Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Aktualizacja 06.02.2026 

Rany Melisy goją się bardzo powoli. Personel medyczny czeka, aż martwe tkanki samoistnie odpadną, dopiero wtedy będzie można ocenić, co dalej. Największy mięsień na grzbiecie ktory został poważnie uszkodzony jest caly czas opatrywany przed czym Melisa bardzo się broni.
Na tą chwile wydaje sie że stan psychiczny jest gorszy niż fizyczny.
Jest wycofana, zalękniona, reaguje strachem na dotyk i dźwięki. Potrzebuje czasu, ciszy i ogromu cierpliwości, by znów poczuć się bezpiecznie. Każdego dnia jest uczona na nowo, że człowiek może być dobry.
Przed nią jeszcze długa droga – leczenie, rehabilitacja i dalsza walka o jej komfort oraz przyszłość bez bólu.
Bardzo prosimy, nie zapominajcie o Melisie.
Wasze wsparcie daje nam siłę, by walczyć o nią każdego dnia.
Każda pomoc to dla niej kolejna szansa na życie bez strachu. 💔🐾

melisa

Przekaż darowiznę z hasłem MELISA na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ MELISĘ

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

MELISA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ

Melisa.
Łagodna sunia, której całe życie zmieniło się w kilka sekund.
Jeszcze chwilę wcześniej ufała światu bezgranicznie. Patrzyła na ludzi z tą cichą wiarą, że nic złego nie może się wydarzyć. A potem jej świat zamienił się w koszmar, z którego nie potrafi się jeszcze obudzić.
Pod sklepem została brutalnie zaatakowana przez dwa olbrzymie psy. Wiele osób to widziało. Wszyscy zamarli ze strachu. Każdy bał się o własne życie. Melisa była sama – mała, bezbronna, przerażona. Jej krzyk rozdzierał powietrze. I wtedy pojawił się ON. Jeden mężczyzna, który nie odwrócił wzroku. Który zaryzykował, by ratować życie. Dzięki niemu Melisa została na siłę wciągnięta do pobliskiego sklepu. Tam, wśród półek i obcych zapachów, dostała pierwszą pomoc. Tam zaczęła się walka o jej życie. Nie było transporterka. Nie było klatki. Była tylko sklepowa skrzynka do przewozu towaru – i ogromna determinacja, by zdążyć na czas. W klinice lekarze od razu wiedzieli, że sytuacja jest dramatyczna. Chirurdzy walczyli o Melisę przez 3,5 godziny. Jej ciało było jednym wielkim cierpieniem. 

Mięśnie na szyi – całkowicie poszarpane. Czterocentymetrowe dziury. Rany wypełnione sierścią psów, które ją pogryzły. Trzeba było to wszystko oczyścić, centymetr po centymetrze, z nadzieją, że nie jest za późno.
Największy mięsień na grzbiecie – zniszczony.
Lekarze robili, co mogli: usuwali martwe tkanki, zszywali to, co dało się uratować, zakładali dreny, by rany mogły się oczyszczać. Każdy szew był walką o przyszłość Melisy.
Dziś Melisa żyje.
Jest na lekach przeciwbólowych, przeciwzapalnych, dostaje antybiotyki. Jej rany wymagają regularnych opatrunków, troski i czasu. Przede wszystkim jednak potrzebuje spokoju i poczucia, że nie została sama po tym piekle, które przeszła.
Bardzo prosimy Was o pomoc.
O wsparcie dla tej przecudownej, łagodnej suni, która doświadczyła najgorszej strony świata, a mimo to wciąż żyje. Bez Was nie damy rady. Każda pomoc to dla Melisy kolejny krok ku życiu bez bólu, ku nadziei, że jeszcze kiedyś zaufa człowiekowi.
Pomóżmy jej uwierzyć, że dobro wciąż istnieje. 💔🐾