Aktualizacja 02.04.2026
Cześć, tu Bąbel
Piszę do Was z bardzo ważną wiadomością… i od razu mówię – u mnie jest teraz naprawdę DOBRZE. Serio!
Jestem w hoteliku i powiem Wam jedno: życie potrafi się zmienić bardziej, niż pies jest w stanie sobie wyobrazić. Mam pełną miskę, miękkie miejsce do spania i ludzi, którzy głaszczą mnie tak, jakby to była najważniejsza rzecz na świecie.
A ja? Ja jestem… no cóż… wulkanem energii
Biegam, skaczę, kombinuję, zaczepiam, wymyślam zabawy i generalnie staram się nadrobić wszystko to, co mnie ominęło. Bo wiecie – teraz to ja żyję NA CAŁEGO.
Mam tu też ekipę!
Są kumple do biegania, są kumpele (nie powiem, całkiem fajne ), jest z kim się bawić, z kim się pokłócić o zabawkę i z kim potem się pogodzić.
Naprawdę jest super.

Ale… Powiem Wam coś po cichu. Tak między nami. Coś mi się wydaje, że te wszystkie ciocie coś knują… Patrzą na mnie tak jakoś podejrzanie, uśmiechają się i mówią: „Bąbel, my Ci coś znajdziemy…”
I wiecie co? Tak sobie myślę, że ja mam po prostu ogromne szczęście. Bo wokół mnie są ludzie, którzy kibicują, pomagają, troszczą się i sprawiają, że każdy dzień jest coraz fajniejszy.
Naprawdę z całego mojego merdającego serducha dziękuję Wam za wsparcie, zaangażowanie i każdą pomoc. Za dobre słowo, za ciepłe myśli, za troskę i za to, że po prostu jesteście. Dzięki Wam mogę biegać, cieszyć się, rozrabiać, poznawać świat i nadrabiać życie z takim rozmachem, że aż uszy latają.
No i co… śmigam dalej, merdam dalej i przesyłam Wam całusa prosto z noska
Wasz Bąbel
specjalista od radości i merdania ogonem
Przekaż darowiznę z hasłem BĄBEL na konto:
RATUJĘ BĄBLA
882 088 834Wyślij SMS o treści
JEGO HISTORIA
Historia Bąbla i cena ocalonego życia
Na polu, u skraju lasu było cicho. Za cicho.
Daleko od miasta, z dala od ludzi, ktoś przywiązał psa do drzewa liną. Nie po to, żeby go zabezpieczyć. Nie po to, aby po niego wrócić. Lina wrzynała się w szyję. Każdy ruch powodował ból. Rany ropiały. Organizm słabł z odwodnienia, z głodu, z zarobaczenia. On tam nie czekał na pomoc. On tam miał umrzeć!
I gdyby nie przypadek – prawdopodobnie tak właśnie by się stało.
Ktoś przechodził. Zatrzymał się. Zobaczył psa. Znalazł numer. Zadzwonił. Tak zaczęła się historia Bąbla…
Nie było transmisji na żywo, dramatycznych postów co godzinę ani zdjęć dla zasięgów. Była cisza, strach i walka o życie. Czasem ludzkie okrucieństwo jest tak potężne, że odbiera siły nawet tym, którzy pomagają. Nie chcieliśmy rozgłosu. Nie chcieliśmy hejtu. Nie chcieliśmy kolejnej fali nienawiści, która w dzisiejszych czasach przychodzi szybciej niż pomoc. Nie chcieliśmy słuchać złotych rad w stylu: „przestańcie go męczyć, uśpijcie – tak będzie prościej”. Łatwo jest napisać kilka słów i zamknąć temat, trudniej podjąć walkę o małe życie.

Wiedzieliśmy, że musimy skupić się na jednym – uratować Bąbla.
A to nie była łatwa walka. Ropiejące, głębokie rany. Skrajne niedożywienie. Odwodnienie. Pasożyty wyniszczające organizm. Antybiotykoterapia, leki wzmacniające, kroplówki i stała opieka weterynaryjna. Każdy dzień był walką, a każdy rachunek kolejnym ciężarem.
Ale Bąbel się nie poddał.
Dziś jego rany się zagoiły. Oczy nie są już puste. Powoli wraca siła. Jest bezpieczny. Żyje. I to jest nasz cel. Zawsze – życie.
Tylko że ratowanie w ciszy nie oznacza, że nie ma kosztów. Zostaliśmy z ogromnym długiem, z rachunkami, które przekraczają nasze możliwości, z pytaniem, czy damy radę pomagać dalej. Antybiotyki kosztują. Diagnostyka kosztuje. Hospitalizacja kosztuje. Specjalistyczna karma kosztuje. Miłość jest darmowa i jej akurat mamy od liku, a za wszystkie inne materialne rzeczy musimy ponosić ogromne koszta finansowe.
Dziś nie prosimy o podziw. Prosimy o realne wsparcie finansowe. O wpłatę, nawet najmniejszą. O pomoc w spłacie długu, który powstał dlatego, że ktoś kiedyś postanowił odebrać życie, a my postanowiliśmy je uratować.
Nie wiemy, czy uda się zebrać całą kwotę. Nie wiemy, ilu ludzi zechce pomóc. Ale wiemy jedno — było warto! Zrobilibyśmy to jeszcze raz. Bo Bąbel żyje. Oddycha. Merda ogonem. Twoje wsparcie – nawet najmniejsza wpłata – ma ogromne znaczenie; jeśli nie możesz wesprzeć finansowo, udostępnij informację dalej, bo każda forma pomocy jest na wagę złota.
Czasem świat zmienia się nie przez wielkie akcje i rozgłos, ale przez cichą decyzję jednego człowieka: „Pomogę”.
Dziś możesz być częścią tej historii. Historii, która zaczęła się w lesie i nie skończyła się śmiercią.
UWAGA DRASTYCZNE ZDJĘCIA