Dostaliśmy informację oraz zdjęcia, że na wsi na poboczu leży potrącony pies.
Czasem świat pokazuje nam swoje najciemniejsze oblicze, a my stajemy wobec historii, które łamią serce. Taką historią jest los małej suczki o imieniu Rosa. W bardzo szybkim czasie został zorganizowany transport wolontariusza na miejsce, gdzie biedactwo leżało. Kiedy na miejsce przyjechał, nie było chwili na zastanowienia, „na sygnale” trzeba było zabrać ją do kliniki. Po wstępnym zbadaniu przez lekarzy okazało się, że obrażenia te nie są następstwem wypadku samochodowego.
A prawda jest dużo bardziej brutalna… Rosa najprawdopodobniej została poturbowana przez osoby trzecie. Ma krwiomocz, a na głowie otwartą ranę z wystającą kością. Na szyi ma widoczne ślady otarć, najprawdopodobniej zerwała się komuś z łańcucha. Ale tego się nigdy nie dowiemy. Jest niesamowicie chuda… szkielet pokryty skórą. Żadne cenzuralne słowa tego nie opiszą…
Na zdjęciu RTG okazało się, że suczka ma złamanie miednicy i między innymi dlatego nie może ustać.

Na tą chwilę potrzebujemy ustabilizować jej stan zdrowia. Ogrzać, nakarmić, podnieść wszystkie jej parametry życiowe, a potem musi zostać przeprowadzona operacja miednicy. Na tą chwilę było by to dla niej bardzo niebezpieczne, zagrażające jej życiu.
Przed Rosą długie leczenie, operacje, rehabilitacja i koszty utrzymania w lecznicy. Na to wszystko potrzebujemy środków. Bez Państwa wsparcia Rosa nie poradzi sobie, dlatego kolejny raz prosimy o pomoc, dla bezdomnej duszyczki, która cierpi z powodu ludzkiego okrucieństwa.
Każdy dzień to szansa, by odzyskała siły i zaufanie do ludzi, które zostało brutalnie złamane.

RATUJĘ ROSĘ
882 088 834