Aktualizacja 02.05.2025
Bonita wciąż przebywa pod czujnym okiem lekarzy weterynarii. Choć jej historia złamała nam serca, pojawiło się światełko nadziei. Dzięki troskliwej opiece i podanym lekom, rany na jej głowie i uchu zaczęły się goić. Proces ten przebiega powoli, ale zauważalnie – z każdym dniem stan Bonity jest coraz bardziej stabilny. Szwy, które wrastały w ciało i powodowały ogromny ból, zostały ostrożnie usunięte. Infekcja w uchu wreszcie zaczęła ustępować, a Bonita – choć nadal bardzo osłabiona – powoli odzyskuje siły. Nadal otrzymuje specjalistyczne leczenie, regularne opatrunki i wsparcie żywieniowe. Walczymy też o to, by zaczęła jeść samodzielnie – każdy mały kęs to dla niej ogromny krok. Wciąż nie wiemy, co dokładnie ją spotkało. Nie wiemy, kto zawiódł, kto porzucił ją w tak dramatycznym stanie. Ale wiemy jedno – Bonita nie jest już sama. Otoczona troską i miłością, ma szansę na życie bez bólu. Potrzebujemy Waszej pomocy, by tę walkę kontynuować. Koszty leczenia, leków i dalszych badań są ogromne. Prosimy – pomóżcie nam ratować Bonitę. Każde wsparcie ma znaczenie. Razem możemy przywrócić jej zdrowie i podarować nowy, lepszy początek.

Przekaż darowiznę z hasłem BONITA na konto:
RATUJĘ BONITĘ
882 088 834Wyślij SMS o treści
Nie wiemy, jak to się stało. Czy Bonita uciekła? A może ktoś ją po prostu wyrzucił…? A może koszty przerosły opiekuna? Może zabrakło empatii, może zabrakło chęci walki o jej życie… Wiemy jedno – ta kotka została zostawiona w trakcie leczenia, z widocznym bólem i cierpieniem. Po prostu porzucona.
Nasi zaprzyjaźnieni wolontariusze ją zauważyli.
Bonita miała ogoloną głowę i szwy w uchu. Widać, że musiała przejść jakiś zabieg. Niestety – nie wiemy, co się dokładnie działo. Nie wiemy, jakie leki były stosowane, jakie procedury wykonano, jak długo trwało leczenie. Lekarze na tą chwilę próbują to ustalić, ale to jest walka po omacku.
Jej stan jest niepokojący. Ucho wygląda, jakby gniło – szwy wrosły się w ciało, rana ropieje. Podano jej antybiotyki, ale nie wiadomo czy zadziałają. Czekamy na wyniki antybiogramu. Rana jest przemywana, ale proces gojenia będzie długi i wymaga ogromnej troski.
Co gorsza – Bonita niemal w ogóle nie je. Jest tak słaba i wyniszczona, że konieczne było wdrożenie żywienia dożylnego.
Patrząc na nią serce pęka. Jest taka malutka, bezbronna, a jej spojrzenie mówi więcej niż tysiąc słów. Została sama. Z poranionym ciałem, z ogromnym bólem i nikłą szansą na ratunek – gdyby nie pomoc ludzi, którym los zwierząt nie jest obojętny.
Prosimy Was – pomóżcie Bonicie. Ona naprawdę nas potrzebuje. Bez wsparcia nie damy rady opłacić jej leczenia, leków, dalszej diagnostyki. Każda złotówka, każda udostępniona wiadomość to dla niej szansa. Szansa na życie bez bólu. Szansa na to, by w końcu ktoś się o nią zatroszczył – nie na chwilę, ale na zawsze.
Nie pozwólmy, by cierpiała w samotności. Bonita zasługuje na ratunek.