Aktualizacja 29.11.2023
Kochani, pamiętacie jeszcze Ogonka? Kotka, który został brutalnie pogryziony przez psa i walczył dzielnie o swoje życie?
Dzięki Wam dziś ma wspaniały dom adopcyjny, gdzie czuje się bezpieczny i kochany. Po wielu dniach leczenia udało się doprowadzić go do pełnego zdrowia i znaleźć upragniony dom. To prawdopodobnie jego największe szczęście w życiu, jakie mogło go spotkać.
Dziękujemy Wam z całego serca za pomoc dla maluszka! Bez Was jego świat by runął i nigdy nie udałoby mu się poznać życia od tej lepszej strony.
Przekaż darowiznę z hasłem OGONEK na konto:
27 września 2023
Nasi Kochani przyjaciele, jak dobrze wiecie tutaj, tuż za granicami naszego kraju, dzień bez tragedii nie istnieje. Jego nie ma, tak samo, nie byłoby już wielu ocalonych zwierząt, które dzięki Wam mamy szansę leczyć i obdarowywać opieką oraz spokojnym życiem.
Ogonek trafił pod nasze skrzydła zaledwie kilkanaście godzin temu. Tego dnia zwykły uliczny mały kociak, który przez swoją ufność do świata, stał się jego ofiarą, czekał jak zawsze pod klatką bloku na jakieś smakołyki. Ogonek poszukiwał jedzenia, w miejscach, gdzie przechadzają się ludzie, czasami zdążyło się, że ktoś mu rzucił kawałek kiełbasy, czy wysypał garść suchej karmy. I tak przez kilka tygodni, odkąd pojawił się w tym miejscu. Pani, która go do nas przyniosła, była bardzo roztrzęsiona, opowiedziała, że wyrwała go z paszczy bezdomnego psa. Że gdy dokarmiała Ogonka, nagle wbiegł pomiędzy nią, a maluszka i zaczął gryźć.
Niewiele myśląc, podjęła się ratunku kota, mimo że sama mogła zostać pogryziona. Cudem rozdzieliła zwierzęta, ale mały Ogonek już nie dawał żadnych oznak życia. Kiedy go do nas przyniosła, był nieprzytomny, lekarze podjęli natychmiastowe działania, Ogonek został przebadany. Podano mu kroplówkę i witaminy. Rentgen nie wykazał złamań, ale jak się domyślacie przez imię, które mu nadaliśmy, miał znacznie uszkodzony ogon, który musiał zostać częściowo amputowany.
Udało się im go po wszystkim wybudzić i tym samym uratować życie. Jego stan jest stabilny, ale niestety koszty urosły, a nam na opłacenie całego zabiegu i pobytu w klinice niestety nie starcza.
Nie wiemy, jak blisko było, by go stracić, ale jedno jest pewne. Gdyby nie stanowcza postawa starszej Pani, dziś Ogonka już by nie było. Nie miałby dziś szansy na kochający dom, który gdzieś tam być może już na niego czeka.
Maluszek, mimo że ucierpiał, jest bardzo towarzyskim kotem. Mizia się i pragnie bliskości człowieka. Jest ufny i nie sprawia wrażenia bezpańskiego. Jednak właściciela, który by opłacił jego pobyt w klinice oraz leczenie nie ma. Dlatego dziś przychodzimy do Was, by prosić o pomoc. Nie dla nas, a dla Ogonka, któremu chcemy odmienić życie. Sprawić, by nigdy już nie musiał wracać na ulicę, gdzie czyha na niego mnóstwo niebezpieczeństw. Wielki świat dla tak małej istoty jest brutalny, nigdy sobie sam w nie poradzi. Prędzej czy później, dopadnie go najgorsze.
Z całego serca prosimy, wesprzyjcie leczenie Ogonka, maluszek zasługuje na lepsze życie. Jeśli wyjdzie z kliniki, postaramy się znaleźć mu kochający dom. Bo nie jest powiedziane, że nie ma na niego żadnych szans. Każdy kot zasługuje na własny kawałek podłogi w ciepłym domu. Potrzebujemy jednak Waszego wsparcia, by móc uregulować rachunki za Ogonka i zapewnić mu stały dostęp do opieki medycznej. Każdy grosik, złotówka czy udostępnienie, realnie przyczyni się do pomocy Ogonkowi. Jeśli możesz, prosimy, pomóż.
Wspomóż nas
882 088 834








