Aktualizacja 22.01.2026
Odmrożenia na łapkach Mrozika stopniowo się goją. Jego ciało powoli wraca do pełni sił, a my cieszymy się każdym małym krokiem w jego powrocie do zdrowia.
Niestety życie na ulicy dało mu nieźle w kość… Śmieciowe jedzenie „fastfoody” spowodowały dysfunkcję wątroby, dlatego Mrozik otrzymuje leki hepatoprotektorowe, które pomogą mu w regeneracji i wzmocnieniu organizmu.
Dziękujemy z całego serca wszystkim, którzy wspierają Mrozika – dzięki Waszej pomocy finansowej może otrzymać leczenie, opiekę i ciepło, których tak bardzo potrzebuje. 💛

Przekaż darowiznę z hasłem MROZIK na konto:
RATUJĘ MROZIKA
882 088 834Wyślij SMS o treści
JEGO HISTORIA
Mróz nie pyta o zgodę. Przychodzi cicho, bezlitośnie, zabiera siły, czucie, nadzieję.
Dla bezdomnych zwierząt obecne temperatury są wyrokiem. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że obok nich codziennie przechodzą ludzie… i często nie reagują. Jeśli widzicie zwierzę, a nie jesteście w stanie sami mu pomóc – dzwońcie, zgłaszajcie, reagujcie. Obojętność też zabija.
Ofiarą tej pogody i ludzkiej ciszy jest Mrozik. Tak dostał na imię, bo dosłownie zamarzał. Był przy wejściu do supermarketu. W miejscu, gdzie ludzie robili zakupy, spieszyli się, mijali go krok po kroku. Był skrajnie wyczerpany, nie miał już siły stać, a każda próba położenia stawała się niemożliwa. Jego łapki krwawiły. Na szczęście jeden człowiek nie odwrócił wzroku. Znajomy wolontariusz zabezpieczył Mrozika i zawiózł go do kliniki. Umieszczono go w ciepłym kojcu. Tam, po raz pierwszy od dawna, jego ciało zaczęło odmarzać. Udzielono mu pierwszej pomocy.
Na tylnych łapach ma ślady odmrożeń, pojawiła się też streptodermia, ropne zapalenie skóry, będące ich powikłaniem. Mrozik przebywa w klinice, otrzymuje leczenie i specjalistyczne maści. Na razie, przez długi czas nie będzie mógł wychodzić na zewnątrz. Będziemy teraz walczyć z całych sił o to, żeby jego stan się nie pogarszał, żeby nie doszło do infekcji.
A mimo tego wszystkiego… Serce Mrozika nie zamarzło.
Jest niezwykle przyjazny, kocha bliskość, przytula się, liże ręce personelu. Ma czujne, niemal ludzkie spojrzenie, w którym nie ma złości – jest wdzięczność i cicha prośba: nie zostawiajcie mnie znowu. Po tym, co przeszedł, nadal pozostaje cudownym, dobrym psiakiem.
Przed nim leczenie, pobyt w klinice, opieka weterynaryjna, leki, suplementy i wysokiej jakości karma. To wszystko kosztuje – ale jego życie jest bezcenne.
Dlatego z całego serca prosimy: pomóżcie Mrozikowi, żeby już nigdy więcej nie musiał cierpieć z zimna, bólu i samotności.
I pamiętajcie też o innych zwierzakach, które nie mają ciepłego domu.
Dla nich ta zima to nie pora roku – to walka o życie.
Reagujcie. Bo jeden telefon, jeden gest, jedna decyzja… może uratować cały świat zwierzaka.