Twoja pomoc ratuje życie
MBANK PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC BREXPLPWMBK

Aktualizacja 21.08.2025

Cześć, to ja – Bodzio!
Pamiętacie mnie? Jeszcze niedawno walczyłem z bólem i poważnymi ranami, ale dzisiaj mam dla Was świetną wiadomość – wszystko się zagoiło! Moje ciało doszło do siebie, futerko odrosło, a ja czuję się jak… młody bóg! Młody, zdrowy i – nie ukrywajmy – przystojny! 😼
Zostałem też pozbawiony moich klejnotów. 🤭
A wiecie co? Kiedyś kotki oglądały się za mną na ulicy, ale teraz… jedna kobieta całkiem skradła moje serce ❤️ To moja nowa tymczasowa mama! To ona przywiozła mnie z kliniki do domu. Pachnącego, ciepłego, z mnóstwem zakamarków do odkrywania i przytulnych miejsc do spania.
Jest cudownie. Jestem kochany, bezpieczny, najedzony i mam wszystko, czego mi trzeba.
Z całego serca dziękuję każdemu, kto mi kibicował, wspierał i pomagał przejść przez te trudne chwile. Bez Was nie byłoby mnie tutaj – szczęśliwego, zdrowego i pełnego życia. Dziękuję! 💚

Przekaż darowiznę z hasłem Bodzio na konto:

MBANK: PL44 1140 2004 0000 3502 8321 7016
SWIFT/BIC: BREXPLPWMBK
FUNDACJA KUBUSIA PUCHATKA
Adama Mickiewicza 3D/2, 57-100 Strzelin

RATUJĘ BODZIA

wybierz kwotę

lub

wybierz kwotę

882 088 834

Wyślij SMS o treści

BODZIO
NA NUMER 7420(KOSZT 4,92 PLN)
NA NUMER 7901(KOSZT 11,07 PLN)
I KUP TAPETĘ

Aktualizacja 29.07.2025

Kochani, prawie nie ma już śladu po ranach Bodzia!
Nasz dzielny kotek przeszedł naprawdę wiele, ale jego cierpienie powoli odchodzi w zapomnienie. Teraz pozostaje już tylko, aby futerko mu pięknie odrosło.
Jego organizm coraz lepiej się regeneruje, a my jesteśmy pełni nadziei, że już niedługo będzie w pełni zdrowy.
To wszystko dzięki Wam i Waszemu wsparciu! Leczenie wciąż trwa, ale najgorsze już za nami. Nie zapominajcie o nim, razem doprowadzimy Bodzia do pełni sił. Dziękujemy z całego serca!

Aktualizacja 23.06.2025

Pamiętacie, jak pisaliśmy, że Bodzio walczy o życie, a jego organizm z trudem znosił ogrom bólu? Dziś mamy dla Was zdecydowanie lepsze wieści – wszystko zaczyna iść w dobrą stronę. Nasz dzielny kociak powoli wraca do zdrowia.
Bodzio zaczął jeść, a jego stan się poprawia. Rany goją się coraz lepiej, skóra się regeneruje, a oczy kocurka nabrały blasku i… tak, można powiedzieć, że zaczął się uśmiechać. 🐱
Wciąż otrzymuje leki przeciwbólowe i preparaty wzmacniające, a jego rana jest codziennie czyszczona i odpowiednio pielęgnowana. Nadal wymaga hospitalizacji i troskliwej opieki, ale najgorsze chyba już za nim.
To dzięki Wam Bodzio ma szansę wrócić do życia bez bólu i strachu. Dziękujemy za każdą złotówkę, każde dobre słowo i udostępnienie. Leczenie wciąż trwa – prosimy, nie zostawiajcie go teraz. Pomóżcie nam dokończyć tę walkę.

Aktualizacja 04.06.2025

Kiedy Bodzio trafił do kliniki, lekarze nie mieli pewności, czy jego organizm wytrzyma ogrom bólu, przez jaki przechodził.
Dziś możemy wreszcie odetchnąć z ulgą. Bodzio walczy. I, co najważniejsze – zaczyna wygrywać. Otrzymuje silne leki przeciwbólowe, antybiotyki oraz preparaty wspomagające jego osłabiony organizm. Jego rana jest regularnie czyszczona i smarowana maściami. Nadal wymaga hospitalizacji i troskliwej opieki, ale jest lepiej. Skóra zaczyna się powoli regenerować. To jeszcze nie koniec leczenia – przed nim długa droga.
Dziękujemy Wam z całego serca za dotychczasową pomoc – to dzięki Wam Bodzio ma szansę walczyć. Prosimy, nie przestawajcie wspierać tego dzielnego kocurka. Każda złotówka, każde udostępnienie, każda dobra myśl ma znaczenie. Pomóżcie nam pokazać Bodziowi, że życie potrafi być inne – bez bólu, bez strachu, z ludźmi, którzy nie tylko chcą pomóc, ale wiedzą, jak to zrobić.

JEGO HISTORIA

Bodzio to kot, który zaznał cierpienia nie z powodu zła, ale przez nieudolną próbę pomocy. Znaleziony przez starszą kobietę – samotną, ubogą, z sercem na dłoni, ale bez dostępu do transportu i bez środków na leczenie. Próbowała działać sama. Chciała pomóc Bodziowi. Robiła to, co wydawało jej się słuszne. Niestety – jak to często bywa – dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
Nie wiadomo, co gorsze – znieczulica czy niewiedza ubrana w dobre zamiary. Zamiast ratunku Bodzio otrzymał leczenie, które przyniosło mu jeszcze więcej bólu. Kobieta spryskała go chemicznym preparatem – prawdopodobnie w dobrej wierze, chcąc odkazić ranę. Skutek był tragiczny. Kiedy na miejsce dotarli doświadczeni wolontariusze, widok odebrał im mowę. Pod zieloną warstwą sprayu kryła się rana tak poważna, że nie sposób było uwierzyć, że ten kot wciąż żyje. Na połowie brzucha skóra całkowicie zniknęła. Gniła. Bodzio leżał cicho, jakby już pogodzony z losem. Nie skarżył się. Nawet wtedy, gdy lekarze w klinice czyścili jego rany – nie wydał z siebie ani jednego dźwięku.

Jakby chciał powiedzieć: „Róbcie, co musicie. Ja już nie mam sił”.
Diagnoza weterynarzy nie pozostawia złudzeń. Bodzio najprawdopodobniej został potrącony przez samochód. Wdał się potężny stan zapalny. Skóra na brzuchu zaczęła się złuszczać i obumierać. Miejmy nadzieję, że szybka reakcja wolontariuszy, za którą jesteśmy im bardzo wdzięczni, przyniesie pozytywny skutek.
Bodzio przebywa w klinice. Otrzymał środki przeciwbólowe i uspokajające. Rana została oczyszczona w takim stopniu, w jakim było to możliwe. Ale to dopiero początek walki. Potrzebne są dalsze badania, antybiotyki, specjalistyczna dieta i suplementy oraz długotrwała hospitalizacja. Potrzebna jest też – i przede wszystkim – nasza pomoc.
Czasem wystarczy jeden telefon. Jedna wiadomość. Jedno słowo: „Pomóżcie”. Bo w takich sytuacjach lepiej zaufać tym, którzy wiedzą, jak działać. Niestety Bodzio trafił na kogoś, kto chciał dobrze, ale nie miał narzędzi ani wiedzy. Zapłacił za to ogromną cenę.
Dziś prosimy Was – ludzi z otwartym sercem – o wsparcie. Pomóżcie Bodziowi wrócić do zdrowia. Pomóżcie mu znów poczuć, że życie może być dobre i bez bólu. Każda złotówka, każda udostępniona historia to cegiełka w budowie lepszego jutra dla tego dzielnego kociaka.
Bodzio już milczał wystarczająco długo. Niech jego cierpienie nie pójdzie na marne.