Aktualizacja 12.08.2025
Cześć, to ja – Misiek.
Staruszek bez zębów, ze słabym ciałem, ale z sercem pełnym wdzięczności.
Jestem czysty, ostrzyżony i spokojny.
Skóra może wreszcie oddychać, a ja mogę spać… naprawdę spać – pod miękkim kocykiem, w cieplutkim legowisku, bez obawy, że ktoś mnie skrzywdzi albo że obudzę się z zimna i głodu.
Nie mam zębów, jestem słaby, czasem nogi już nie chcą nieść… ale mam dom tymczasowy.
Mam wspaniałych opiekunów.
Mam wszystko, czego potrzebuje pies senior, by poczuć się bezpiecznym i kochanym.
Dostaję pyszne jedzonko – nie te odpadki ze śmietnika, co kiedyś – tylko prawdziwe, pachnące i miękkie, takie, które mogę zjeść bez bólu brzucha. A potem mogę się wtulić w czyjeś ramiona i zasnąć w spokoju.

Jestem niezłym lowelasem, nie mam za bardzo siły chodzić, ale cały czas rozglądam się za dziewczynami. Jestem za słaby na operację, ale mam dostać specjalny implant i przez niego mam przestać oglądać się za dziewczynami. 😱
Nie martwię się już o jutro.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy pomogliście mi przejść tę drogę – od zapomnienia do czułości. Dzięki Wam mogę godnie przeżyć swoją jesień życia. Jestem szczęśliwy.
Z merdającym ogonkiem,
Wasz Misiek 🐾
Przekaż darowiznę z hasłem MISIEK na konto:
RATUJĘ MIŚKA
882 088 834Wyślij SMS o treści
Aktualizacja 21.07.2025
Misiek przeszedł bardzo potrzebne strzyżenie i kąpiel. Jego skołtuniona, brudna sierść była siedliskiem pcheł i kleszczy, powodowała ból przy każdym ruchu. Skóra – podrażniona, pokryta strupami – nie dawała mu chwili wytchnienia. Nie mogło być to wykonane wcześniej, ponieważ miał bardzo duże rany, które mogłyby zainfekować organizm.
Po kąpieli z jego ciała spływały nie tylko pasożyty i brud, ale też wszystko to, co symbolizowało dotychczasowe życie: zaniedbanie, ból, bezdomność.
Misiek wreszcie mógł spokojnie odetchnąć.
Na szczęście badania nie wykazały boreliozy. Niestety, pchły zdążyły już wyrządzić poważne szkody – Misiek ma anemię.
Jego droga do zdrowia dopiero się zaczyna. Nadal potrzebuje leczenia, suplementów i dobrej jakości karmy, by odzyskać siły.
Pomóżcie nam walczyć o jego przyszłość – o to, by mógł zasnąć bez bólu, obudzić się bez lęku i spojrzeć człowiekowi w oczy bez strachu.


JEGO HISTORIA
Dzień jak każdy inny. Ludzie załatwiają codzienne obowiązki, samochody mkną po drodze, a na poboczu drogi leży on. Misiek…
Leżał nieruchomo przy poboczu, w kałuży własnej krwi. Nie podnosił głowy. Nie skomlał. Nie uciekał. Jakby już dawno się poddał.
I pewnie tak by zostało, gdyby nie dwie osoby. Małżeństwo, które go zobaczyło. Zatrzymali się i nie przeszli obojętnie. Nie mieli klatki, nie mieli transportera, nie mieli pojęcia, co robić. Ale mieli serce.
Ostrożnie wsunęli Miśka do kartonowego pudełka, przykryli kocem z bagażnika i ruszyli – jak najszybciej – do najbliższej lecznicy.
Dziękujemy im z całego serca.
W klinice lekarze od razu zajęli się Miśkiem. Przeprowadzono prześwietlenie – na szczęście bez złamań. Ale w jego ciele znaleziono śrut.Ślady po bólu, po przemocy, po ludzkiej obojętności. Misiek jest słaby. Skrajnie wychudzony. Każde dotknięcie sprawia mu ból.
Jego sierść to jeden, wielki kołtun – śmierdzący, zaniedbany.
Jest odwodniony, zarobaczony, a liczba pcheł na jego ciele… nie mieści się w głowie.
Wyniki badań?
Pasożyty serca. Mikrofilarioza. Choroba, która zabija powoli, jeśli się jej nie zatrzyma.
Misiek Potrzebuje ciepła, bezpieczeństwa i kogoś, kto wreszcie powie mu:
„Już jesteś bezpieczny. Już wszystko będzie dobrze.” Bez diagnostyki, leczenia, leków, dobrej karmy i suplementów nie będziemy w stanie tego zrealizować.
Dlatego błagamy o pomoc.