Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Leżał na trawniku tuż przy chodniku. Obok przechodzili ludzie. Jedni się spieszyli, inni wracali do domu. Każdy miał swoje sprawy. A tuż obok, w ponad 35-stopniowym upale, maleńki kotek po cichu przegrywał walkę o życie.

Był tak słaby, że nie miał już siły wołać o pomoc. Nie uciekał. Nie próbował się schować. Po prostu leżał i czekał… jakby jego maleńki organizm nie miał już siły zrobić nic więcej.

Obok rozgrzany asfalt oddawał potężne ilości ciepła. Każda kolejna minuta odbierała mu ostatnie siły. Gdyby pomoc przyszła później, najprawdopodobniej nie zdążylibyśmy już nic zrobić.

Na szczęście wydarzył się cud.

Żarusia zauważyło młode małżeństwo z dzieckiem. Nie odwrócili wzroku. Nie powiedzieli: „ktoś inny pomoże”. Zatrzymali się. Wzięli go na ręce i natychmiast zaczęli szukać pomocy.

Tak trafił pod skrzydła naszej Fundacji. Jeszcze tego samego wieczoru udało się znaleźć lecznicę, która zgodziła się go przyjąć. I wtedy okazało się, jak dramatyczny jest jego stan.

Choć na dworze panował potworny upał, Żaruś miał bardzo niską temperaturę ciała. To paradoks, który pokazuje, jak skrajnie wyczerpany był jego organizm. Lekarze ocenili, że trafił do nich dosłownie w ostatniej chwili.

Otrzymał leki, został zabezpieczony i po wizycie wrócił pod opiekę swoich wybawców, którzy bez chwili zawahania zgodzili się walczyć o niego dalej i zapewnić mu bezpieczny dom tymczasowy.

Dziś wiemy już, że Żaruś zmaga się z kocim katarem, ale to dopiero początek jego problemów.

Ma bardzo silnie rozdęty brzuszek. Podczas badania lekarze mieli ogromne trudności z wyczuciem pracy jelit. W kale pojawiła się krew, a wszystko wskazuje na poważny stan zapalny przewodu pokarmowego. Jego wnętrze jest w tak złym stanie, że organizm nie radzi sobie z prawidłową pracą jelit i perystaltyką. Każda godzina jest teraz niezwykle ważna.

Jest jeszcze coś, co łamie serce. Żaruś nie jest dzikim kotem. Nie boi się ludzi. Sam szuka kontaktu, wtula się w człowieka, pozwala się brać na ręce i bez problemu korzysta z kuwety. Wszystko wskazuje na to, że kiedyś miał dom. Miał człowieka, któremu ufał. I właśnie dlatego tak trudno pojąć, jak można było zostawić takiego maleńkiego, chorego kotka samego, w ponad 35-stopniowym upale, skazując go na powolne umieranie.

Jest tak maleńki, że bez problemu mieści się na jednej ludzkiej dłoni. Tak kruchy, że aż trudno uwierzyć, ile cierpienia musiało zmieścić się w tak niewielkim ciałku. To koci maluch, który powinien poznawać świat, bawić się i zasypiać bezpiecznie obok swojej mamy. Zamiast tego każdego dnia walczy o życie.

Przed Żarusiem długa droga. Kolejne badania, leczenie, leki, specjalistyczna opieka weterynaryjna, pełnowartościowa karma dla kociąt, mleko, które pomoże odbudować jego wyniszczony organizm, odpowiednia suplementacja, a gdy tylko jego stan na to pozwoli – szczepienia, odrobaczenia i dalsza profilaktyka.

To wszystko oznacza kolejne koszty, których sami nie udźwigniemy.

Dziś każda godzina to małe zwycięstwo. Każdy zjedzony kęs, każdy spokojniejszy oddech i każda noc, którą uda mu się przetrwać, są dla nas ogromną nadzieją.

Prosimy… pomóżcie nam zawalczyć o Żarusia. Bo ktoś kiedyś odebrał mu dom i poczucie bezpieczeństwa.

Nie pozwólmy, żeby odebrano mu również przyszłość ❤️ 🐾

Przekaż darowiznę z hasłem ŻARUŚ na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ ŻARUSIA

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

ŻARUŚ
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ