Buster na trzech łapach, ale z pełną mocą do życia

Aktualizacja 9.07.2025
Halo, baza! Tu Buster 🐾
Nadaję prosto z mojego domowego hoteliku, gdzie podobno jestem wzorowym lokatorem. Jak mogłoby być inaczej? 😏
Wiecie, na początku wszyscy patrzyli na mnie z takim przejęciem, jakbym zaraz miał się przewrócić. A ja szybko ogarnąłem, że na trzech łapach też da się całkiem nieźle rozrabiać. Dzisiaj biegam, jakby nic się nie zmieniło… no, może tylko trochę trudniej mnie dogonić 😎
Największy problem? Ludzie nadal próbują mnie oszczędzać. A ja im ciągle pokazuję, że trzy łapy wcale nie oznaczają trzech razy mniej energii. Oj nie! 🤭
Mam swoje ulubione miejsce do drzemek, wiem już, gdzie najlepiej dopominać się o głaski, a kiedy otwiera się lodówka, melduję się szybciej niż błyskawica. Nie pytajcie, jak to robię. To psia tajemnica 🐶
Na koniec chciałem Wam podziękować. To dzięki Wam dostałem szansę na nowe życie. Dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. Bez Was nie dałbym rady 🧡
Wasz Buster 🐾
Przekaż darowiznę z hasłem Puchatek na konto:
MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
Fundacja Kubusia Puchatka
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin
Forma płatności
- Otwórz aplikację mobilną swojego banku, kliknij w ikonę BLIK i wybierz Przelew na telefon
- Wpisz numer telefonu naszej fundacji
882 088 834 - Podaj kwotę wsparcia, potwierdź dane i zaakceptuj mobilną autoryzacją
JEGO HISTORIA

Leżał na poboczu. Sam. Bezradny. Nie mógł wstać. Każdy ruch sprawiał mu ból, więc tylko podnosił głowę i patrzył na przejeżdżające samochody. Cierpiał w milczeniu, jakby wiedział, że jego życie zależy od tego, czy ktoś się zatrzyma. Błagał o pomoc spojrzeniem. Chciał iść dalej, chciał żyć – ale jego ciało odmawiało posłuszeństwa.
Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy nie przeszli obojętnie. Zatrzymali się. Podnieśli go ostrożnie, bo z bólu drżał cały. Nie wiedzieli, jak długo tam leżał, nie wiedzieli co się stało. Najprawdopodobniej potrącił go samochód. Wiedzieli tylko, że nie można go tak zostawić. Zawieźli go prosto do kliniki, bo wiedzieli, że czas jest bardzo cenny…
Weterynarz nie miał dobrych wiadomości. Łapa psa jest złamana, co wykazały badania RTG, a co najgorsze – gnije od dłuższego czasu. To nie jest świeży uraz. Wszystko wskazuje na to, że do potrącenia doszło już wcześniej, a on przez długi czas chodził z ogromnym bólem i postępującą martwicą, powoli tracąc szansę na ratunek.
Od razy dostał silne leki przeciwbólowe. Możemy się tylko domyśleć, że ból był niewyobrażalny. Lekarze zajęli się procesem gnilnym łapy oraz będą robić wszystko, żeby uratować łapkę. Po tym, co przeszedł jest spokojny, cierpliwy i znosi z wielką godnością ból. Patrzy na człowieka z nadzieją, jakby wiedział, że to jego jedyna szansa.
Przed nim długie leczenie farmakologiczne i rehabilitacja, w tym m.in. zmiana opatrunków oraz podawanie leków przeciwbólowych, przeciwzapalnych i antybiotyków. Odbudowa tak bardzo zniszczonego mięśnia potrwa dość długo. Chłopak pozostanie w klinice, gdzie otrzyma najlepszą możliwą opiekę. Musimy go wesprzeć m.in. dobrą karmą i suplementami. To wszystko wiąże się z ogromnymi kosztami, których sami nie udźwigniemy.
On naprawdę chce żyć. Widać to w jego oczach. Mimo bólu ufa człowiekowi. Prosimy, pomóżcie nam zawalczyć o jego życie i o to, żeby już nigdy nie cierpiał w samotności. Każda pomoc ma znaczenie. Każda złotówka to krok bliżej do życia bez bólu. Dajmy mu szansę. Dajmy mu żyć.




Bądź na bieżąco!
Zapisz się do newslettera.