopak, a my jesteśmy z niego ogromnie dumni! 🐶💪
Dziękujemy Wam wszystkim z całego serca za dotychczasowe wsparcie – to dzięki Wam psiak ma szansę na zdrowie i bezpieczeństwo.
Przekaż darowiznę z hasłem ZORIK na konto:
RATUJĘ ZORIKA
882 088 834Wyślij SMS o treści
Aktualizacja 10.11.2025
Dzięki Waszemu wsparciu udało się ustabilizować stan Zorika, a lekarze przeprowadzili pomyślnie operację!
Dziękujemy Wam z całego serca! ❤️ To dzięki Wam Zorik ma szansę na zdrowie, bezpieczeństwo i dom pełen miłości. Teraz czeka go dalsza rekonwalescencja, a my będziemy informować o każdym kolejnym kroku w jego powrocie do pełni sił. Prosimy, nie zapomnijcie o nim.
JEGO HISTORIA
Leżał wśród liści, sam, na zimnie. Cichy i nieruchomy — jakby zgasł w cieniu świata, który o nim zapomniał.
Ludzie, którzy go zobaczyli, bali się podejść. Myśleli, że już nie żyje.
A jednak Zorik oddychał. Cichutko, ledwo wyczuwalnie… ale żył.
Nie mógł się podnieść. Dwie łapki były mocno poranione, nie był w stanie na nich stanąć. W jego oczach widać było ból, strach i rezygnację — jakby już dawno przestał wierzyć, że ktoś jeszcze może mu pomóc.
Został zabrany do najbliższej kliniki. Starszy lekarz zrobił, co mógł, ale to człowiek, do którego można przyjść zaszczepić psa czy zaszyć drobną ranę. Tak ciężkiego przypadku nie był w stanie się podjąć.
Gdyby Zorik tam został, jego szanse na przeżycie byłyby niewielkie. Dlatego wraz z naszymi wolontariuszami podjęliśmy decyzję o natychmiastowym przewiezieniu go do specjalistycznej kliniki. Tam wykonano zdjęcie rentgenowskie — okazało się, że jedna łapka jest złamana, a druga mocno poturbowana.
Zorika czeka operacja, ale najpierw lekarze muszą go ustabilizować.
Z doświadczenia wiemy, że to zawsze trwa kilka dni — bezdomne psy są zwykle wychudzone, osłabione i odwodnione. Tak samo jest z Zorikiem.
Nie wiemy, jak długo leżał sam w zimnie i bólu, czekając na cud… ani czy nie zdążył się przeziębić. Wszystko musimy dokładnie sprawdzić.
Teraz musimy zrobić wszystko, by dostał drugą szansę.
By mógł poznać życie inne niż bezdomność, strach i głód.
By pewnego dnia zasnął spokojnie — nie w liściach, lecz na miękkim posłaniu, otulony ciepłem i miłością.
Potrzebujemy pomocy, by pokryć koszty operacji, leczenia, leków, suplementów, pobytu w klinice i dobrej karmy, która pomoże mu odzyskać siły.
Bez Was nie damy rady.
Zorik ma w sobie ogromną wolę życia — wystarczy, że podamy mu dłoń. 🤝
Pomóżcie nam rozgrzać jego zmarznięte serduszko.
Każda złotówka ma znaczenie. ❤️
Przyjmijcie Zorika do swoich serc. Niech już nigdy nie będzie sam.