Aktualizacja 13.08.2025
Cześć, kochani! Tu Landryna (kiedyś Milka)! 🐶
Pozdrawiam Was już z mojego własnego domu! 💛 Wyobrażacie sobie?
Moja mama dała mi nowe imię – Landryna. Mówi, że pasuje do mnie, bo jestem słodka, urocza i wyjątkowa. I wiecie co? Chyba ma rację. 😉
Jeszcze jestem troszeczkę nieśmiała… Jeszcze się trochę boję… Ale moja mama robi dla mnie wszystko, co najlepsze, i wiem, że będzie tylko lepiej. Od pierwszych chwil w nowym domu czuję, że to moje miejsce. Czekało na mnie wielkie, mięciutkie legowisko – takie, w którym mogłabym leżeć cały dzień i noc! No i smaczki – dużo pysznych smaczków.
Przyjechała do mnie nawet ciocia z fundacji, leżała ze mną na posłaniu, utuliła mnie, wycałowała. Nigdy czegoś takiego nie miałam. A moja mama obiecała, że zrobi wszystko, abym zaznała ukojenia, poczuła się bezpieczna i kochana.
Z mamą uczymy się siebie nawzajem. Każdy dzień to nowe małe kroki, ale ja już wiem, że na pewno się dogadamy. Moja mama jest cudowna.

Czekała na mnie bardzo długo i się nie poddała. Za to właśnie dziękuję jej najbardziej – że wierzyła, że jestem warta tej miłości.
Dziękuję też Wam wszystkim, którzy trzymaliście za mnie kciuki, wspieraliście mnie, kibicowaliście i pomagaliście. Bez Was nie byłoby mnie tu, gdzie teraz jestem – w domu, który jest moją bezpieczną przystanią po wszystkich burzach.
Wasza Landryna (czyli Milka 💖)
Hau hau!
Przekaż darowiznę z hasłem MILKA na konto:
RATUJĘ MILKĘ
882 088 834Wyślij SMS o treści
Aktualizacja 31.07.2025
Milka jakiś czas temu została wysterylizowana. Przepraszamy, ale zapomnieliśmy Was o tym poinformować. Zabieg przebiegł pomyślnie, a nasza dzielna dziewczynka szybko doszła do siebie. Jesteśmy z niej ogromnie dumni – mimo wszystkich trudności, jakie przeszła, Milka znów pokazuje nam swoją siłę i wolę życia. A teraz najpiękniejsza wiadomość – już w połowie sierpnia Milka trafi do swojego wymarzonego domu! Czeka tam na nią ciepłe legowisko, pełna miska i przede wszystkim – kobieta, która pokochała ją całym sercem. Dom, który będzie dla niej ostoją po wszystkich burzach.
Dziękujemy, że byliście z nami przez ten trudny czas. Dzięki Wam Milka miała szansę walczyć – i tę szansę wykorzystała.
Aktualizacja 01.07.2025
Przepraszamy za długą ciszę. Przez ostatni czas nie dzieliliśmy się informacjami o Milce – nie dlatego, że o niej zapomnieliśmy, ale dlatego, że sytuacja była trudna i nie chcieliśmy wyciągać pochopnych wniosków. Potrzebowaliśmy czasu, by móc opowiedzieć Wam jaka jest sytuacja dziś – z nieco większą jasnością, ale też z dużą ostrożnością.
Milka jest bezpieczna i pod opieką. Przeszła szereg badań, które niestety potwierdziły nasze obawy – problemy z nerkami oraz hipoalbuminemia, czyli zbyt niski poziom białka we krwi. To poważne sygnały, które wymagają długiego leczenia i stałego nadzoru. Przez pewien czas Milka całkowicie straciła apetyt – była słaba, nie reagowała, chudła. To był bardzo niepokojący moment.
Dopiero od kilku dni pojawiły się pierwsze, ostrożne oznaki poprawy – Milka zaczęła jeść. Nadal bardzo delikatnie, nadal z wahaniami, ale to daje cień nadziei. Jej organizm jest skrajnie wyniszczony i przed nami długa droga, by odbudować choć część tego, co zostało zniszczone.

Mimo wszystko Milka wciąż walczy – cicho, jak zawsze. Nie skarży się, nie narzeka. Tylko ten ogonek, który czasem lekko drgnie, i spojrzenie, które – mimo bólu i zmęczenia – nadal potrafi zaufać człowiekowi. To porusza do głębi.
Dziękujemy Wam za wsparcie. To dzięki Wam Milka ma szansę walczyć – na tą chwilę ma leki, specjalistyczną karmę, spokojne miejsce, gdzie może odpoczywać.
Prosimy, bądźcie z nami. Przed Milką jeszcze wiele niewiadomych. Nie obiecujemy cudów – ale obiecujemy, że się nie poddamy.
Dziękujemy, że jesteście z nami i z Milką.
JEJ HISTORIA
Milka została znaleziona skrajnie wyczerpana, zagłodzona do granic możliwości, z oczami, które mówiły tylko jedno: „Przepraszam, że żyję”. Studenci medycyny mogliby się na niej uczyć anatomii bez potrzeby zdjęć rentgenowskich – tak bardzo była wychudzona. Każde żebro, każdy krąg kręgosłupa, każdy krok sprawiający ból. A mimo to… merdała ogonkiem.
Milka jadła to, co znalazła na ulicy. Resztki, śmieci, odpadki – wszystko, byle przetrwać. Niestety, taka „dieta” zabija powoli. Pierwsza diagnoza po przyjeździe do kliniki: zapalenie żołądka i dwunastnicy, fatalna praca nerek. Do tego ogólne wyniszczenie organizmu. Ból, głód, strach – to była jej codzienność.
A mimo to – liże wszystkim dłonie. Przytula się z całych sił, chudziutkim ciałkiem. Szuka ciepła, zrozumienia. Milka to cudowna, opiekuńcza sunia, która – choć życie obeszło się z nią okrutnie – wciąż ufa. Wciąż chce żyć. Nie mogliśmy przejść obok niej obojętnie. Zostawiliśmy ją w klinice, gdzie walczy teraz o życie. Jest nawadniana, otrzymuje leki, kroplówki, specjalistyczną karmę dla wyniszczonych zwierząt. To wszystko, co teraz możemy dla niej zrobić. I jednocześnie – to aż tyle. To jej jedyna szansa.

Niestety, nasze fundusze wystarczą tylko na najbliższe dni hospitalizacji. Nie wiemy, co jeszcze pokażą kolejne badania. Nie wiemy, czy organizm Milki nie skrywa dodatkowych dramatów. Ale wiemy jedno – chcemy i musimy walczyć.
Dlatego dziś zwracamy się do Was – do ludzi, którzy już tyle razy pokazali, że ich serca są wielkie. Prosimy, błagamy – pomóżcie Milce. Pomóżcie tej kochanej suni, która mimo wszystkiego, co ją spotkało, wciąż wierzy, że człowiek może być dobry.
Nie pozwólmy, by ta wiara została zgaszona.