Aktualizacja 13.03.2026
Wiadomości od Mirki ❤️
Mirka nadal przebywa w klinice, jednak małymi krokami idzie do przodu. Ropna wydzielina z nosa, przestała wypływać dzięki czemu w końcu może samodzielnie oddychać.
Niestety, po zabiegu sterylizacji okazało się, że Mirka ma anemię, która będzie uważnie monitorowana i leczona.
Świerzb w uszach nadal występuje i Mirka wciąż jest w trakcie leczenia.
Bardzo dziękujemy za całe okazane wsparcie i każdą wpłaconą złotówkę. Dzięki Wam Mirka ma szansę wracać do zdrowia. ❤️
Bardzo prosimy o dalszą pomoc dla Mirki. Nadal potrzebujemy funduszy na pokrycie kosztów jej pobytu w klinice, dalszego leczenia, kroplówek oraz suplementów, które pomogą jej szybciej odzyskać siły.
Chcemy zapewnić jej wszystko, co najlepsze, aby mogła w pełni wrócić do zdrowia.
Dziękujemy, że jesteście z Mirką. 🐾

RATUJĘ MIRKĘ
Przekaż darowiznę z hasłem MIRKA na konto:
882 088 834Wyślij SMS o treści
Mirka nie prosiła o pomoc. Ona po prostu gasła.
Była kotem dochodzącym, Pojawiała się i znikała. Zawsze na dystans. Indywidualistka.
Przychodziła tylko się najeść, tam gdzie są dokarmiane bezpańskie koty. Bez kontaktu. Bez zaufania. Bez potrzeby kontaktu z człowiekiem.
A przynajmniej tak nam się wydawało.
Od kilku dni było widać, że dzieje się coś złego. Podchodziła do miski, ale nie była w stanie jeść. Gasła na naszych oczach.
Wiedzieliśmy, że potrzebuje pomocy.
Ale złapanie jej graniczyło z cudem.
Mirka nie dawała się dotknąć. Uciekała. Trzymała dystans. Jakby nie rozumiała, że człowiek nie chce jej skrzywdzić, tylko uratować. Pozostawienie jej samej sobie, na jej zasadach, byłoby dla niej wyrokiem śmierci.
Trzeba było użyć podstępu.
Kiedy w końcu udało się ją zabezpieczyć i przewieźć do lecznicy.
Zaawansowana opryszczka.
Kaliciwirus.
Skrajne odwodnienie.
Wyczerpanie.
Duża niedowaga.
Świerzb w uszach.
Silne zagrzybienie.
Zarobaczenie.
Jej nos jest niemal całkowicie zatkany ropną wydzieliną. Każdy oddech to wysiłek. Każdy wdech to walka. Mirka musi pozostać w klinice, gdzie jest poddawana inhalacjom i leczeniu wspomagającemu oddychanie. Bez tego nie ma szans.
A wiecie, co najbardziej łamie serce?
Kiedy opadł pierwszy strach i ból został choć trochę uśmierzony, okazało się, że Mirka wcale nie jest „dziką kotką”.
Jest młodziutka — ma około roku.
Jest łagodna. Delikatna. Pozwala się dotknąć. Szuka ciepła.
Pod warstwą choroby i cierpienia kryje się cudowny, dobry kot, który po prostu nigdy nie miał swojego człowieka.
Ona nie wybrała ulicy.
Nie wybrała choroby.
Nie wybrała samotności.
Ale dziś możemy wybrać my.
Koszty leczenia rosną z każdym dniem: hospitalizacja, diagnostyka, leki przeciwwirusowe, antybiotyki, inhalacje, preparaty wzmacniające, specjalistyczna karma. Przed nią walka o zdrowie i powrót do sił.
Bez Was nie damy rady.
Potrzebujemy wsparcia finansowego na dalsze leczenie i utrzymanie Mirki. Na dobrą karmę, leki, opiekę w klinice. Każda wpłata to realna pomoc — to lżejszy oddech, to pełniejsza miska, to szansa na życie bez bólu.
Mirka zasługuje na coś więcej niż chłód i chorobę.
Zasługuje na bezpieczeństwo. Na dom. Na miłość.
Mamy nadzieję, że tak jak zawsze, tak i tym razem możemy na Was liczyć.
Otwórzcie serca dla jednej małej kotki, która sama nie potrafi o nic poprosić.
Pomóżmy jej zawalczyć o nowe życie. 🖤