Aktualizacja 11.02.2026
Mamy dla Was nowe informacje o stanie Rambo. W wydzielinie z ucha nie stwierdzono obecności grzybów, co jest dobrą wiadomością. To jednak nie koniec diagnostyki – wciąż ustalana jest dokładna przyczyna infekcji, aby dobrać najskuteczniejsze leczenie.
Rambo przebywa w szpitalu i bardzo źle znosi samotność. W jego oczach widać smutek, kiedy zostaje sam w klatce. Ale wszystko zmienia się w chwili, gdy pojawia się człowiek. Wtedy ożywa. Podnosi się, wtula, szuka dotyku. Jest szczęśliwy, gdy ktoś do niego mówi, gdy może poczuć ciepło dłoni.
Dlatego błagamy Was o pomoc. Bez Was nie damy rady. Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo ma znaczenie. Wspólnie możemy dać Rambo szansę na życie bez bólu, na dom, na przyszłość, na miłość, której tak bardzo potrzebuje.
Nie zostawiajmy go teraz. Skoro już zaczął walczyć – zawalczmy razem z nim do końca. ❤️

Przekaż darowiznę z hasłem RAMBO na konto:
RATUJĘ RAMBO
882 088 834Wyślij SMS o treści
JEGO HISTORIA
Wolontariusze dostali anonimową wiadomość – w jednym z opuszczonych pustostanów ktoś słyszał ciche, żałosne miauczenie. Gdy dotarli na miejsce, zobaczyli dramatyczny widok: kot był sam wśród gruzu, brudu i resztek jedzenia, które nie nadawały się do spożycia. Zimno przenikało każdą szczelinę budynku, a on, choć dorosły, wyglądał jak malutki, wygłodzony kociak. Futro miał zmatowiałe, ciało wychudzone niemal do granic wytrzymałości.
Jego głowa była przekrzywiona, a z nosa i uszu sączyła się paskudna wydzielina. Każdy ruch sprawiał mu ból. A jednak, mimo całego cierpienia, nie syczał, nie uciekał. Pozwolił się podnieść, pozwolił, by go dotknąć. Jego spojrzenie było ciche, łagodne i pełne nadziei – jakby mówił: „Proszę, pomóż mi. Chcę poczuć, że ktoś się mną zaopiekuje.”
Został natychmiast zabrany do kliniki, gdzie rozpoczęto diagnostykę. Pobierano próbki krwi i wydzieliny z ucha, aby dokładnie ustalić przyczynę infekcji i dobrać odpowiednie leczenie. Od razu został nawodniony, odżywiony, podano mu leki przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz elektrolity.
Mimo dramatycznego startu, jest niezwykłym kotem – spokojnym, delikatnym i pełnym czułości oraz miłości do ludzi, mimo wszystkiego, co mu zrobiono.

Teraz potrzebuje naszej pomocy bardziej niż kiedykolwiek. Diagnostyka, badania i dalsza opieka weterynaryjna wymagają środków, których sami nie jesteśmy w stanie zapewnić. Każda złotówka, każda drobna wpłata może dać temu kotu szansę na życie pełne bezpieczeństwa, ciepła i miłości, na które zasługuje.
Nie możemy pozwolić, by przeszedł przez życie w cierpieniu. Pomóżmy mu uwierzyć, że świat może być dobry, że ludzie mogą kochać i troszczyć się o niego.
Dostał imię Rambo, bo jest prawdziwym wojownikiem – pomimo głodu, zimna i chorób, zachował w sobie spokój, odwagę i niesamowitą gotowość do zaufania człowiekowi. Rambo czeka… i liczy na Ciebie.
