Aktualizacja 25.03.2025
Gerda i Pela – dwie starsze sunie, które trafiły pod naszą opiekę.
Nie miały w życiu lekko. Przeszły wiele, zaznały samotności i chłodu, ale my wierzymy, że jesień życia może być piękna. Nie tylko dla nich, ale i dla tych, którzy otworzą przed nimi serca. Takie psy nie potrzebują marmurowych domów, złotych klamek ani luksusowych legowisk. One pragną tylko ciepłego kocyka, starego tapczanu i miłości, której w końcu – na samym końcu – mogłyby doświadczyć.
Czasu nie zostało im wiele. Dlatego musimy działać teraz, już, natychmiast. Udało nam się nawiązać kontakt z dwiema niezwykłymi kobietami – starszymi paniami, które nie mają wiele, ale ich serca są pełne miłości.
To tam zostały umieszczone Gerda i Pela, w domach pełnych ciepła i spokoju, gdzie wreszcie będą mogły poczuć, że są ważne, że ktoś je kocha. To oczywiście wiąże się z kosztami – wizyty u weterynarzy, leki, jedzenie, transport do klinik. Wiele osób powie: „Po co? Może lepiej je uśpić…” Ale my nie potrafimy. I nie chcemy. Bo one zasługują na coś więcej. Zasługują na godność. Na spokojne dni. Na ciepłe ręce, które pogłaszczą ich siwe pyszczki.
Dlatego prosimy o pomoc. O to, by mogły spędzić swoje ostatnie dni w cieple i spokoju. By mogły zasypiać na miękkim posłaniu, syte i spokojne, wiedząc, że są wreszcie kochane. Każda złotówka przybliża nas do tego celu. Pomóżmy Gerdzie i Peli odejść w poczuciu, że były dla kogoś całym światem. Bo one nie potrzebują niczego więcej – tylko miłości.
Przekaż darowiznę z hasłem PELA na konto:
RATUJĘ PELĘ
882 088 834Wyślij SMS o treści
Aktualizacja 25.03.2025
Niestety, przypuszczenia lekarzy potwierdziły się. Po przeprowadzeniu szczegółowych badań okazało się, że Pela ma nowotwór.
To dla nas wszystkich bardzo smutna wiadomość, ale nie zamierzamy się poddawać. Pela będzie pod stałą opieką weterynaryjną i zrobimy wszystko, aby zapewnić jej jak najlepsze warunki, minimalizować ból i dyskomfort oraz otoczyć ją miłością i troską. Dlatego postanowiliśmy zamieścić ją w domu tymczasowym, u wspaniałej i przekochanej Pani, która da jej miłość i troskę w tych ostatnich dniach i tygodniach… Pela będzie wożona do kliniki lub lekarz będzie przyjeżdżał do niej.
Teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy Waszego wsparcia, by móc kontynuować jej leczenie i zadbać o jej komfort.
Pela wciąż jest tą samą kochaną, wierną suczką, która merda ogonem na każdy czuły gest. Nie rozumie, dlaczego nagle jej życie się zmieniło, ale czuje, że są wokół niej dobrzy ludzie, którzy jej nie zostawią. Każda pomoc, każde wsparcie – czy to finansowe, czy w postaci udostępnienia jej historii – ma ogromne znaczenie.
Nie pozwólmy, by jej historia zakończyła się smutkiem i bólem. Pomóżmy jej godnie przejść przez ten trudny czas. Dziękujemy za każdą okazaną pomoc i dobre słowo.
Dzień dobry, jestem Pela, starsza, schorowana Pani…
Nie wiedziałam, że trzeba odkładać składki ubezpieczeniowe na emeryturę. Nikt mi o tym nie powiedział. Całe życie byłam wierna, oddana, merdałam ogonem na każdy uśmiech, cieszyłam się na każdy dotyk. A kiedy przyszła starość, choroba i moje ciało przestało być młode i sprawne, zostałam wyrzucona na ulicę. Nie rozumiałam dlaczego. Czy zrobiłam coś złego? Czy byłam niewystarczająco dobra?
W tym całym nieszczęściu miałam jednak szczęście. Trafiłam na ludzi, którzy patrzyli na mnie nie przez pryzmat mojej starości i bólu, ale przez serce. Oni dali mi suchą kromkę chleba i ciepłe słowo. Zawieźli mnie w miejsce, gdzie mnie pokłuli, zbadali i położyli na ciepłym kocu. Mówili do mnie spokojnym głosem, głaskali mnie po siwym pyszczku. Przez chwilę poczułam, że znów jestem ważna
Ale ich miny nie były radosne. Szeptali między sobą, wykonali kilka telefonów. Potem usłyszałam, że mogę tu zostać. Że będę bezpieczna.
Już nic mnie nie boli. Mam pełną miskę, czystą wodę i ciepłe miejsce do spania. Zaczyna mi wracać wiara w człowieka. Może nie wszyscy są tacy sami? Może jednak jest ktoś, kto mnie pokocha mimo mojej starości?
Tak wygląda los wielu starych i skrzywdzonych zwierząt. Najpierw są kochane, tulone, potrzebne… aż do momentu, gdy stają się ciężarem. Taki los spotkał Pelę – sunię, u której zdiagnozowano guzy. Mamy nadzieję, że nie są złośliwe. Ale aby się tego dowiedzieć, potrzebujemy specjalistycznych badań.
Pela zasługuje na godną starość, na opiekę, na życie bez bólu i strachu. Nie chcielibyśmy, aby ktokolwiek z nas został potraktowany w ten sposób, gdy się zestarzeje. Pomóżcie nam pomóc jej. Musimy rozszerzyć diagnostykę i zapewnić jej dalszą opiekę w klinice. W tym stanie nikt nie weźmie jej do domu tymczasowego, a ona tak bardzo potrzebuje ciepła i bezpieczeństwa.
Nie zostawiajcie jej samej. Nie zostawiajcie nas w tej walce. Każda pomoc ma znaczenie.