Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Aktualizacja 11.02.2026

Stan Fiony powoli się stabilizuje. To jeszcze nie jest zwycięstwo ale krok do przodu. To nie moment, w którym możemy odetchnąć z ulgą i powiedzieć „już po wszystkim”. Ale po wielu dramatycznych dniach, pełnych strachu i bezsilności, możemy wreszcie powiedzieć jedno: uff. Ale to jeszcze nie jest moment żeby triumfować.

Jeszcze niedawno patrzyliśmy, jak jej maleńkie ciało nie radzi sobie z niczym. Cokolwiek zjadła – wszystko z niej „uciekało”. Biegunki wyniszczały ją z dnia na dzień. Gasła w oczach. To był koszmar, który wydawał się nie mieć końca.
Po wprowadzeniu weterynarayjnej diety i zastosowaniu leczenia Koszmarne biegunki ustąpiły. To wciąż bardzo krucha stabilizacja, ale daje jej nadzieję. A nadzieja teraz jest bezcenna.
Fiona nadal wymaga ścisłej, specjalistycznej diety i stałego podawania leków. Jej trzustka i wątroba są pod stałą kontrolą. Organizm jest osłabiony, a każdy dzień to ostrożny krok naprzód. 

Przed nią długa droga leczenia, badań, wizyt i kosztów, które rosną szybciej, niż jesteśmy w stanie sami udźwignąć.

Dlatego dziś prosimy Was z całego serca — zostańcie z nią.
Wasze wsparcie już pomogło jej przetrwać najgorsze chwile. Teraz potrzebujemy go jeszcze bardziej, żeby ta krucha poprawa mogła zamienić się w prawdziwy powrót do zdrowia.
Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo ma znaczenie.
Dla Fiony to realna szansa.
Dla nas — nadzieja, że nie jesteśmy w tym sami.
Prosimy, pomóżcie nam zawalczyć o jej przyszłość. 💛

Przekaż darowiznę z hasłem FIONA na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ FIONĘ

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

FIONKA
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ

JEJ HISTORIA

„Piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami.”
Fiona jest tego bolesnym dowodem.
Fiona – biedna, stara sunia. Jedna z tych, które całe życie uczą się nie przywiązywać. Bo kiedy zaczyna ufać, znów zmieniają się ręce. Znów jest „czyjaś”, a po chwili… niczyja. Trafiła do ludzi, którzy chcieli dobrze. Myśleli, że kilka łyżek koziego mleka dziennie, dolewanego do wody, to coś wspaniałego. Coś zdrowego. Coś, co jej pomoże.
W dobrej wierze. Ale dobra wiara nie zawsze chroni przed tragedią.
Dla Fiony skończyło się to ostrą niewydolnością trzustki. Jej stare, zmęczone ciało nie udźwignęło tego obciążenia. Pojawił się ból. Ogromne osłabienie. Szara biegunka. A za tym przyszło odwodnienie i strach – ten cichy, psiego rodzaju strach, którego nie da się opisać słowami. I wtedy wydarzyło się to, co dzieje się zbyt często.
Nagle nikt nie był odpowiedzialny. Nagle pies stał się „nie nasz”.

„To chyba od sąsiada.”
„To pies jakiegoś wujka.”
Nie chcieliśmy dochodzić prawdy. Nie było na to czasu. Bo Fiona walczyła o życie. Została zabezpieczona. Dostała leki wspierające trawienie – Kreon, enterosgel łagodzący zatrucia, medyczną karmę Royal Canin Gastrointestinal Low Fat. Przez chwilę było lepiej. Przez krótką, kruchą chwilę pojawiła się nadzieja. A wtedy znowu zaczął się dramat. Pilny transport do kliniki. USG: powiększona wątroba, przewlekłe zapalenie dróg żółciowych, stan krytyczny. Kolejny cios dla organizmu, który już nie ma rezerw. Dziś Fiona musi pozostać pod stałą opieką lekarzy, na kroplówkach, lekach, ścisłej diecie. Każdy dzień to balansowanie na granicy bólu i nadziei. A przecież ona nie chce wiele. Nie marzy o zabawkach, kanapie ani długich spacerach. Chce tylko spokojnej starości. Bez bólu. Bez strachu. Bez kolejnych zmian rąk. Jest starą, „bezdomną” sunią, przerzucaną z miejsca na miejsce, jakby była problemem, a nie żywą istotą. I nawet tej spokojnej starości los jej odmówił. Dlatego dziś prosimy o pomoc. Chcemy walczyć o Fionę, ale bez Was nie damy rady. Koszty leczenia, hospitalizacji i specjalistycznej diety są ogromne, a jej walka wciąż trwa. Jeśli możecie – pomóżcie Fionie. Dajmy jej to, czego nigdy nie miała:
szansę na godne, spokojne życie. Choćby na jego ostatnim etapie.