Aktualizacja 30.07.2024
Moi drodzy, tak jak pisaliśmy w poprzedniej aktualizacji, dzięki Waszej ogromnej pomocy, stan Bogusia znacznie się poprawił.
Piesek póki co pozostaje jeszcze w klinice, jednak czuje się już na tyle dobrze, że zaczyna powoli wychodzić na spacerki 🙂 Jak widać na razie dość nieśmiało oswaja się z rzeczywistością po pogryzieniu, jednak możemy zapewnić, że z dnia na dzień psiakowi idzie coraz lepiej.
Jeszcze raz z całego serca dziękujemy za ogromne zainteresowanie i wsparcie jakie okazaliście dla tego biedaczka. Gdyby nie Wy, ratunek Bogusia nie byłby możliwy. Dziękuję.
Dagmara
Przekaż darowiznę z hasłem BOGUŚ na konto:
WSPIERAM BOGUSIA
882 088 834Wyślij SMS o treści
Aktualizacja 26.07.2024
Kochani, wiele z Was pyta nas o stan Bogusia.
Psiak dalej przebywa w klinice, gdzie poddawany jest leczeniu i powoli dochodzi do siebie. Lekarze poczynili wszelkie możliwe środki, żeby ułatwić im gojenie się. Rany w okolicy uszka i ogona zostały bardzo dokładnie zabezpieczone i na szczęście Bogusiowi nie grozi utrata żadnego z nich. Póki co piesek musi pozostać jeszcze pod opieką weterynarzy, ze względu na potrzebę zmieniania opatrunków, ale jego rokowania są coraz lepsze i nasz biedaczek powoli dochodzi do siebie.
Bardzo dziękujemy Wam za ogromne zainteresowanie sprawą Bogusia i zachęcamy do dalszym wpłat na rzecz psiaka.
Dagmara
JEGO HISTORIA
Boguś został brutalnie pogryziony przez bezpańskie psy. Lekarze stwierdzili rozległe rany szarpane, z których cały czas sączy się krew.
Popołudnie miało być spokojne, nic nie zwiastowało tego co się wydarzy. Zadzwonił telefon… W słuchawce usłyszałam głos mężczyzny, który powiedział mi coś, co zmroziło mi krew w żyłach. Opowiedział, że wraz ze znajomym był świadkiem bestialskiego ataku bezpańskich psów na Bogusia, który leży cały we krwi. Mężczyźni wykazali się wielkim heroizmem i odpędzili agresywne psy. Zostali tylko oni i dogorywający z bólu piesek.
Nie miałam serca odmówić im pomocy, kiedy opisywali stan psiaka. W tamtym momencie rozpoczęła się misja ratunkowa. Zobaczyliśmy go w kałuży krwi, bez oznak życia, myśleliśmy, że już jest za późno… że to koniec. Jednak Boguś wciąż próbował łapać oddech. Jak najszybciej pojechaliśmy do zaprzyjaźnionej lecznicy.

Lekarze stwierdzili rozległe obrażenia i rany szarpane, z których wciąż sączyła się krew. Najbardziej ucierpiała okolica jego uszu oraz ogona, rany są głębokie i z pewnością powodują niewyobrażalny ból. Boguś dosłownie przelewał nam się przez ręce, nawet najmniejszych ruch sprawił mu ogromne cierpienie. Dopiero po podaniu środków przeciwbólowych, wróciło do niego trochę życia i z wdzięczności polizał moją rękę. Zapamiętałam ten moment bardzo mocno i dodało mi to wiary, że możemy go uratować.
Niestety brakuje mi środków, by opłacić jego pełne leczenie w klinice. Boguś będzie musiał spędzić tam co najmniej kilkanaście dni, a to wiąże się z wysokimi kosztami. Jak wiecie moja sytuacja jest w tej chwili bardzo trudna, mam dużo zwierząt pod opieką, które też potrzebują pomocy. Nie mogłam odmówić Bogusiowi, bo wiedziałam, że on sam sobie nie poradzi i dojdzie do najgorszego.
Sytuacja jest krytyczna! Pilnie potrzebuję Waszego wsparcia, aby ocalić życie pogryzionego Bogusia. Bardzo proszę Was o pomoc, jesteście jedyną szansą dla tego biedaczka, który cudem uniknął śmierci, jednak ona nadal mu depcze po piętach. Proszę, nie bądźcie obojętni na jego krzywdę!
Dagmara