
Aktualizacja 13.05.2026
Karmel jest już po zabiegu podczas którego została mu zadrutowana szczęki
To była konieczna operacja, aby dać mu szansę na normalne funkcjonowanie i życie bez ogromnego bólu. Zabieg przebiegł pomyślnie, ale przed Karmelem wciąż bardzo długa i trudna droga do pełnego powrotu do zdrowia.
Przez najbliższe tygodnie będzie potrzebował stałej opieki, regularnego podawania leków przeciwbólowych, oraz podawania papkowatego jedzenia. Jego organizm jest bardzo osłabiony, dlatego każdy dzień rekonwalescencji wymaga ogromnej troski i kontroli weterynarzy.
To jednak jeszcze nie koniec leczenia… Za około 2-3 miesiące Karmel będzie musiał przejść kolejny zabieg pod kolejną narkozą – konieczne będzie usunięcie drutów stabilizujących szczękę.
Przed nim jeszcze wiele trudnych chwil, ale wierzymy, że dzięki odpowiedniej opiece i wsparciu uda mu się wrócić do życia bez cierpienia
Bardzo prosimy o dalszą pomoc dla Karmela
Koszty leczenia, leków i kolejnych zabiegów są ogromne, ale nie możemy pozwolić, by został z tym sam.
Przekaż darowiznę z hasłem KARMEL na konto:
RATUJĘ KARMELA
882 088 834Wyślij SMS o treści
JEGO HISTORIA
On nie poprosił o ten los… 💔
Znaleziony samotnie, zapłakany, z oczami pełnymi bólu i cichego krzyku: „pomóż mi…”.
Mały, bezbronny kociak, który zamiast poznawać świat, poznał cierpienie.
Karmel. Tak go nazwaliśmy.
Bo mimo wszystkiego, co przeszedł, wciąż jest w nim coś ciepłego, delikatnego… coś, co nie zostało złamane.
Jego maleńkie ciało nosi ślady ogromnej krzywdy.
Złamana górna i dolna szczęka… tak poważnie, że sięga aż do nosa.
Ucisk na oko, które cudem jeszcze widzi.
Ropa, ból, głód… dni bez jedzenia, bez picia, bez pomocy.
Nie wiemy, jak długo cierpiał. Ale wiemy jedno – tego nie zrobiła natura. To zrobił człowiek.
Jak można tak skrzywdzić istotę, która tylko chciała żyć? Która nie umie się obronić, nie potrafi powiedzieć „przestań”?

Dziś Karmel walczy.
Jest w klinice, otoczony opieką, kroplówkami, lekami, ciepłem, którego wcześniej nie znał.
Jego szczęka została zabezpieczona, ale to dopiero początek…
Przed nim długa, trudna droga. Karmienie przez sondę. Stała opieka 24h. Leki przeciwbólowe, antybiotyki, nawadnianie…
Każdy dzień to walka o to, by mógł kiedyś żyć bez bólu.
Nie damy rady sami.
Dlatego błagamy… 🙏
Jeśli masz w sercu choć odrobinę miejsca dla tego maleńkiego wojownika – pomóż.
Każda złotówka to szansa. Każde udostępnienie to nadzieja.
Nie pozwólmy, by jego historia skończyła się tak, jak zaczęła…
Pokażmy, że ludzie potrafią nie tylko ranić – ale też ratować.
Dla Karmela 🐾❤️