Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Aktualizacja 18.11.2024

Drodzy Przyjaciele,

Dyzio czuje się świetnie! Dzięki Waszej pomocy, ten dzielny psiak wrócił do zdrowia, odzyskał humor i energię. Obecnie przebywa w domu tymczasowym, gdzie każdego dnia robi kolejne postępy.

Powoli zaczynamy rozglądać się za miejscem, które stanie się jego prawdziwym domem – pełnym miłości i bezpieczeństwa. Osoby zainteresowane adopcją prosimy o wypełnienie ankiety adopcyjnej, którą znajdziecie tutaj – https://forms.gle/4DbJGVcAcwcQ8PnK8W razie pytań zapraszamy do kontaktu na numer +48 882 032 002.

Informujemy, że do adopcji będą brane pod uwagę jedynie osoby, które wypełniły ankietę.

Dyzio

WSPIERAM DYZIA

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

DYZIO
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ

Przekaż darowiznę z hasłem DYZIO na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

Aktualizacja 28.10.2024

Przyjaciele, bardzo dziękujemy za pomoc w ratowaniu małego Dyzia.

Po wielu niespodziewanych zawirowaniach nareszcie możemy powiedzieć, że jego cierpienia dobiegły końca. Lekarze uporali się z parwowirozą, którą Dyzio zaraził się w klinice. Gdy jego stan się poprawił został przeprowadzony zabieg wyciągnięcia stabilizatora z łapki. Psiak zniósł wszystko bardzo dzielnie.

Teraz, jak widać na nagraniu, Dyzio odzyskał humor i energię i powoli przyzwyczaja się do nowej rzeczywistości. 

Dziękuję wszystkim, którzy wsparli tego biedaczka w jego walce o lepsze jutro. Gdyby nie Wy Dyzio nie dałby sobie rady. Jesteście wielcy.

Aktualizacja 14.10.2024

Kochani, wydarzyła się tragedia.

Dyzio zaczynał już czuć się dobrze, wszystko zapowiadało się chylić ku końcowi, a lekarze podjęli decyzję o odrobaczeniu psiaka przed wypisaniem go z kliniki. Cały proces trwał długo i trzeba było przeprowadzić aż trzy kuracje, żeby uporać się ze wszystkimi pasożytami. Tydzień później Dyzio miał zostać zaszczepiony przeciwko chorobom zakaźnym, jednak w międzyczasie zaraził się parwowirozą, od innego pieska, który był akurat pacjentem tej kliniki.

Nasz bohater bardzo cierpi z powodu uporczywej biegunki i wymiotów, a jego i tak już wcześniej osłabiony organizm, coraz bardziej traci siły. Lekarze zaczęli podawać kroplówki, jednak my nie mamy już środków na dalszą kurację. Pierwotne leczenie Dyzia pochłonęło bardzo dużo pieniędzy i nie stać nas na dalsze leczenie.

Kochani, z całego serca błagamy Was o pomoc dla małego Dyzia. Psiak przeszedł już naprawdę długą drogę  w walce o odzyskanie zdrowia. Nie możemy go teraz tak po prostu porzucić. On nadal potrzebuje naszej pomocy, ponieważ samemu nie jest w stanie wygrać nierównej walki z chorobą. Prosimy, pomóżcie nam uratować jego życie.

Aktualizacja 03.10.2024

Pamiętacie jeszcze Dyzia? Mam dla Was nowe informacje dotyczące psiaka!

Ma się on już naprawdę dobrze! Jego łapki ładnie się zrastają i nie zapowiada się, żeby nastąpiły jakiekolwiek komplikacje w procesie leczenia. Usunięcie stabilizatorów ma zostać przeprowadzone za 2 tygodnie. Razem z powrotem do zdrowia piesek odzyskuje chęć do zabawy i dobry humor😊

Póki co nasz bohater przebywa jeszcze w klinice. Obrażenia jego łapek były na tyle rozległe, że proces leczenia jest długotrwały, jednak możemy Was zapewnić, że teraz wszystko zmierza już ku końcowi. Zachęcamy do dalszego wsparcia Dyzia i trzymania kciuków za jego szybki powrót do normalności😃

Dagmara

Aktualizacja 23.09.2024

Przyjaciele, mam dobre informacje.

Dyzio powolutku wraca już do formy! Mimo iż jest jeszcze mały psiak na pewno nie można powiedzieć, że nie jest dzielny. W ostatnich dniach psiak wykazał się ogormną wolą walki i chęcią do życia, co bardzo nas cieszy. Rany na jego łapkach powoli się goją, a Dyzio odzyskuje wigor i pogodę ducha.

Dziękujemy za pomoc w jego uratowaniu i zachęcamy Was do dalszego wsparcia. Psiak musi jeszcze jakiś czas pozostać w klinice, więc wszystkie środki na rzecz jego rekonwalescencji będą ogromną pomocą.

Dagmara

Aktualizacja 18.09.2024

Przyjaciele, na wstępie chciałam powiedzieć, że jestem bardzo poruszona Waszym zainteresowaniem sprawą Dyzia i ilością wiadomości, jakie dostajemy od Was w jego sprawie. 

Psiak bardzo dzielnie przeszedł operacje obu łapek. Kości udało się poskładać, a same kończyny ustabilizować na tyle, że Dyzio prawdopodobnie odzyska w przyszłości swoją dawną sprawność. 

Póki co psiaczek musi pozostać w klinice i nadal potrzebuje Waszego wsparcia. Jego droga do zdrowia jest jeszcze długo i mimo, że rokowania nie są już tak mroczne, to Dyzio nadal potrzebuje stałej, specjalistycznej opieki. 

Jeszcze raz dziękujemy za wszystko co dotychczas dla niego zrobiliście i prosimy o dalszą pomoc.

Dagmara

JEGO HISTORIA

Dyzio padł ofiarą ludzkiego okrucieństwa. Lekarze walczą o jego życie, jednak jego stan jest krytyczny. Potrzebna jest pilna operacja i specjalistyczne leczenie!

Dyzio został znaleziony w stanie, który mrozi krew w żyłach. Leżał przeraźliwie wyjąc z bólu, zupełnie bezbronny, pozostawiony na pastwę losu. Dla wielu ludzi był „tylko kolejnym bezdomnym psem”, istotą bez znaczenia, na którą nikt nie zwracał uwagi. Nikogo nie interesowało, że to dopiero szczeniaczek, maleńkie psie dziecko. Dopiero kobieta, która akurat przechodziła w okolicy, zwróciła na niego uwagę i rozpoczęła misję ratunkową. 

Dyzio w trybie pilnym trafił do naszej zaprzyjaźnionej kliniki weterynaryjnej. Psiak cały czas rozpaczliwie piszczał z bólu, nie mógł stanąć na łapkach, które były ewidentnie zniekształcone. Nawet najmniejszy ruch czy dotyk powodował u niego niewyobrażalny ból, który przeszywał całe jego maleńkie i zmasakrowane ciałko. 

Dopiero po podaniu środków przeciwbólowych udało się go zbadać. Okazało się, że jego dwie przednie łapki są złamane, a wręcz zmiażdżone! Złamania są wieloodłamowe, jakby ktoś zrobił mu to specjalnie… Jego brzuszek jest bardzo bolesny, w trakcie USG okazało się, że psiak ma uszkodzoną nerkę oraz moczowód. Nie wiemy co dokładnie się stało, ale obrażenia wskazują na to, że padł ofiarą ludzkiego okrucieństwa. Jego poturbowane ciałko jest dowodem na to, jak bezduszni potrafią być ludzie.  

Niestety stan tego maleństwa jest krytyczny. Nie mamy pojęcia co przyniosą najbliższe dni, ale będzie to walka o życie Dyzia, które tak naprawdę dopiero się zaczęło, a już spotkała go taka krzywda. Łzy same cisną się do oczu, a serce pęka na pół… Jak można było go tak bestialsko potraktować? 

Jego stan wymaga natychmiastowej, intensywnej opieki weterynaryjnej – operacji, leczenia i rehabilitacji. Przed nim długa droga do zdrowia, ale nie możemy się poddać. Proszę, pokażmy mu, że nie wszyscy ludzie są potworami. Błagamy o pomoc dla tego biedaczka, nie jesteśmy w stanie zmienić przeszłości, ale możemy zadbać o to by nigdy więcej nie spotkała go taka tragedia. Każda forma wsparcia dla tego biedaczka jest bezcenna, nawet najmniejsza wpłata czy udostępnienie jest w tej chwili na wagę złota! 

Koszty jego leczenia będą horrendalnie wysokie, ale nie pozwólmy aby to przekreśliło jego szansę na powrót do zdrowia. Niech Wasze wsparcie będzie dla niego nową drogą – drogą do zdrowia, szczęścia oraz bezpieczeństwa. Nie bądźcie obojętni. Dyzio zasługuje na miłość, na troskę i na życie bez bólu. Razem możemy uratować to maleństwo!