Aktualizacja 2.06.2026
Dośka ma za sobą kolejną kontrolę weterynaryjną 🐾💛
Badania pokazały, że kości zrastają się prawidłowo. Jest to długi i mozolny proces którego nie jesteśmy w stanie przyspieszyć. W takich przypadkach zostaje nam danie zwierzęciu czasu i wykazanie się cierpliwością i miłością.
Dośka zaczyna pokazywać znowu swój pazur i jak by mogła to już teraz rozstawiła by nas wszystkich po kątach. To kocica z pazurem i charakterkiem 😉.
Jeszcze w tym miesiącu Dośkę czeka zdjęcie szwów, ale już teraz widać, jak dużą drogę przeszła.
Coraz lepiej radzi sobie na co dzień. Sama korzysta z kuwety, jej rany się goją, a apetyt wrócił na tyle, że je już samodzielnie. Nawet sucha karma, która jeszcze niedawno była poza jej zasięgiem, nie stanowi dziś problemu.
Dośka nadal otrzymuje antybiotyki oraz witaminy wspierające organizm w czasie rekonwalescencji. To wciąż ważny etap leczenia, który wymaga czasu i cierpliwości.
Najbardziej wzrusza jednak coś innego. Dośka powoli odzyskuje swoją kocią naturę. Coraz częściej daje znać, że ma własne zdanie, że chciałaby więcej swobody i że świat poza rekonwalescencją zaczyna ją znowu interesować.
Przed nią jeszcze trochę czasu, cierpliwości i dalszej opieki, ale każdy taki mały krok przypomina nam, jak wiele już udało się osiągnąć.
Dziękujemy wszystkim, którzy nadal są przy Dośce i wspierają jej leczenie ❤️
Przekaż darowiznę z hasłem DOŚKA na konto:
RATUJĘ DOŚKĘ
882 088 834Wyślij SMS o treści
JEJ HISTORIA

Dośka. Kotka jakich wiele – a jednak jedyna w swoim rodzaju.
Mieszkała w garażach od czterech lat. Przychodziła regularnie na jedzenie, zawsze elegancka, subtelna, prawdziwa kocia dama. Taka, która wiedziała, kiedy zamruczeć, kiedy zamiauczeć, kiedy spojrzeć tym swoim mądrym oczkiem… ale też kiedy pokazać pazur i przypomnieć wszystkim, że żyje na własnych zasadach.
Była indywidualistką, ale taką, która wyróżniała się w tłumie.
Nie wychodziła poza swój teren. Znała swoje ścieżki, swoje kąty, swoje życie. Była odrobaczana, szczepiona i doglądana przez osobę, która od lat opiekuje się osiedlowymi kotami, dokarmia je i zna tu każdy koci zakamarek oraz większość tych futrzastych mieszkańców.
I nagle wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Coś musiało ją wystraszyć. Wybiegła poza swój bezpieczny świat. Została potrącona przez samochód.
Dostaliśmy informację, że w krzakach leży kotka potrzebująca natychmiastowej pomocy. Osoba, która od lat zna i dokarmia osiedlowe koty, pojechała na miejsce. To właśnie ona znalazła Dośkę w tragicznym stanie – zakrwawioną, pokiereszowaną, obolałą, miauczącą ostatkami sił, z bardzo wysoką temperaturą. Po jej zabezpieczeniu rozpoczęliśmy walkę o życie tej kociej damy.
W lecznicy rozpoczęła się walka o jej życie. Lekarze powiedzieli wprost – kluczowe będą pierwsze 24 godziny. Dośka została ustabilizowana, nawadniana i wzmacniana. Po dobie udało się przeprowadzić bardzo trudną operację szczęki, która musiała zostać zadrutowana.
Dziś jej stan nadal jest bardzo ciężki, a rokowania ostrożne. Ale my nie tracimy nadziei. Bo nadzieja umiera ostatnia.
Przed Dośką dopiero początek walki o powrót do zdrowia. Przed nią jeszcze wiele zabiegów, kontroli i operacji. To będzie długie, trudne i bardzo kosztowne leczenie. Na ten moment musi pozostać w klinice pod całodobową opieką lekarzy przez cały okres rekonwalescencji. Nie chce jeść ani pić, jest nawadniana, karmiona i leczona praktycznie na siłę, bo bez tego nie miałaby żadnych szans na przeżycie.
Przez całe życie to ona ustalała zasady. To ona rozdawała karty. Niezależna, dumna, żyjąca po swojemu. Ale tym razem jest inaczej. Tym razem to my ustalamy zasady i rozdajemy karty, walcząc o jej życie – nawet jeśli ona jeszcze próbuje pokazać swój pazur.
Dlatego z całego serca prosimy Was o pomoc dla naszej Dośki – rezydentki garaży, królowej osiedlowych ścieżek, kotki, która przez lata żyła po swojemu, nikomu nie przeszkadzając, a dziś sama potrzebuje ratunku.
Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają ogromne znaczenie.
Dziękujemy wszystkim ludziom dobrej woli za wsparcie dla Dośki.