Aktualizacja 26.03.2026
Mam wspaniałą wiadomość!
Wreszcie opuściłem tę wstrętną klinikę, gdzie ciągle dostawałem zastrzyki i kroplówki…
Teraz czuję się zdrowy, silny i pełen energii! Po wyjściu z kliniki zostałem ze swoim człowiekiem, który przywiózł mnie do lecznicy.
Jestem przeszczęśliwy, bo odnalazłem swoje miejsce na ziemi.
Mam ciepłe legowisko, pełną miskę i przede wszystkim mnóstwo miłości.
Po powrocie do domu niestety nie spotkałem się ze swoim bratem, ale ponoć on też ma super dom.
Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali, trzymali kciuki.
Dzięki Wam dziś merdam ogonem z radości!

Przekaż darowiznę z hasłem BOSMAN na konto:
RATUJĘ BOSMAN
882 088 834Wyślij SMS o treści
JEGO HISTORIA
Trzy małe szczeniaki ktoś wyrzucił w lesie, z dala od ludzi. Bez jedzenia. Bez schronienia. Bez najmniejszej szansy na przetrwanie. Jak niepotrzebne rzeczy, których najłatwiej się pozbyć.
Szczeniaki odnalazł przypadkowy mężczyzna. Nie przeszedł obojętnie – zabrał je z lasu i przywiózł bliżej miasta, aby były bezpieczne. Jednemu szczeniakowi, od razu udało się znaleźć kochający dom. Dwa pozostałe zostały pod jego opieką. Zapewnił im schronienie i opiekę.
I wtedy, drugiego dnia, przyszedł koszmar.
Jeden z chłopców przestał jeść. Stał się ospały, gasł w oczach. Następnego dnia pojawiły się wymioty i krwawa biegunka. Każda minuta była walką, każdy oddech – niepewnością.
Diagnoza w klinice była druzgocąca: parwowirusowe zapalenie jelit. Śmiertelna choroba niezaszczepionych szczeniąt. Choroba, której można było zapobiec.

Bosman walczy teraz o życie w klinice. Jest nawadniany, otrzymuje leki przeciwwirusowe i preparaty wspomagające pracę jelit. Lekarze robią wszystko, co w ich mocy, by go uratować.
Leczenie parwowirozy jest bardzo kosztowne.
Ale jak mamy powiedzieć „nie”?
Jak mamy bezczynnie patrzeć, jak umiera pies tylko dlatego, że ktoś był nieodpowiedzialny?
Człowiek, który je znalazł, dał im schronienie i serce, nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć kosztów leczenia. To emeryt o ogromnym sercu – człowiek, który okazał tym szczeniętom więcej miłości i odpowiedzialności niż ci, którzy pozostawili je na pastwę losu.
Bo to nie wirus zawinił.
Zawinił człowiek.
Ktoś porzucił je w lesie.
Ktoś nie zaszczepił.
Ktoś nie zabezpieczył.
A teraz małe, niewinne życie płaci za ludzką bezmyślność.
Drugi szczeniak na razie nie ma objawów. Ale żyjemy w strachu. Parwowirus rozprzestrzenia się błyskawicznie. Jeśli zachoruje również on – koszty będą podwójne. A już teraz ledwo udaje się pokryć leczenie Bosmana.
Nie prosimy.
My błagamy.
O pomoc dla jednego małego chłopca, który nie zrobił nic złego.
O wsparcie w walce, która trwa całą dobę.
O szansę na życie dla porzuconego dziecka.
Każda wpłata to realna pomoc. To kroplówka. To lek. To kolejny dzień walki. To nadzieja, że Bosman przeżyje.
Nie pozwólmy, by kolejne porzucone, niezaszczepione szczenię umierało w cierpieniu.