Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Aktualizacja 16.01.2026

Z ciężkim sercem musimy przekazać Wam tę bardzo trudną informację… 💔
Nasz mały rudy wojownik odszedł.
Pomimo ogromnych wysiłków lekarzy, jego maleńkie ciałko nie wytrzymało. Dołączył do swojego rodzeństwa za Tęczowym Mostem, w miejscu, gdzie już nie ma zimna, głodu ani strachu. To zakończenie jest dla nas wszystkich niezwykle bolesne. Naprawdę wierzyliśmy, że uda mu się przetrwać tę okrutną zimę, że uda mu się wygrać walkę o życie… Niestety, czasem nawet największe starania i najlepsza opieka nie wystarczą. Chcemy jednak pamiętać o tym maleństwie nie tylko przez smutek, ale i przez nadzieję. Choć jego historia zakończyła się tragicznie, jego los może stać się dla nas wszystkich przypomnieniem, jak ważne jest reagowanie na cierpienie bezdomnych zwierząt. Jedna chwila uwagi, jeden telefon, jedno udostępnienie – czasem mogą uratować życie.
Maluchu, wierzymy, że teraz śpisz spokojnie, otoczony ciepłem i bezpieczeństwem. Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach i w naszej pamięci. 🧡

Przekaż darowiznę z hasłem ZMARZNIĘCI na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ ZMARZNIĘTYCH

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

ZMARZNIĘCI
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ

ICH HISTORIA

Zima…
Najgorszy czas. Dla ludzi i dla zwierząt. Czas, który nie wybacza słabości, bezbronności i samotności. Dla trzech malutkich kociąt ta zima okazała się wyrokiem. Bezdomne, głodne, przemarznięte, wtulone w siebie pod schodami sklepu – próbowały przeżyć.
Chroniły się przed śniegiem, mrozem i bezdusznością świata, który o nich zapomniał. Poranny, dramatyczny telefon.
Prośba o pomoc dla maleństw, które gasły z zimna…
W tym samym czasie wielu z nas leżało pod ciepłą kołdrą, w bezpiecznym domu, z zapachem świeżo zaparzonej porannej kawy unoszącym się w powietrzu. One nie miały nic. Tylko zimno, strach i głód.
Nasi wolontariusze natychmiast pojechali na miejsce.
Zabrali kocięta i zawieźli je do lecznicy weterynaryjnej.
Tam okazało się, jak dramatyczny był ich stan: skrajnie niska temperatura ciała, kaliciwirus, potężne osłabienie organizmu. Ich maleńkie ciała nie dały rady…

Dwa z nich zapłaciły najwyższą cenę.
Cenę, której nigdy nie powinno płacić żadne żywe stworzenie. Odeszły… 💔😭
Został jeden. Malutki rudy kociak.
Teraz cały personel medyczny walczy o niego z całego serca.
Jest podłączony do kroplówek wzmacniających, ogrzewany na elektrycznej poduszeczce, dokarmiany specjalistycznym pokarmem dla kociąt.
Każdy oddech to walka. Każda godzina to nadzieja.
Niestety rachunek musimy zapłacić za całą trójkę… Także za te, które odeszły. Z całego serca prosimy Was o wsparcie –
dla małego rudego wojownika oraz o pomoc w spłacie kosztów leczenia jego rodzeństwa. Bardzo chcemy wierzyć, że jemu się uda. Że przeżyje. Że ta zima w końcu się skończy…
I błagamy Was o jeszcze jedno:
jeśli widzicie teraz – zwłaszcza w tym zimowym czasie – bezdomne, zziębnięte zwierzęta, nie bądźcie obojętni.
Reagujcie. Dzwońcie. Szukajcie pomocy.
Czasem jeden telefon może uratować życie.
Teraz to naprawdę bardzo ważne.
Dlatego prosimy Was o pomoc.
Każda złotówka, każda reakcja, każde udostępnienie ma znaczenie. 🧡