Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Aktualizacja 16.04.2026

Czy ktoś jeszcze mnie pamięta…? 🐾
Może kiedyś mnie widziałeś. Może przejeżdżałeś obok.
Może spojrzałeś… i pojechałeś dalej.

Leżałam wtedy na ulicy.
Cicha. Nieruchoma. Niewidzialna.
Samochody mijały mnie jeden za drugim.
Nikt się nie zatrzymał.
Może myśleli, że już mnie nie ma.
A ja byłam. Czekałam.
Nie leżałam na ziemi, bo ktoś mnie potrącił..
Leżałam, bo mój organizm powiedział „dość”.

Nie wiem, ile to trwało…
Ale pamiętam strach. Zimno. Samotność.
I to uczucie, że dla nikogo nie jestem ważna.

A potem… ktoś jednak zobaczył.
Ktoś się zatrzymał. Ktoś wyciągnął do mnie rękę.

Dzięki nim żyję. Dzięki nim dziś mogę powiedzieć: jestem szczęśliwa.

Już nie jestem tamtą Grecią z ulicy.
Dziś jestem pełna życia, spokoju i miłości, którą tak bardzo chcę oddać.
Może jestem już trochę „babcią”… ale wiesz co?
To oznacza, że rozumiem więcej. Czuję głębiej. Kocham mocniej.

Nie potrzebuję wiele.
Nie będę gryźć Twoich butów.
Nie będę robić bałaganu.
Nie będę ciągnąć Cię na długie spacery, kiedy nie masz siły.

Ja chcę tylko… być blisko.
Przytulić się. Poczuć Twoją rękę na mojej głowie.
Usłyszeć, że jestem czyjaś.

Uwielbiam być głaskana.
Kąpiele? Proszę bardzo!
Pedicure? Manicure? Jestem gotowa!

Jestem spokojna, łagodna i cierpliwa.
Taka… gotowa na prawdziwy dom.

Nie szukam domu na chwilę.
Nie szukam kolejnego przystanku.
Szukam miejsca, gdzie zostanę już na zawsze.

Szukam Ciebie.

Bo wiesz… ja już wiem, jak to jest być niczyją.
I nie chcę już nigdy do tego wracać.

Czy możesz mnie pokochać?

Przekaż darowiznę z hasłem GRETA na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ GRETĘ

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

GRETA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ

 

Aktualizacja 04.03.2026

Z ogromną ulgą i wdzięcznością przekazujemy dobre wieści. Otrzymane wyniki badań przyniosły długo wyczekiwaną odpowiedź – zmiany nie mają charakteru złośliwego.

To moment, który daje nadzieję i pozwala z większym spokojem patrzeć w przyszłość.

Greta każdego dnia pokazuje niezwykłą wolę walki.

Stopniowo odzyskuje siły, organizm się regeneruje, a codzienność zaczyna wyglądać coraz jaśniej. Pojawia się apetyt, wraca energia i chęć do aktywności. To małe, ale niezwykle ważne kroki w stronę pełnego powrotu do zdrowia.
Przed nią jeszcze czas rekonwalescencji i dalsza opieka, jednak najtrudniejszy moment jest już za nią. Dziękujemy wszystkim, którzy wspierali ją dobrym słowem, obecnością i groszem. To dzięki Wam możemy walczyć o kolejne szczęśliwe zakończenie..
Razem ratujemy życie i przywracamy nadzieję.

JEJ HISTORIA

Greta leżała przy drodze. Na poboczu.
W miejscu, gdzie pędzą samochody.
Gdzie nie ma czasu na litość.

Jedne auta mijały ją obojętnie.
Inne zwalniały tylko na moment.
A ona leżała… i nie wstawała.

Jej ciało było skostniałe z zimna. Futro pokrywała lodowa skorupa, jakby mróz chciał zabrać ją szybciej niż śmierć. Nie miała już siły się podnieść. Nie miała siły uciec. Była sama – z bólem, strachem i ciszą przerywaną tylko szumem przejeżdżających aut.

Tak wygląda ostatni etap życia wielu potrąconych zwierząt.
Ciche znikanie, którego nikt nie zauważa.

Kiedy dostaliśmy dwa krótkie filmiki z prośbą o pomoc, wiedzieliśmy jedno – czas się kończy. Wykonaliśmy telefon do wolontariuszy. Kto jest najbliżej, kto może ruszyć natychmiast. Jeden z nich pojechał bez wahania.

Podczas zabezpieczania Greta nie protestowała.
Jakby już pogodziła się z losem.

Wszyscy przypuszczali, że została potrącona przez samochód. Badania wykazały jednak coś znacznie gorszego. Jej stan zdrowia był dramatyczny: ropomacicze, liczne guzy, potężny ból i skrajne wycieńczenie. To one odebrały jej siły. To one sprawiły, że nie była w stanie iść dalej. Upadła… a potem już tylko leżała.

Z kliniki dostaliśmy jednoznaczną informację – natychmiastowa operacja ratująca życie. Nie byliśmy na to gotowi finansowo. Ale nie mogliśmy jej odmówić.

Greta przeszła pilny zabieg usunięcia narządów rodnych zalanych ropą oraz guzów z listwy mlecznej, które i tak musiałyby zostać usunięte w przyszłości. To była operacja, być albo nie być.

Lekarze zrobili wszystko, co było możliwe, by przynieść jej ulgę.
Ale wyniki badań nie dają złudzeń. Organizm Grety jest bardzo słaby. Przed nią długa i trudna walka: leczenie, pobyt w klinice , dalsza diagnostyka, rekonwalescencja. Do tego są potrzebne pieniądze i czas. Czas i miłość możemy jej dać, niestety pieniędzy nie mamy. 

A ona… wciąż żyje.
Wciąż oddycha.
Wciąż patrzy.

W jej oczach jest zmęczenie, którego nie powinno doświadczać żadne zwierzę. I coś jeszcze – maleńka iskra, która mówi, że ona bardzo chce zostać. Pokażmy jej, że świat potrafi być inny niż ten, który znała do tej pory.
Teraz jej los znów leży w ludzkich rękach.

🙏 Prosimy – pomóżcie Grecie.
Nie pozwólmy, by po całym tym cierpieniu zabrakło jednego: wsparcia.
Każda pomoc to dla niej kolejny oddech. Kolejny dzień. Kolejna szansa.

Bo Greta nie powinna już nigdy leżeć przy drodze
i czekać, aż świat przejedzie obok. 💔🐾