Aktualizacja 07.11.2025
Siemanko, tu ja – Bronek! 😺
Ale mam dla Was newsa! Mam się naprawdę super – trafiłem do cudownego domku, który miał być tylko tymczasowy… ale wiecie co? Tak spodobałem się mojej nowej rodzince, tak im się podlizywałem, tak się z nimi miziałem, że zdecydowali, że mogę z nimi zostać na zawsze! 💕 Niech Was wcale nie dopada zdziwienie – to naprawdę wspaniały dom! Pełen opieki, czułości i miłości, a do tego nie brakuje zabaw i wspólnych wygłupów. Jestem przeszczęśliwy – radość wypełnia mnie od wąsików aż po sam czubek ogonka! 🐾
Wielkie dzięki, kochani, bo to wszystko dzięki Wam 💗
Wasz bardzo wdzięczny Bronek 💫
Przekaż darowiznę z hasłem BRONEK na konto:
RATUJĘ BRONKA
882 088 834Wyślij SMS o treści
Aktualizacja 17.10.2025
Bronek powoli wraca do zdrowia. Jego organizm się regeneruje, a nasz dzielny kotek po raz pierwszy od długiego czasu zaczął jeść samodzielnie. Każdy kęs to dla niego ogromny sukces i znak, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Rana na jego łapce ładnie się goi.
Krok po kroku Bronek odzyskuje radość życia, a jego spojrzenie jest pełne ciekawości i nadziei.
Jesteśmy dobrej myśli i wierzymy, że przed Bronkiem jeszcze wiele pięknych chwil.
Prosimy – trzymajcie za niego kciuki, bo każdy gest wsparcia dodaje mu siły i pokazuje, że świat potrafi być dobry.

JEGO HISTORIA
Na podwórku wielopiętrowego budynku stałymi bywalcami są bezdomne koty. Jedni ludzie je przeganiają, inni z litości dosypują garść karmy czy wlewają odrobinę wody do miski. Te koty są wiecznie głodne. Zjadają wszystko, co uda im się znaleźć.
Któregoś dnia ktoś zauważył jednego z nich – Bronka, który siedział przy misce, płakał, miauczał, ale nie jadł… Postanowił mu pomóc i zabrał go do kliniki. Tam wyszła na jaw dramatyczna prawda: jego żołądek był pełen kości. Bronek, umierając z głodu, jadł cokolwiek znalazł… a może ktoś celowo „dokarmił” go kośćmi. Tego nigdy się nie dowiemy. Wiemy tylko, że konieczna była natychmiastowa, ratująca życie operacja.
Ale to nie był koniec dramatu. Jego łapka była owinięta starym, brudnym bandażem. Ktoś kiedyś próbował pomóc, ale zostawił kota samego sobie. Pod brudnym opatrunkiem kryła się stara rana, zaropiała, cuchnąca, którą Bronek dźwigał samotnie od długiego czasu.
Jak to u kota bezdomnego, nie obyło się bez pasożytów i pcheł. Dodatkowo wychudzenie i odwodnienie dla jego małego organizmu było skrajnie wyczerpujące.
Dziś Bronek jest po operacji wyciągnięcia kości z żołądka, ale potrzebuje dalszej opieki. Walczymy o jego łapkę, walczymy o to, żeby znów mógł stanąć na czterech łapkach i cieszyć się życiem. A przed nami opieka weterynaryjna, leki, suplementy, specjalistyczna karma…
Sami nie damy rady. Potrzebujemy Waszej pomocy.
Bronek – tak jak każde inne stworzenie – nie zasłużył na życie w bólu, głodzie i samotności. Pokażmy mu, że człowiek potrafi być dobry. Że miseczka może być pełna, że łapka może przestać boleć, a miękkie posłanie i czułe ręce mogą zastąpić zimny beton na klatce schodowej.
Prosimy – pomóżcie Bronkowi dostać szansę na lepsze życie.