Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Jedna odeszła. Druga walczy o życie. Nie pozwólmy, by ta historia zakończyła się kolejną tragedią…

Ktoś zapakował je do worka i wyrzucił w lesie. Tak jak wyrzuca się stare meble, zużyte opony czy niepotrzebne śmieci. Dla kogoś były nic niewarte.

Dla wolontariuszy, którzy je odnaleźli, były dwoma maleńkimi istniejątkami rozpaczliwie wołającymi o pomoc. Dwoma kocimi dziećmi, którym odebrano wszystko – bezpieczeństwo, ciepło, matkę i szansę na spokojny początek życia.

Dwa malutkie kociaki, pozostawione same sobie. Przemarznięte, głodne, bezbronne. Ich oczka były sklejone ropą, a z nosków wypływała gęsta wydzielina. To były dzieci, które powinny wtulać się w ciepłe futro swojej mamy, słyszeć bicie jej serca i co dwie godziny pić jej mleko. Zamiast tego leżały samotnie w lesie, skazane na powolne umieranie.

Do dziś nie wiadomo, jakim cudem przeżyły.

Po odnalezieniu wolontariusze natychmiast zabrali je w bezpieczne miejsce. Maleństwa zostały ogrzane, oczyszczone i nakarmione mlekiem zastępczym. Próbowano także podłożyć je do zastępczych kocich mam, jednak były zbyt słabe. Nie potrafiły prawidłowo chwytać sutka. Każda kropla pokarmu była walką. Karmienie strzykawką stało się jedyną szansą na przetrwanie kolejnych godzin.

Następnego dnia kocięta trafiły pod opiekę lekarzy. I wtedy przyszła diagnoza, która złamała wszystkim serca.

Jedna z dziewczynek miała rozszczep podniebienia i poważnie uszkodzony nosek. Pokarm dostawał się do dróg oddechowych, a każde karmienie kończyło się dramatycznym dławieniem. Lekarze robili wszystko, co było możliwe. Wolontariusze robili wszystko, co było możliwe. Nie było odpuszczania, nie było rezygnacji, nie było słów „nie da się”. Była tylko walka.

Niestety, mimo ogromnego zaangażowania, troski, leczenia i wielu prób ratunku, tej walki nie udało się wygrać. Maleńka odeszła.

To ogromny ból. Szczególnie wtedy, gdy zrobiło się wszystko, co było w ludzkiej mocy. Gdy wykorzystało się każdą szansę, każdy pomysł, każdą możliwość, by uratować kruche życie. Niestety, nie każdą bitwę można wygrać.

Ale nawet kiedy serce pęka, pozostają zobowiązania. Pozostają rachunki za diagnostykę, leczenie, leki, hospitalizację i wszystkie podjęte próby ratowania życia. Choć maleńkiej nie udało się ocalić, koszty tej walki pozostały i muszą zostać opłacone. Bo kiedy podejmuje się decyzję o ratowaniu życia, bierze się za nie odpowiedzialność do samego końca.

Dziś cała uwaga skupiona jest na jej siostrzyczce. Ta mała iskierka życia nadal walczy. Jest prawdziwą wojowniczką. Chce żyć. Obecnie przebywa pod opieką lekarzy, gdzie otrzymuje leki, specjalistyczne karmienie i wszystko, czego potrzebuje, by dostać swoją szansę.

Z całego serca prosimy o pomoc. Każda wpłata pomoże nie tylko pokryć koszty leczenia walczącej o życie kici, ale także spłacić rachunki za walkę o jej siostrę, której nie udało się uratować. To niezwykle trudne prosić o wsparcie po tak bolesnej stracie, ale właśnie teraz jest ono najbardziej potrzebne.

Pomagając tej jednej maleńkiej istocie, pomagacie również kolejnym zwierzętom, które czekają na ratunek. Bo za każdym uratowanym życiem stoi człowiek, który nie przeszedł obojętnie, i drugi człowiek, który wyciągnął pomocną dłoń.

Dla jednej z nich pomoc przyszła za późno. Sprawmy wspólnie, aby druga mogła żyć.

❤️ Dziękujemy za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. To właśnie dzięki Wam takie maleńkie, porzucone istnienia dostają swoją szansę 🐾

Przekaż darowiznę z hasłem SIOSTRZYCZKI na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ SIOSTRZYCZEK

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

SIOSTRZYCZKI
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ