Aktualizacja 04.07.2024
Moi drodzy, jeszcze niedawno pisaliśmy Wam o znacznej poprawie zdrowia Jagódki, co wiązało się z wypisaniem jej z kliniki.
Wtedy pokazaliśmy Wam nagranie jak maleństwo jedzie do swojego nowego domu. Teraz możemy z uśmiechem na twarzy ogłosić, że psiaczek już tam jest i w pełni dogaduje się z nową rodziną.
Bardzo dziękujemy Wam za uratowanie życia Jagódki. To właśnie dzięki Waszej pomocy możemy teraz przekazywać tak wspaniałe wieści.
Dagmara
Aktualizacja 17.06.2024
Moi drodzy, ten wesoły piesek, którego widzicie poniżej, to Jagódka.
Jeszcze niedawno, ciężko chora, z babeszjozą i poważnym zakażeniem krwi, walczyła o to, żeby następny dzień nie był jej ostatnim. Na szczęście dzięki Waszej pomocy wszystkie ciężkie chwile są już za nią. Udało się. Jagódka jest już zdrowa i jedzie właśnie do swojego nowego domu!
Bardzo dziękujemy Wam za wszystko co zrobiliście dla tej psinki. Uratowanie tego biedactwa nie byłoby możliwe bez Waszej pomocy. Jesteście wspaniali!
Dagmara
Przekaż darowiznę z hasłem JAGODA na konto:
WSPIERAM JAGÓDKĘ
882 088 834Wyślij SMS o treści
JEJ HISTORIA
Anemia i poważne zatrucie krwi wywołane babeszjozą prawie zabiły malutką Jagódkę. Jeżeli chcemy ją uratować, musimy działać natychmiast.
Maleńka, na oko dwumiesięczna psinka została znaleziona w krzakach. Ktoś wyrzucił ją jak śmieć, w foliowej reklamówce, gdzie zwinięta w kuleczkę chicho popiskiwała czekając na śmierć.
Sunia jest skrajnie zaniedbana i wycieńczona. Wstępne badania wykazały babeszjozę spowodowaną licznymi ugryzieniami kleszczy. Wywołało to tak silne zatrucie krwi, że tylko natychmiastowa transfuzja dała jej jeszcze jakiekolwiek szanse. Jagódka została przewieziona do kliniki dosłownie w ostatniej chwili. Gdyby nie to, hausty powietrza jakie łapała przez otwór w reklamówce byłyby jej ostatnimi.
Zawsze gdy widzę taką sytuację zadaję sobie kilka pytań, na które nigdy nie mogę znaleźć odpowiedzi. Jak tak można? Czym sobie ten piesek zasłużył? Czy ludzkie okrucieństwo ma granice?
Gdy ją znaleźliśmy, Jagódka była całkowicie sama. W pobliżu nie było ani jej mamusi, ani żadnego rodzeństwa. Nikogo. Wyrok był okrutny i jednoznaczny- śmierć w samotności. Ludzie, którzy przechodzili obok udawali, że nie słyszą rozpaczliwego skomlania dochodzącego z zarośli. Skąd w człowieku taka znieczulica? Nigdy tego nie zrozumiem.
Mała, bezbronna Jagódka została zdana sama na siebie. Niestety, świat okazał się silniejszy niż maleńka suczka. Ona sama sobie nie poradzi, potrzebuje naszego wsparcia. Błagam, pomóżcie mi ocalić tą niewinną istotkę. Bardzo się o nią martwię i boję się, że sama nie dam rady jej uratować. Jej stan jest krytyczny, a moje fundusze mocno ograniczone. Zapłaciłam już za pierwszą transfuzję krwi, a to dopiero początek góry lodowej. Psinka, żeby mieć w ogóle szansę na przeżycie potrzebuje specjalistycznej opieki lekarskiej i codziennej analizy krwi. Do tego dochodzi jeszcze koszt pobytu w klinice, dalszej diagnostyki, leków i karmy.
Jagódka nie zasłużyła sobie na tak okrutny scenariusz. Błagam, nie odwracajcie się od niej. Nie pozwólmy jej umrzeć.
Dagmara