
ONA KRZYCZAŁA O POMOC…
Ta maleńka koteczka już prawie nic nie widziała…Jej oczka były całkowicie zaklejone ropą i stanem zapalnym. Błąkała się sama, przerażona i malutka jak garść ludzkiej dłoni. Nie wiedziała, dokąd iść. Miała tylko swój rozpaczliwy płacz…
Płakała za mamą. Za rodzeństwem. Za ciepłem i bezpieczeństwem, które nagle zniknęły.
Nie rozumiała, dlaczego została sama.Dlaczego wokół nie ma już nikogo bliskiego.Była tylko ona, strach, ból i cichy płacz maleńkiego serduszka, które prosiło o pomoc… ❤️🩹
Ten krzyk naprawdę łamał serce.W tak malutkim ciałku było tyle cierpienia, że nie dało się przejść obok tego obojętnie. Wierzymy, że trafiliśmy na nią dosłownie w ostatniej chwili. ❤️🩹
W lecznicy usłyszeliśmy diagnozę: bardzo zaawansowany koci wirus – niezwykle groźny dla takich maluchów.Jednym z najgorszych etapów choroby jest zaatakowanie oczu… ❤️🩹
U Lesi choroba zdążyła mocno uszkodzić wzrok.Teraz trwa walka o to, żeby mogła jeszcze normalnie widzieć…Żeby nie trzeba było usuwać jej oczek. Żeby mogła kiedyś biegać, bawić się i czuć się bezpiecznie jak każde kocie dziecko.
Zrobimy wszystko, żeby ją uratować.Ale sami nie damy rady…
Maleństwo musi zostać w klinice. Potrzebuje leczenia, leków, badań, dobrej karmy i suplementów, które pomogą jej organizmowi walczyć o życie. Niestety to wszystko wiąże się z dużymi kosztami.
Dlatego prosimy Was o pomoc. 🙏Każda złotówka, każde udostępnienie i każde dobre słowo daje Lesi szansę na życie bez bólu.
Nie pozwólmy, żeby jej świat zgasł, zanim zdąży go naprawdę zobaczyć…
Przekaż darowiznę z hasłem LESIA na konto:
RATUJĘ LESIĘ
882 088 834