Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Aktualizacja 27.03.2026

Miau, Kochani Ludzie! 🐾

To ja – Tofinek! Chcę Wam podziękować całym moim kocim serduszkiem. 💛
Dzięki Wam przeszedłem operację, która uratowała moje życie! Dostałem szansę na szczęśliwe, pełne mruczenia jutro. Wasza pomoc pozwoliła moim opiekunom zadbać o mnie i zapewnić wszystko, czego potrzebowałem, by wrócić do zdrowia.

Teraz jestem bezpieczny w domu, otoczony miłością i troską moich opiekunów. Pokazaliście, że nie ma życia zbyt małego, by o nie walczyć

Dziękuję za każde wsparcie, za każde udostępnienie – to dzięki Wam udało się zebrać środki na operację oraz na zapas specjalistycznej karmy i suplementów, które pomagają mi wracać do pełni sił.

Pozdrawiam Was z uśmiechem i mruczeniem.
Wasza dobroć naprawdę zmienia świat – miau! 😻

Tofinek 🐾

Przekaż darowiznę z hasłem TOFINEK na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ TOFINKA

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

TOFINEK
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ

TOFINEK – CZY MIŁOŚĆ MA CENĘ 700 ZŁ?


Późne popołudnie. Telefon dzwoni jak każdy inny. Odbieram.

Po drugiej stronie słychać płacz. To był rozpaczliwy, łamiący się głos kobiety, obok niej płakał jej syn. Dwoje ludzi, którzy patrzyli na cierpienie kogoś, kogo kochają całym sercem – swojego 15-letniego kota, Tofinka.

Tofinek nie jest dla nich „zwierzęciem”. To 15 lat wspólnego życia. 15 lat mruczenia, zasypiania obok nich, pocieszania w trudnych chwilach.

Dwa dni wcześniej Tofinek uciekł z domu. Nie mogli go znaleźć. Kiedy w końcu go odnaleźli, był wycieńczony i słaby. Na jego ciele były ślady pogryzienia przez psa. Był w tragicznym stanie. Ich mały przyjaciel leżał na ziemi, poraniony, cierpiący, nie mogący nawet zamknąć pyszczka z bólu.

„Prosimy… błagamy… czy ktoś może nam pomóc… my naprawdę nie mamy teraz pieniędzy…” – słyszę w słuchawce.

Poprosiłam, żeby natychmiast pojechali do lecznicy.

Pojechali.

Po chwili telefon zadzwonił ponownie. Diagnoza była jak cios w serce. Połamana żuchwa. Tofinek cierpiał z bólu. Potrzebna była natychmiastowa operacja – zespolenie żuchwy drutem stomatologicznym.

Cena życia? 700 zł.

Dla jednych to rachunek w restauracji. Dla innych jedne większe zakupy w supermarkecie. Czasem tyle wydajemy w jeden wieczór, nawet się nad tym nie zastanawiając. Ale tamtego wieczoru 700 zł było granicą między bólem a ratunkiem życia.

Poprosiłam, żeby przekazali mi telefon lekarzowi, chciałam potwierdzić diagnozę i powiedzieć jedno: fundacja spłaci ten dług. Poprosiłam jedynie o kilka zdjęć, żeby móc pokazać ludziom, dlaczego ten kot potrzebuje pomocy.

Lekarz wysłuchał mnie i oddał telefon właścicielce – nie rozłączył się.

I wtedy usłyszałam słowa, które trudno zapomnieć: „Chyba tej babie się coś poprzewracało… Ja nie jestem od zdjęć, tylko od leczenia. Nie macie pieniędzy – nie będzie operacji. To wasz problem.”

Po tych słowach w słuchawce było słychać już tylko płacz. Płacz ludzi, którzy stali nad cierpiącym przyjacielem i słyszeli, że jego życie może się skończyć… bo nie mają przy sobie 700 zł.

Była już późna godzina. Nie mogłam skontaktować się z księgowym, aby natychmiast wykonać przelew. (W takich sytuacjach lekarze wystawiają fakturę z odroczonym terminem płatności)

Powiedzcie mi… Czy miłość można przeliczyć na pieniądze? Czy 15 lat przyjaźni można wycenić jak rachunek przy kasie? Czy życie naprawdę jest warte tyle, ile mamy w portfelu w danym momencie?

Ta kobieta zrobiła jedyną rzecz, jaką mogła. Zapożyczyła się.

Bo kiedy ktoś jest częścią rodziny – nie zostawia się go bez walki.

Tofinek tej samej nocy przeszedł operację. Dziś jest w domu. Dochodzi do siebie. Patrzy na swoich ludzi tym samym spojrzeniem, które przez 15 lat mówiło: „jestem z wami”.

Ale to jeszcze nie koniec.

Tofinek mocno kuleje. Dziś jedzie na kolejne badania, bo przed operacją żuchwy nie wykonano pełnej diagnostyki.

Dlatego prosimy Was o pomoc.

Bo dziś nie chodzi tylko o 700 zł. Chodzi o coś znacznie większego. O pokazanie, że są jeszcze ludzie, dla których życie nie ma ceny. Że są serca, które potrafią się zatrzymać i pomóc.

Bo czasem to, co dla jednego jest drobną kwotą… dla innego jest ostatnią nadzieją na życie ukochanego przyjaciela.

Jeśli możecie – pomóżcie Tofinkowi. Każda złotówka ma znaczenie. Każde udostępnienie może zmienić czyjś los.

Pokażmy razem, że miłość nie ma ceny.

W imieniu Tofinka i jego rodziny – dziękujemy z całego serca. ❤️