Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Fiszka. Kotka, która zniknęła na cztery dni. Nikt nie wiedział, że w tym czasie umierała w cierpieniu…

Fiszka była kocią damą. Dziewczyną, która żyła na swoich zasadach. Tu była, tam pobiegła, tu przeskoczyła. Żyła wśród ludzi, a zarazem trochę obok nich. Nigdy nie wchodziła w konflikty z innymi zwierzętami, ale też nie szukała bliskiego kontaktu z człowiekiem. Była wolna. Taka właśnie była.

Mieszkała w okolicy garaży i piwnic. Była wysterylizowana, regularnie odrobaczana, zabezpieczana przed pasożytami i codziennie dokarmiana.

Każdego dnia przychodziła do swojego kociego bufetu. To właśnie tam czekała na nią pełna miseczka i osoby, które znały każdego wolno żyjącego kota. Wiedziały, który kot przychodzi jako pierwszy, który siada z boku, a który pojawia się dopiero po zmroku. Fiszka również miała tam swoje miejsce.

Aż nagle… Fiszka przestała przychodzić. Przez cztery dni nie pojawiła się w swoim kocim bufecie. Nie było jej przy miseczkach. Nie było jej wśród innych kotów. To zaniepokoiło osobę, która od dawna opiekowała się tym miejscem i doskonale znała Fiszkę.

Kiedy w końcu wróciła… serce pękło. Ledwo szła. Każdy krok sprawiał jej ogromny ból. Z jej ciała wydobywał się zapach świadczący o tym, że od wielu dni rozgrywał się dramat. Została natychmiast zabezpieczona i przewieziona do lecznicy. Tam wszystko stało się jasne.

W rozległej ranie rozwijały się larwy much. Fiszka była dosłownie zjadana za życia. Każda kolejna godzina oznaczała dla niej niewyobrażalny ból i postępujące wyniszczanie organizmu. To jednak nie był koniec złych wiadomości.

Badania RTG wykazały złamanie głowy kości udowej. Wszystko wskazuje na to, że musiała ulec poważnemu urazowi. Nie wiemy, czy potrącił ją samochód, czy wydarzyło się coś innego. Tego już prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Wiemy tylko jedno. Przez wiele dni cierpiała samotnie.

Dziś lekarze walczą o to, by najpierw opanować ogromny stan zapalny. Rana wymaga intensywnego leczenia, oczyszczania i codziennej opieki. Fiszka otrzymuje silne leki przeciwbólowe, antybiotyki, leki przeciwzapalne, jest nawadniana kroplówkami, dostaje dożylnie niezbędne mikro- i makroelementy oraz specjalistyczną karmę wspierającą odbudowę organizmu.

Dopiero gdy jej stan będzie stabilny, będzie można przeprowadzić operację złamanej głowy kości udowej. Dziś byłoby to dla niej zbyt dużym ryzykiem. Najpierw trzeba wygrać walkę z zakażeniem i odbudować wyniszczony organizm.

To oznacza kolejne dni hospitalizacji. Kolejne badania. Kolejne leki. Kolejne koszty.

Dlatego z całego serca prosimy Was o pomoc. Potrzebujemy środków na dalsze leczenie, operację ortopedyczną, hospitalizację, leki, specjalistyczną karmę, suplementację oraz wszystko to, co pozwoli Fiszce odzyskać zdrowie i uwolnić się od bólu.

Nie cofniemy tych czterech dni. Nie cofniemy cierpienia, którego doświadczyła. Ale możemy sprawić, że jej dalsza historia będzie już zupełnie inna.

Możemy sprawić, że kocia dama, która zawsze wracała do swojego kociego bufetu, tym razem wróci do życia.

Błagamy, pomóżcie nam uratować Fiszkę. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo dają jej szansę na życie bez bólu.

Dziękujemy z całego serca ❤️ 🐾

Przekaż darowiznę z hasłem FISZKA na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ FISZKĘ

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

FISZKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ