Aktualizacja 05.12.2024
Kochani,
Z ogromną radością chcemy podzielić się z Wami wspaniałymi wieściami o Bazylim! Po wielu trudnościach jakie przeszedł nasz podopieczny, możemy w końcu powiedzieć, że najgorsze ma już za sobą. Dzięki Waszemu wsparciu, Bazyli przeszedł przez najcięższe chwile i teraz, powoli, wraca do zdrowia. Jego determinacja i wola życia były naprawdę niezwykłe.
To nie koniec dobrych wiadomości – Bazyli ma teraz nowy, pełen miłości dom! Jest już w objęciach swojego nowego pana, a ich relacja rozwija się w najlepszy możliwy sposób. Cieszymy się, że Bazyli trafił w tak troskliwe ręce i teraz może cieszyć się spokojem, miłością i opieką, na które zasługuje. Z całego serca dziękujemy Wam za ogromne wsparcie, które umożliwiło Bazylemu tę przemianę. Wasza pomoc była dla niego szansą na lepsze życie, a teraz możemy z radością patrzeć, jak cieszy się nowym, pełnym szczęścia rozdziałem.
Dziękujemy, że byliście z nami – to dzięki Wam Bazyli ma teraz swój nowy początek.


Aktualizacja 06.11.2024
Kochani, mamy pierwsze promyki nadziei dla Bazylego!
Po wielu trudnych dniach w klinice Bazyli zaczyna powoli wracać do zdrowia. Każdy, nawet najmniejszy postęp, to dla nas ogromna radość. Przed nim jeszcze długa droga do pełnego wyzdrowienia, ale widzimy, że jego determinacja i wola życia są niezwykłe. W jego imieniu z całego serca dziękujemy za wsparcie, które od Was otrzymał.
Dzięki Waszej pomocy Bazyli dostał szansę na lepsze życie. Nadal potrzebuje intensywnej opieki i leczenia, ale teraz wiemy, że jego walka nie jest daremna. Prosimy, bądźcie z nami – każda pomoc jest bezcenna, by ten mały wojownik mógł w pełni stanąć na nogi.
Z całego serca dziękujemy za Wasze wsparcie!

Przekaż darowiznę z hasłem BAZYLI na konto:
RATUJĘ BAZYLEGO
882 088 834Wyślij SMS o treści
Bazyli – dla większości kolejny bezdomny kot, ale dla nas – małe serce, które teraz walczy o życie. Zabraliśmy go z ulicy, gdzie wycieńczony i bezradny zmagał się z głodem, chorobą i bólem. Badania wykazały, że jego organizm przechodzi wstrząs toksyczny wątroby – najprawdopodobniej zjadł trutkę albo coś zatrutego. Głód zmusił go do zjedzenia czegokolwiek, co tylko było w zasięgu. Ból i wycieńczenie musiały go gnębić do tego stopnia, że stracił czujność. Teraz w klinice balansuje na granicy życia i śmierci.
Serce pęka, gdy widzi się tak niewinną, cierpiącą istotę, która całym sobą stara się przetrwać. Dlaczego tak wiele z nich musi przechodzić przez piekło obojętności? Bazyli, choć ledwie oddycha, wciąż walczy, a my nie możemy pozwolić mu odejść.

Nie pozwólmy, by Bazyli był tylko jednym z wielu. Razem możemy dać mu nową szansę.