Aktualizacja 22.01.2026
Łatek został już wypisany z kliniki i obecnie przebywa w domu tymczasowym, gdzie ma spokój, ciepło i troskliwą opiekę. Każdego dnia robi postępy — uczy się funkcjonować na trzech łapkach i, ku naszej radości, radzi sobie naprawdę świetnie.
Przed nim nadal czas rekonwalescencji i dalszej nauki nowej codzienności, ale wiemy, że da sobie radę.
Trzymamy za niego mocno kciuki ✊ i bardzo prosimy — trzymajcie je razem z nami. Wasze wsparcie, dobre myśli i obecność mają dla Łatka ogromne znaczenie. Dziękujemy, że jesteście z nim na każdym etapie tej drogi 🐾❤️

Przekaż darowiznę z hasłem ŁATEK na konto:
RATUJĘ ŁATKA
882 088 834Wyślij SMS o treści
Aktualizacja 07.01.2026
Przed Łatkiem jeszcze rekonwalescencja i nauka funkcjonowania na trzech łapkach, ale wiemy, że sobie poradzi. Najważniejsze było to, aby żył i to się udało!
Wasze wsparcie w tym trudnym momencie jest dla Łatka bezcenne. Dziękujemy, że jesteście z nami, że nie odwracacie wzroku i pomagacie mu odzyskać komfort, bezpieczeństwo i szansę na spokojne życie, na jakie tak bardzo zasługuje. 🐾❤️

Aktualizacja 29.12.2025
Niestety mamy bardzo smutną wiadomość dotycząca Łatka. Rana na łapie przystała się goić. Martwimy się, że wda się zakażenie i będzie konieczność amputacji.
Kiedy Łatek trafił do lecznicy z ulicy, jego łapa była już w stanie krytycznym.
To bardzo przykre, ale teraz najważniejsze jest, by Łatek nie cierpiał i otrzymał szansę na zdrowie oraz spokojne życie. Wasze wsparcie jest w tym momencie dla niego bezcenne.
Dziękujemy, że jesteście z nami i pomagacie Łatkowi odzyskać komfort i bezpieczeństwo, na jakie zasługuje.
Aktualizacja 17.12.2025
Dzięki Waszemu wsparciu udało się wykonać operację! Łatek odpoczywa po niej otoczony troską i opieką.
Przed nim jeszcze długa droga, ale jesteśmy dobrej myśli i trzymamy za niego mocno kciuki. Dziękujemy, że jesteście z nami i wspieracie Łatka w jego drodze do zdrowia i spokoju, na jaki zasługuje.

JEGO HISTORIA
Łatek… pies, którego życie toczyło się gdzieś pomiędzy światłem a cieniem. Pojawiał się i znikał, jakby niósł na swoich barkach ciężar niewidzialnych historii. Nie miał domu, nie miał swojego człowieka — ale miał jedno miejsce, do którego wracał, kiedy głód i samotność stawały się zbyt wielkie.
Wracał do niej.
Do starszej kobiety, 83-letniej, o dłoniach, które drżały nie z lęku, lecz z dobroci. Podawała mu miseczkę z jedzeniem, głaskała wzrokiem, bo bała się go spłoszyć. Nigdy nie nazwała go swoim psem — wiedziała, że wolność była dla niego wszystkim. A jednak, gdy tylko pojawiał się pod jej furtką, serce biło jej szybciej.
Pomagała mu tak, jak mogła. Po cichu. Z troską. Z miłością, której nie trzeba nazywać, by była prawdziwa.
Aż pewnego dnia… Łatek nie wrócił.
Mijały dni, a ona czuła, że coś jest nie tak. To przeczucie, które mają tylko ci, którzy kochają naprawdę. Wyszła więc, mimo wieku, mimo bólu nóg, mimo strachu, że znajdzie to, czego najbardziej się obawia. Szukała. Wołała. Zaglądała we wszystkie kąty okolicy.
I znalazła go.

Ale to nie był ten sam Łatek, który kiedyś machał ogonem na jej widok. Uciekł na trzech łapach, z jedną podwiniętą, nienaturalnie zawieszoną w powietrzu. Przerażony. Obolały. Ranny. Kobieta mogła jedynie stać i patrzeć, bo choć miała wielkie serce, jej ciało nie pozwalało zrobić kroku.
Dlatego poprosiła o pomoc. Bo wiedziała, że życie Łatka wymyka się między palcami. Jego odnalezienie nie było łatwe. Przemieszczał się, jakby chciał zniknąć z tego świata, zanim ktokolwiek go uratuje. W końcu jednak udało się go znaleźć — leżał na gruzowisku, jakby tam miał być jego ostatni przystanek. Nie trzeba było badań, by zobaczyć dramat. Otwarta rana. Złamanie. Kość, która nie powinna być na wierzchu. Ból, którego nie sposób opisać.
Łatek trafił do kliniki. Rentgen tylko potwierdził to, co wszyscy przeczuwali — otwarte złamanie, przemieszczenie, uszkodzenie kości, konieczność natychmiastowej operacji. Pierwszy etap już wykonano. Łapę trzeba było zaśrubować, ratować to, co jeszcze da się uratować.
Ale to dopiero początek jego drogi. Przed nim kolejne operacje. Kolejne dni walki. Kolejne noce bólu i strachu.
A przecież on już tyle wycierpiał… zbyt wiele, jak na jedno psie życie.
Dlatego dziś prosimy Was z całego serca — pomóżcie. Pomóżcie uratować Łatka, tego dzielnego chłopca, który przez lata radził sobie sam, ale dziś już nie da rady. Każda złotówka ma znaczenie. Każda.
To dzięki Wam możemy dać Łatkowi to, czego nigdy nie miał — szansę na spokojne, bezpieczne życie bez bólu.
Nie pozwólmy, by jego historia zakończyła się na gruzowisku.
Razem możemy sprawić, że zacznie się od nowa.