Aktualizacja 10.04.2025
Mamy dla Was wspaniałe wieści – Pyza nie tylko otrzymała pomoc, której tak bardzo potrzebowała, ale też… ma swój tymczasowy dom!
Po trudnym czasie w dojściu do siebie, Pyza wreszcie może odpocząć w cieple, spokoju i bezpieczeństwie. Jej rana zagoiła się bardzo ładnie, a ona sama czuje się już zdecydowanie lepiej. Choć kiedyś ciągle była w ruchu, teraz stała się prawdziwym leniuszkiem – najchętniej cały dzień by leżała i odpoczywała. Po wszystkim, co przeszła, zdecydowanie zasłużyła na taki komfort.
Na razie nasza modelka nie ma nastroju do pozowania, ale jak tylko się rozchmurzy i zechce zaprezentować swój urok w pełnej krasie, na pewno podeślemy Wam więcej zdjęć.
Dziękujemy z całego serca każdemu, kto wsparł Pyzę i pomógł jej wyjść z cienia. Dzięki Wam dostała szansę, by zacząć nowe życie!

Przekaż darowiznę z hasłem PYZA na konto:
RATUJĘ PYZĘ
882 088 834Wyślij SMS o treści
Przez długi czas krążyła wśród tłumu, między peronami i ulicami przy dworcu. Pojawiała się i znikała, tak jakby była tylko cieniem codzienności, którą każdy widzi, ale nikt nie dostrzega. Ludzie ją kojarzyli – ten sam smutny pyszczek, ta sama sylwetka błąkająca się w poszukiwaniu czegoś, czego nie miała… ciepła, troski, domu. Ale nikt nie pytał, skąd się wzięła. Nikt nie zastanawiał się, czy jest bezpieczna.
Do momentu kiedy wszyscy nagle ją zauważyli, kiedy leżała pod budynkiem z raną na brzuchu. Wtedy ludzie otworzyli oczy…
Rana na brzuchu była wyraźnym wołaniem o pomoc, którego nie dało się zignorować. Dopiero wtedy ludzie, którzy przez tyle dni widywali ją kątem oka, spojrzeli na nią inaczej. I w końcu zobaczyli.
Została zaalarmowana grupa wolontariuszy. Oni nie wahali się ani chwili. Wiedzieli, że Pyza nie może czekać. Że jeśli teraz nie zareagują, może już nigdy nie będzie miała szansy.
Zgłosili się do nas z prośbą o pomoc, ponieważ wiedzieli, że sami finansowo nie dadzą rady. Gdy tylko zobaczyliśmy jej zdjęcie, te ufne, choć zmęczone oczy, wiedzieliśmy, ze nie możemy odmówić jej pomocy.
Pyza trafiła do kliniki weterynaryjnej, gdzie natychmiast otrzymała pomoc. Przeprowadzono wstępne badania, ale jej stan wymaga dalszej diagnostyki. Musi zostać ustabilizowana, rana oczyszczona i zszyta pod narkozą. Cały okres rekonwalescencji będzie musiała spędzić w klinice, pod troskliwą opieką lekarzy.
Dziś Pyza nie jest już niewidzialna. Dziś jest małym, dzielnym serduszkiem, które walczy o drugą szansę. Ale nie wygra tej walki bez naszej pomocy.
Prosimy o wsparcie dla tej cudownej suni. Potrzebne są fundusze na zabieg, pobyt w klinice, leki, pełnowartościową karmę i suplementy. Każda, nawet najmniejsza wpłata, to krok ku temu, by Pyza mogła znów stanąć na łapki i znaleźć prawdziwy dom, który nigdy więcej jej nie zignoruje.
Nie pozwólmy, by znów zniknęła – tym razem na zawsze. 💔
Pomóż Pyzie. Podaruj jej przyszłość.