
On już nie ma jednego ucha… Drugie gnije i każdego dnia jest coraz gorzej.
Bielik przez długi czas żył na ulicy – sam, niezauważony, w bólu, którego nikt nie widział. Mijały go setki ludzi. Nikt się nie zatrzymał. A on każdego dnia walczył z cierpieniem, które nie pozwalało normalnie funkcjonować, które odbierało mu siły i nadzieję.
Kiedy trafił pod nasze skrzydła, było już bardzo źle. Jego ciało było wycieńczone, a ból nie do zniesienia. Nie pozwalał się dotknąć – każdy kontakt sprawiał cierpienie, każdy ruch był walką. On nie rozumie, dlaczego tak bardzo boli…
Natychmiast trafił do lecznicy. Zrobiono badania.Teraz czekamy na wyniki – to najtrudniejszy moment.
Bielik dostał antybiotyki, leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Każdy dzień to próba zatrzymania tego, co się dzieje. Lekarze robią wszystko, co mogą, żeby dać mu szansę.
Ale koszty rosną z każdą chwilą…
Rachunek już teraz jest ogromny, a to dopiero początek walki o jego życie.
Nie damy rady bez Was.
Prosimy – pomóżcie Bielikowi.
Dajcie mu szansę na życie bez bólu, na coś, czego nigdy wcześniej nie miał – ulgę, bezpieczeństwo, nadzieję.
Każda złotówka ma znaczenie.
Każde udostępnienie to ktoś, kto może go uratować.
On naprawdę chce żyć…
Przekaż darowiznę z hasłem BIELIK na konto:
RATUJĘ BIELIKA
882 088 834