Aktualizacja 13.01.2026
Kasztanek jest już po operacji oczu. Niestety nie dało się ich uratować, oba oczka trzeba było usunąć, było to duże zagrożenie i wystąpiło ryzyko zakażenia całego organizmu. Zabieg przebiegł pomyślnie. Teraz chłopak dochodzi do siebie pod czujnym okiem zespołu weterynaryjnego.
Przed nim nowy etap. Nauka życia w nowej rzeczywistości. Niestety oczy to nie jedyne zmartwienie, badania wykazały problem z nerkami. To oznacza kolejne leczenie, kolejne leki i dalszą opiekę. Jego małe ciało ma za sobą zbyt wiele, by teraz mogło zostać bez wsparcia. Dlatego bardzo prosimy – nie zapominajcie o Kasztanku. Dzięki Waszym sercom i pomocy ten kociak dostał szansę, której sam nigdy by nie wywalczył. Teraz potrzebuje jej dalej – by jego nerki mogły pracować, by mógł nabierać sił i powoli odnajdywać się w świecie, który już nie musi być pełen strachu.
Z całego serca dziękujemy za dotychczasowe wsparcie.🧡🐾

Przekaż darowiznę z hasłem KASZTANEK na konto:
RATUJĘ KASZTANKA
882 088 834Wyślij SMS o treści
JEGO HISTORIA
Kasztanek wpadł na podwórko jak w amoku.
Jakby ktoś gonił go oddechem strachu.
Biegł na oślep, uderzał w ogrodzenie, próbował wedrzeć się gdziekolwiek, byle uciec. Psy oszczekiwały go z każdej strony, a on – mały, przerażony kociak – nie rozumiał już nic. Tylko paniczny lęk i rozpaczliwa próba ratunku.
Udało się. Został zatrzymany i zabezpieczony.
I wtedy od razu było widać, dlaczego tak uciekał.
Jego oczy…
Zaropiałe, zalepione, przykryte grubą skorupą brudu i wydzieliny. Infekcja, która musiała trwać długo – bardzo długo – zniszczyła coś, czego nie da się cofnąć jednym gestem pomocy. W klinice potwierdzono uszczerbek na wzroku. Na razie nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak duży. To pokażą dopiero badania, diagnostyka i czas.
Po za tym Kasztanek jest bardzo słaby, niedożywiony. Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem, że potrafił sobie jakoś znajdować jedzenie, jakoś przetrwać życie na zimnej ulicy w ciemności. Kasztanek ma w sobie ogromną wolę przetrwania.
Teraz Kasztanek jest pod całodobową opieką lekarzy. Bezpieczny, najedzony i zabezpieczony medycznie.
Ale to dopiero początek jego drogi.
A on…
On tylko chce być blisko.
Łasi się, tuli, miauczy cicho, jakby pytał, czy już naprawdę nie musi się bać.
Ten malutki kociak nie zasługuje na takie życie. Nie dość, że mieszkał na ulicy, to jeszcze z ciężkim schorzeniem oczu musiał radzić sobie całkiem sam. W ciemności. W bólu. W strachu.
Bardzo potrzebuje pomocy. Oparcia. Wsparcia.
Potrzebujemy Was.
Przed nami koszty badań, leczenia, leków, suplementów, specjalistycznej, całodobowej opieki w klinice i wartościowej karmy, która pomoże mu odzyskać siły.
Każda złotówka ma znaczenie. Każda to krok bliżej do tego, by Kasztanek nie musiał już nigdy uciekać na oślep.
Prosimy – pomóżcie mu zobaczyć świat bez strachu.