Aktualizacja 10.09.2025
Hej!
Moje rany już się zagoiły. Na szczęście! Bo już nudziłam się w tej klinice. 🐾
A teraz… już jestem w swoim nowym domku! Jestem szalona – włażę w każdy kąt, wszędzie mnie pełno. Kiedy mama robi obiad, zaglądam jej do garnków i sprawdzam, czy aby na pewno nie przesoliła zupy! W końcu mnie znaleziono w polu maków i ziół – na przyprawach znam się jak nikt inny! 🌿🌸
Wspomnienia o starym życiu zostawiłam już daleko za sobą – nawet do nich nie wracam. Teraz cieszę się teraźniejszością, bo w końcu jestem szczęśliwa, zaopiekowana, bezpieczna i kochana. 💛
A ja całą swoją miłość oddaję mojej nowej rodzince – miziam się między nogami, kładę na stopy, a czasem nawet ugniatam ich łapkami. I wiecie co? Oni się z tego cieszą jak szaleni! A to dla mnie bardzo ważne, żebyśmy wszyscy byli szczęśliwi.
Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali. Bez Was nie byłoby mnie tu, gdzie jestem.
Wasza Makusia 🐾💖

Przekaż darowiznę z hasłem MAKUSIA na konto:
RATUJĘ MAKUSIĘ
882 088 834Wyślij SMS o treści
Aktualizacja 28.08.2025
Rana na łapce naszej dzielnej Makusi w końcu zaczęła się goić! To ogromny krok naprzód, choć proces jest trudniejszy, niż mogliśmy się spodziewać. Rana okazała się wyjątkowo problematyczna, a jej leczenie wymaga nie tylko czasu, ale i ogromnej cierpliwości – zarówno ze strony lekarzy, jak i samej koteczki.
Makusia zaczyna się już denerwować podczas zmiany opatrunków – i trudno jej się dziwić. Ale wiemy, że te zabiegi są konieczne, by mogła kiedyś znowu stanąć pewnie na wszystkich łapkach.
Dziękujemy z całego serca za każdą pomoc, za każdą złotówkę, za każde udostępnienie. To dzięki Wam możemy walczyć dalej. Prosimy – nie przestawajcie trzymać za Makusię kciuków. Jeszcze długa droga przed nami, ale wierzymy, że wspólnie damy radę.

JEJ HISTORIA
Wśród cichego szumu traw i czerwonego morza kwitnących maków, sabrów i innych ziół spacerująca kobieta zauważyła coś, co złamało jej serce. W polu, w samotności, siedziała drobna kotka… Jej łapka była jedną wielką, otwartą raną. Wszystko było na wierzchu. Widok, który zapamięta na długo.
Nie było nikogo w pobliżu. Tylko ona i ta bezbronna istota. Kobieta nie wiedziała, co mogło się stać, ani jak jej pomóc, by nie sprawić większego bólu. Wzięła telefon i drżącymi rękami zadzwoniła po pomoc.
Na miejsce przybyli nasi zaprzyjaźnieni wolontariusze. Makusia – bo tak ją nazwaliśmy od pola maków, w którym ją znaleziono – była w opłakanym stanie.
Na szczęście koteczka dała się bez problemu złapać. Jakby wiedziała, że od tego momentu zaczyna się jej szansa. Została natychmiast przewieziona do kliniki. Brudna, niedożywiona, odwodniona, cała w pchłach i kleszczach. I ta łapka… wymagająca natychmiastowej, specjalistycznej pomocy. Lekarze opatrzyli ranę, podali leki, zaczęli walkę o jej zdrowie i życie.
Jest to rana szarpana na tyle skomplikowana, że wymaga wysoko wykwalifikowanego lekarza, by Makusia mogła stanąć na łapki.
Teraz kotka jest już w bezpiecznym miejscu – pierwszy raz od nie wiadomo jak dawna. Ale przed nami długa droga rekonwalescencji, a na to potrzebujemy środków. Na jej dalsze leczenie, karmę, opiekę, środki higieniczne.
Patrząc na nią, mamy wrażenie, że nikt nigdy się nią nie opiekował, że była zdana tylko na siebie. Teraz ma nas. I Was.
Prosimy z całego serca – pomóżcie nam zawalczyć o Makusię. Bez Was nie damy rady.
Każda złotówka, każde udostępnienie to krok bliżej do zdrowia Makusi.