Aktualizacja 10.11.2025
Halo, halo, kochani! To ja, Wasz Bambi 💕
Spieszę z nowinkami – mieszkam teraz w cudownym domku tymczasowym, w którym przy dobrej opiece i mnóstwie miłości czuję się już naprawdę świetnie! A i apetycik mi dopisuje 😋
Uwielbiam spać na człowieku – wtedy jest mi tak błogo i bezpiecznie. Jestem ogromnie wdzięczny za tę szansę, którą dostałem! Mam nadzieję, że każdy zwierzak na świecie spotka na swojej drodze tak dobrych, ciepłych ludzi, pełnych serca i chęci pomocy, jak ja.
Miałem ogromne szczęście… to naprawdę cudowne uczucie 💖
Dziękuję z całego serduszka! 🐾
Wasz Bambi ✨

Przekaż darowiznę z hasłem BAMBI na konto:
RATUJĘ BAMBIEGO
882 088 834Wyślij SMS o treści
Aktualizacja 20.10.2025
Nasz dzielny Bambi zdeydowanie lepiej się czuje! Nadal walczy z grzybicą, ale leczenie przynosi efekty! 💕
To ogromna ulga i znak, że organizm Bambiego reaguje na terapię.
Kociak wciąż wymaga codziennej pielęgnacji, leków i cierpliwości, ale widać wyraźną poprawę, co napawa nas ogromną nadzieją. Jesteśmy dobrej myśli i wierzymy, że z każdym dniem będzie tylko lepiej.
Bambi to naprawdę wspaniały, dzielny kociak – mimo wszystkiego, co przeszedł, pozostaje pełen ciepła i ufności. Dziękujemy Wam z całego serca za wsparcie, które daje nam siłę, by wspólnie walczyć o jego zdrowie.

Aktualizacja 07.10.2025
Nasz dzielny Bambi wciąż jest bardzo słaby i zmaga się z wieloma problemami zdrowotnymi, ale pojawił się mały promyk nadziei – kociak zaczął jeść z apetytem! To ogromnie ważny krok, który dodaje otuchy w tej trudnej walce.
Leczenie grzybicy, z którą również się zmaga, to proces długotrwały i wymagający cierpliwości. Każdy dzień to nowe wyzwanie, ale także nowa szansa, by Bambi mógł poczuć się lepiej.
Prosimy, bądźcie nadal z nim myślami i sercem. Wasze wsparcie naprawdę ma wielką moc i pomaga nam wierzyć, że ten mały wojownik ma szansę na lepsze jutro. 💕
Aktualizacja 12.09.2025
Kochani, niestety tym razem nie mamy dla Was dobrych wieści…
Stan Bambiego się pogorszył. Nasz dzielny kociak nagle dostał gorączki, a do tego doszły kolejne problemy skórne. Zostały wykonane szczegółowe testy i ich wyniki złamały nam serca – wykazały chorobę nerek.
Pojawiła się również anemia, która dodatkowo osłabia jego organizm.
Przed nim trudny czas i ogromna walka. Wierzymy jednak, że Bambi – tak jak do tej pory – pokaże swoją niezwykłą wolę życia. Prosimy, bądźcie z nim myślami i sercem. Każde wsparcie, każde dobre słowo, każdy gest ma teraz ogromne znaczenie.

Aktualizacja 19.08.2025
Rany Bambiego pięknie się goją, a postępy są naprawdę imponujące. Jesteśmy pod wrażeniem jego charyzmy – Bambi dzielnie znosi wszystkie trudności i pokazuje, jak wielką ma wolę życia.
To wciąż długi i wymagający proces, ale każdy dzień przynosi coraz więcej nadziei. Jego organizm dobrze zareagował na leczenie, a my się z tego bardzo cieszymy.
Dziękujemy z całego serca za Wasze wsparcie i prosimy, byście nadal trzymali za niego kciuki. Niech Bambi poczuje, że świat może być miejscem pełnym dobroci, czułości i nadziei. Razem pokażemy mu, że życie naprawdę może być super!
Aktualizacja 07.08.2025
Na razie jesteśmy ostrożni, ale zaczynamy oddychać z ulgą. Rana Bambiego zaczyna się goić. To długotrwały proces, wymagający cierpliwości i troski. Ale widać progres. Skóra powoli się zrasta.
Najtrudniejszy krok został zrobiony – jego organizm odpowiada na leczenie. On chce żyć. I my zrobimy wszystko, by pokazać mu, że życie jest super.
Z całego serca dziękujemy za dotychczasowe wsparcie. Prosimy, trzymajcie dalej za niego kciuki. Niech Bambi poczuje, że świat może być dobry. Że nie każde wyciągnięcie ręki musi boleć. Że jest nadzieja i nie wszyscy ludzie są bestiami.


JEGO HISTORIA
Nazwaliśmy go Bambi, bo był tak bezbronny jak mały jelonek. A jego oczy… te oczy były pełne przerażenia, jakby widziały więcej zła, niż powinno widzieć jakiekolwiek stworzenie. To kot, który żył na ulicy – snuł się po wsi, cichy, nikomu nie przeszkadzał, tak mogłoby się wydawać. Czasem ktoś rzucił mu garść jedzenia, ktoś inny pogłaskał mimochodem. Głównie jeden człowiek – dobry, wrażliwy – czuwał nad nim, jak umiał.
Zauważył jego zniknięcie, ale przecież koty chodzą własnymi ścieżkami – wracają, kiedy chcą. I Bambi wrócił. Ale to już nie był ten sam kociak. Miał ogromną, rozdartą ranę. Cierpiał tak bardzo, że nie dało się na niego patrzeć bez ścisku w sercu. Ten mężczyzna nie zawahał się ani chwili – zabrał Bambiego do kliniki. Nas poproszono o pomoc. Diagnoza była druzgocąca. Lekarze domniemają, że ktoś go kopnął. Chcielibyśmy, żeby to był inny scenariusz, żeby jednak to nie była prawda. Uderzenie było tak silne, że złamało mu miednicę.
Nie mógł się normalnie załatwiać, a siła ciosu rozerwała mu skórę. Jak mocny musiał być ten cios? Jak potężna musiała być nienawiść, która go zadała? Małemu, bezbronnemu kotu, który nie może się obronić sam…
Tak bardzo chciałoby się cofnąć czas, ochronić go. Ale nie możemy tego zrobić. Możemy tylko jedno – zawalczyć o niego teraz. O jego życie, zdrowie, o to, żeby już nigdy więcej nie bał się człowieka.
Bambi potrzebuje leczenia, opieki, leków, czasu. Potrzebuje ciszy, spokoju, ciepłego koca i delikatnych dłoni, które pokażą mu, że świat potrafi być też dobry. Potrafi kochać.
Ale nas już nie stać, funduszy wciąż brakuje… Z całego serca, z każdej łzy, która spływa nam po policzku, nie prosimy – błagamy. Pomóżcie. Wesprzyjcie Bambiego w tej nierównej walce ze złem, które go spotkało, i bólem, który jeszcze nie ustąpił.
Niech wie, że nie jest sam. Że warto żyć. Że ktoś czeka, by powiedzieć mu: jesteś bezpieczny, jesteś kochany, już dobrze, już nigdy więcej.