Aktualizacja 23.12.2025
Frida przeszła operację. Podczas zabiegu okazało się, że w jej maleńkim pyszczku znajdował się guz. Został pobrany wycinek do badań histopatologicznych. Niestety, diagnoza jest poważna – to rak płaskonabłonkowy.
Zabieg został przeprowadzony, aby usunąć zmiany, które powodowały jej ból i uniemożliwiały jedzenie. Teraz Frida będzie potrzebowała dalszego leczenia i opieki do ostatnich swoich dni.
Nie opuszcza nas jednak nadzieja, że będzie żyła długo.
Frida jest silna, dzielna i gotowa walczyć o swoje życie.
Prosimy, bądźcie z Fridą – pomóżcie nam jej wspierać w tej trudnej walce. Każdy gest, każda złotówka przybliża ją do spokojniejszego, bezpiecznego życia, na jakie zasługuje.
Przekaż darowiznę z hasłem FRIDA na konto:
RATUJĘ FRIDĘ
882 088 834Wyślij SMS o treści
Frida pojawiła się nagle, jak cichy szept rozpaczy, na osiedlowej ławeczce, wśród porzuconych i zapomnianych kocich istnień. Siedziała tam malutka, zgarbiona, jakby próbowała stać się niewidzialna – a jednocześnie miała w oczach tę jedną jedyną iskrę nadziei, tak delikatną, że mogłaby zgasnąć pod byle podmuchem wiatru. W żaden sposób nie była nachalna. Sprawne oko osób, które pomagają tym nieszczęśliwym nieszczęśnikom, od razu zwróciło na nią uwagę.
Podano jej jedzenie – a ona odwróciła głowę, nie była w stanie przełknąć ani kęsa. Wtedy jeszcze nie było wiadomo dlaczego. Po przewiezieniu do lecznicy od razu rozwikłała się zagadka, dlaczego nie chciała jeść. W jej maleńkim pyszczku toczyła się walka, której nie mogła wygrać sama – potężny stan zapalny dziąseł, zębów i bolesne rany, a pod językiem niepokojąca narośl.
Każdy ruch, każda próba jedzenia była dla niej cierpieniem. To spowodowało u niej bardzo mocne niedożywienie, odwodnienie i apatię. Co pociągnęło za sobą kolejne powikłania. Już wiemy, że Frida ma anemię, a czekamy jeszcze na pozostałe wyniki badań. Nie możemy pozwolić, by wróciła na ulicę, tam nie miałaby szans na przeżycie. Nie po tym, przez co przeszła. Teraz pozostanie w klinice. Musimy zrobić pełną diagnostykę i dowiedzieć się, co jeszcze w sobie skrywa, jak mocno jest wyniszczony jej ogranizm przez stan zapalny i brak możliwości jedzenia.
Patrząc na takie zwierzęta, człowiek czasem zastanawia się, skąd one biorą tę siłę, tę mądrość, tę zadziwiającą umiejętność pojawiania się dokładnie tam, gdzie ktoś może je ocalić. Jakby miały własną sieć niewidzialnych wiadomości, jakby potrafiły wysłać do siebie sygnał: „Idź tam. Tam Ci pomogą.”
Tak samo zrobiła Frida. Ona nas znalazła. Teraz my szukamy wśród Was – ludzi o wielkich sercach, którzy potrafią zobaczyć więcej niż tylko zdjęcie chorego kota. Szukamy tych, którzy potrafią dostrzec w jej oczach prośbę o życie, o szansę, o nadzieję, której sama już nie potrafi utrzymać.
Pomóżcie nam, prosimy. W imieniu Fridy, która mimo bólu i cierpienia wciąż walczy – cicho, skromnie, z godnością, jakby wierzyła, że świat potrafi być jeszcze dobry.